kryzys energetyczny (strona 5 z 21)

Rząd PiS skończy walkę z wiatrakami? "Nagle premier pokochał energetykę odnawialną"'
WIDEO

Rząd PiS skończy walkę z wiatrakami? "Nagle premier pokochał energetykę odnawialną"'

- Jestem zwolennikiem odnawialnych źródeł energii – powiedział premier Mateusz Morawiecki i zapowiedział nowelizację ustawy wiatrakowej. Skąd ta zmiana? - Myślę, że premier nigdy nie był przeciwnikiem energetyki odnawialnej, ale nie miał w swoim obozie politycznym wystarczającego poparcia, by forsować rozwiązania korzystne dla tego sektora - powiedziała w programie "Newsroom" WP Justyna Piszczatowska, redaktor naczelna Green-News.pl. - Natomiast faktycznie można dostać zawrotu głowy, jak się słucha ostatnich wypowiedzi, świadczących o tym, jak bardzo rząd nagle pokochał energetykę wiatrową. Słyszymy o bezpieczeństwie energetycznym, ale chodzi przecież o jeden z kamieni milowych. Warto przypomnieć, że rząd PiS wprowadził przepisy, które wykluczyły rozwój nowych projektów energetyki odnawialnej. Rząd deklarował, że ten rozwój trzeba spowolnić, bo jest potrzeba stabilizowania cen energii i zapewnienia bezpiecznych dostaw. Przypomnijmy, że chodzi o odległość wiatraków od zabudowań, która nie może być mniejsza niż 10-krotność wysokości wiatraka, co w praktyce oznacza 2 km. Przy rozproszonej zabudowie, która jest w Polsce, takie tereny trudno znaleźć. A gminy coraz częściej chcą sięgać po pieniądze, które daje energetyka wiatrowa, bo to są wpływy do budżetów samorządów. Przy sprzyjających warunkach pogodowych jesteśmy w stanie czerpać ok. połowę energii z odnawialnych źródeł i nie spalamy tyle węgla. Energia z wiatru daje dużą niezależność, bo pozwala ograniczać zużycie surowców. Możemy w skali roku oszczędzić miliony ton węgla, który sprowadzamy z różnych stron świata.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Za mało elektrowni i awarie. "Sytuacja niebezpieczna. Możemy pomóc. Pralkę włączmy później"
WIDEO

Za mało elektrowni i awarie. "Sytuacja niebezpieczna. Możemy pomóc. Pralkę włączmy później"

- Rząd zachęca do zaglądania na stronę PSE w celu sprawdzenia aktualnych godzin szczytu zużycia mocy po to, by zachęcić nas do zmniejszania swojego zapotrzebowania na energię – tłumaczył w programie "Newsroom" WP Jakub Wiech z portalu Energetyka24.com. - Ma to związek z trudną sytuacją, w której jest nasz system elektroenergetyczny. O co chodzi? Mamy za mało jednostek wytwórczych, za mało elektrowni, czyli mamy za mało mocy, żeby pokrywać zapotrzebowanie w całym roku. Zwłaszcza, że dochodzi do awarii elektrowni, które zdarzają się losowo. W grudniu ubiegłego roku awarie elektrowni węglowych połączone ze słabą generacją systemów doprowadziły do tego, że trzeba było prosić operatorów innych państw o pomoc mocową. Było to niebezpiecznie. Bo jeśli operator nie ma dość mocy, staje przed koniecznością ograniczenia jej podaży. W pierwszej kolejności takie ograniczenia napotykają przemysł, gospodarstwa domowe są chronione. Ale jeśli w naszych domach wygospodarowalibyśmy pewne zmniejszenia zużycia, to więcej zostałoby dla przemysłu. To jest sens nowoczesnego patriotyzmu. Dbamy o kraj, oszczędzając energię w godzinach krytycznych. Pralkę, zmywarkę można przecież włączyć w późniejszych godzinach, można także przykręcić ogrzewanie elektryczne, wyłączyć określone sprzęty. W Kalifornii mieszkańcy otrzymują smsy z informacją, kiedy takie ograniczenie zużycia energii jest potrzebne. Tak też powinno być w Polsce i w tym celu powinien być wykorzystywany alert RCB. Polacy mogą pomóc systemowi, przerzucając domowe czynności na inne, mniej obłożone godziny. Jak energii brakuje, musimy ją importować, kupować. Wówczas przecież my za to płacimy w swoich rachunkach. Zatem jest to kwestia oszczędzania pieniędzy.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Nowe godziny szczytu zużycia energii. "Są codzienne obliczane. Ważna jest pogoda i nasze zachowania"
WIDEO

Nowe godziny szczytu zużycia energii. "Są codzienne obliczane. Ważna jest pogoda i nasze zachowania"

- Polskie Sieci Energetyczne codziennie publikują dane na temat godzin szczytu zapotrzebowania na moc w polskim systemie - powiedział w programie "Newsroom" WP Jakub Wiech z portalu Energetyka24.com. – Przewiduje w ten sposób, jak będzie wyglądało zużycie i dostosowuje do tego pracę jednostek wytwórczych. Mówiąc prościej: patrzy na to, jakie są prognozy zużycia prądu, na warunki pogodowe, na to czy mamy dzień wolny, czy roboczy i na tej podstawie oblicza, kiedy możemy się spodziewać największego zużycia mocy. Kiedy już to wie, kontaktuje się z elektrowniami i ustala, jakie jednostki i z jaką mocą mają pracować, tak by energii nie zabrakło. Tak się ustala balans polskiego systemu. Czasem okazuje się, że tej energii jest za mało i wówczas trzeba ją importować lub uruchamiać jednostki rezerwowe. W krytycznych sytuacjach operator musi podejmować decyzje ryzykowne, czyli prosić innych operatorów z państw sąsiednich, by pożyczyli trochę tej mocy. Te wahania zużycia mocy zależą m.in. od pogody, od tego czy jest zimno, czy święcie słońce i wieje wiatr. Obliczenia są także oparte o nasze zachowania, czyli porę, o której wychodzimy do pracy i z niej wracamy. W różnych dniach szczyt przypada w różnych porach. Inaczej jest w lato, inaczej w zimie. Jest też tzw. "dolina nocna", czyli czas kiedy zapotrzebowanie na moc jest minimalny. To się zaczyna po północy, od 2-3 w nocy zapotrzebowanie na moc jest bardzo małe.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga