ślub

Wesele do 25 osób na świeżym powietrzu. Warto mieć "plan B" i przygotować namiot
2
5:41

Wesele do 25 osób na świeżym powietrzu. Warto mieć "plan B" i przygotować namiot

Rząd luzuje obostrzenia związane z pandemią koronawirusa. Od maja będzie można organizować przyjęcia weselne do 25 osób, pod warunkiem, że odbędą się na świeżym powietrzu. - W Polsce zawsze jest to wyzwanie, niezależnie od tego, czy to maj, czerwiec, lipiec czy sierpień. Organizacja przyjęcia poza budynkiem to nieprzespane noce i śledzenie pogody. Zawsze trzeba mieć "plan B", warto zamówić namiot, zadaszenie. To jest bardzo ważne. Dobrze, by taki namiot miał też podłogę, byśmy nie spłynęli razem z deszczem - powiedziała w programie "Newsroom WP" Agnieszka Winnicka z Polskiego Stowarzyszenia Branży Ślubnej. - Poluzowanie obostrzeń jeszcze nie spełnia naszych oczekiwań, ale to krok w dobrą stronę. Jeśli pojawi się możliwość zaszczepienia wszystkich chętnych, myślę, że kolejnym krokiem będzie całkowite zniesienie obostrzeń dotyczących branży spotkań i wydarzeń - dodała. Była też dopytywana o cenę wynajmu takich namiotów. - Namioty dla 50-60 osób to wydatek kilku tysięcy złotych. Mówię o profesjonalnym namiocie, z drewnianą podłogą oraz ścianami i dachem transparentnym. Ściany można otwierać, bo o to chodzi, by był przewiew. Są też samorozkładające się namioty, przy imprezach z mniejszym budżetem można się nimi posiłkować - dodała.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Pomysł na biznes: zaproszenia i dodatki ślubne
4:28

Pomysł na biznes: zaproszenia i dodatki ślubne

- Zajmuje się zaproszeniami i dodatkami ślubnymi od czasu swojego ślubu - mówi Małgorzata Bartoszewicz, właścicielka firmy Decoris. Przyczyna była prozaiczna. Kilkanaście lat temu nie można było znaleźć niczego, co nie byłby różowe, złote z dodatkowo zdobiącymi je słoniami. - Nie było niczego, czego nie wstydziłabym się wręczyć swoim gościom - dodaje pani Małgorzata. To dlatego kilkanaście lat temu postanowiła, że będzie robić zaproszenia i dodatki ślubne. Przy okazji odkryła ogromną niszę na rynku. - Klientów zainteresowanych dodatkami na ślub, którzy też mieli ten sam problem co ja, było coraz więcej - mówi Bartoszewicz. - Musiałam więc zatrudnić ludzi, kupić maszyny. Decoris to firma z Wałbrzycha, ale swoje sklepy ma również w Warszawie i We Wrocławiu. Projektowaniem i wymyślaniem dodatków pani Małgorzata zajmuje się osobiście. To ona przygotowuje również prototyp każdego produktu, zanim przekaże go pracownikom. W firmie pracuje od 20 do nawet 40 osób. - Pomagają nam w większości panie w wieku naszych babć. W życiu mogą zajmować się nie tylko domem i wnuczkami, ale mogą mieć również jakiś cel, jakąś pasję - dodaje Małgorzata. Jak firma promuje się dzięki Facebookowi? Jaki wpływ mają media społecznościowe na rozwój ślubnego biznesu? Zapraszamy do obejrzenia naszego kolejnego odcinka filmu z cyklu: "Pomysł na Biznes".
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski