krzysztof inglot

Pytanie o podwyżkę. To dobry moment? "Opada covidowy kurz, czas podwyżek"
WIDEO

Pytanie o podwyżkę. To dobry moment? "Opada covidowy kurz, czas podwyżek"

Inflacja szaleje, rosną przez to koszty życia. Rosną także wynagrodzenia. To dobry moment na upomnienie się o podwyżkę? - Boję się to powiedzieć, bo moi pracownicy też mogą słuchać tego wywiadu. Tak, to jest ten moment. Pracodawcy mieli swoje półtora miesiąca na początku roku, teraz pracownicy są dominujący. Jeżeli ktoś myśli o podwyżce, to kurz pocovidowy powoli osiada, pracodawcy wychodzą z problemów finansowych. Końcówka tego roku to dobry moment, jeżeli widzimy postępy w swojej pracy, wzrost kwalifikacji czy wzrost wydajności, to można porozmawiać z przełożonym o podwyżce. Warto się rozejrzeć, ile płacą gdzie indziej, by mieć twarde argumenty - powiedział w programie "Money. To się liczy" Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service. - Argument rosnących kosztów życia to argument ludzki. To nie jest argument do podwyżki pensji. Masa rzeczy zależy od nas, do pracodawcy średnio trafiają problemy związane ze wzrostem kosztów. Bardziej trafia to, że gdzie indziej płacą więcej, a ktoś jest zaangażowany i nie chce zmieniać miejsca pracy. Jeżeli ktoś ma trudną sytuację życiową, warto o tym porozmawiać, nie ukrywać tego, to też może być argument w takiej dyskusji. Wynagrodzenia rosną, to też jest argument, płaca minimalna jest silnie podnoszona, w niektórych niewykwalifikowanych miejscach pracy wynagrodzenia dochodzą do 18, a nawet 22 złotych za godzinę. Więc jeśli ktoś za 22 złote pakuje rzeczy w centrum logistycznym to tym bardziej jeżeli ktoś jeździ karetką i naraża własne życie, powinien mówić, że wynagrodzenie na poziomie poniżej 22 złotych jest mało akceptowalne - dodał.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Praca dla cudzoziemców. Ma być szybciej i łatwiej. "Jaskółka pięknej przyszłości"
WIDEO

Praca dla cudzoziemców. Ma być szybciej i łatwiej. "Jaskółka pięknej przyszłości"

Rząd pracuje nad uproszczeniem procedur legalizacji pobytu cudzoziemców w Polsce i przyspieszeniem wydawania pozwoleń na pracę. - Od kilku lat mówimy, że głównym problemem nie jest dostępność pracowników z zagranicy, ale przede wszystkim procesy administracyjne, na co narzekali sami imigranci. Proszę sobie wyobrazić, że są miejscowości, gdzie na wydanie pozwolenia czeka się miesiąc, dwa, ale są też takie, gdzie czeka się sześć, a nawet dwanaście miesięcy. Wynika to ze stylu zarządzania administracją - powiedział w programie "Money. To się liczy" Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service. - Musi być jeden standard traktowania obcokrajowców. To sprawi, że będą wiedzieli, czego się mogą spodziewać i ile będą czekali na wydanie decyzji. To przede wszystkim rozwiąże problemy, przyspieszy i podniesie poziom traktowania tych cudzoziemców, którzy już u nas są. Jednak model imigracyjny, głównie z Ukrainy, to model wahadła. Ludzie pracują 4-6 miesięcy, wracają do kraju, wydają pieniądze i wracają do Polski. To nie jest dobry model, bo widzimy transfer gotówki z Polski za granicę, to odpływ gotówki. Jeżeli osoby mają tutaj karty pobytu, kupują mieszkania, wydają pieniądze to odprowadzają tu daniny, płacą VAT. Więc dużo bardziej korzystne jest dla nas, by te osoby się tu przeprowadzały, ściągały rodziny i żyły w Polsce. Ta zapowiedź zmian to jaskółka pięknej przyszłości - dodał.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Polska chce powrotu cudzoziemców. Rząd szykuje przepisy, zapłacą niższe podatki
WIDEO

Polska chce powrotu cudzoziemców. Rząd szykuje przepisy, zapłacą niższe podatki

Rząd PiS w ramach Polskiego Ładu pracuje nad tak zwaną ulgą na powrót. Cudzoziemcy wracający do pracy w Polsce zapłacą niższe podatki. - Widzimy już napływ pracowników z zagranicy. Najwięcej osób przyjeżdża z Ukrainy i Białorusi. Mamy też rekordowe odczyty. W urzędach pracy wydano blisko milion pozwoleń na pracę w pierwszym półroczu. To więcej niż w 2019 czy 2018 roku. Rośnie też liczba obcokrajowców ubezpieczonych w ZUS. Więc z jednej strony coraz więcej osób przyjeżdża do Polski, z drugiej - covid nauczył ich, że warto być ubezpieczonym i mieć legalną pracę - powiedział w programie "Money. To się liczy" Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service. - Polaków do pracy będzie już brakowało, bo zaczęli wyjeżdżać do pracy w Europie Zachodniej. W to miejsce przyjeżdżają Ukraińcy i Białorusini, gdy ich zacznie brakować, zrobi się miejsce dla Azjatów. To nie jest najszczęśliwsza grupa dla przedsiębiorców, bo trudno się z nimi komunikować. Mało kto włada językiem angielskim. Oni są niedostosowani językowo, ale też pod kątem kompetencji, a także umiejętności życia społecznego. Grupa azjatycka tworzy enklawy, a to nie jest dobre ani dla gospodarki, ani tym bardziej dla społeczeństwa. To jest zupełnie inna grupa niż Ukraińcy, którzy kupują tutaj mieszkania, asymilują się, posyłają dzieci do szkół - dodał.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski