WAŻNE
TERAZ

Bułgaria: są wyniki exit poll

oze (strona 11 z 29)

Wiatrak 300 m od domu? Ekspertka przedstawiła zadziwiające wyniki badań
WIDEO

Wiatrak 300 m od domu? Ekspertka przedstawiła zadziwiające wyniki badań

- Inwestycje w OZE będą obniżać ceny energii w Polsce w długim okresie - powiedziała w programie "Newsroom" WP Alicja Jankowska z energetyka24.com. - Energia zielona tanieje i będzie tanieć. Natomiast coraz droższa będzie energia z węgla ze względu na rosnące ceny uprawnień do emisji gazów cieplarnianych. W projekcie dotyczącym wiatraków będą zmiany, bo ona w dużym stopniu blokuje rozwój energetyki wiatrowej, a bardzo jej potrzebujemy w miksie energetycznym. Wokół tej ustawy powstało kilka mitów i kontrowersji wynikających z nieprzemyślanych zapisów i po prostu błędów. Najwięcej obaw budzi odległość turbin wiatrowych od zabudowań. Obecne przepisy mówią o minimalnej odległości, która jest wyliczana jako dziesięciokrotność wysokości turbiny wraz z łopatą. To są bardzo restrykcyjne przepisy na tle całej UE. Biorąc pod uwagę wysokość turbiny, która mierzy 1500-2000 m, mówimy o odległości 1,5-2 km od zabudowań. To wyłącza duży obszar Polski z inwestycji w zieloną energię. W projekcie zaproponowano odległość 300 m od zabudowań mieszkalnych dla wiatraków cichych. Te 300 m to odległość dość liberalna, biorąc pod uwagę to, co obowiązuje w innych krajach europejskich. To jak wiatraki wpływają na ludzi, faktycznie zależy od odległości, w której się znajdują. Jednak hałas, który nawet w odległości 300 m generuje turbina, nie jest szkodliwy dla człowieka. Badania wykazały, że już samo negatywne nastawienie do turbin powoduje dolegliwości zdrowotne. To jest porównywane do wdrażania sieci 5G. Są opinie, że krowy, które pasą się niedaleko masztów 5G, dają mniej mleka. Ale to nigdy nie zostało udowodnione - podkreśla ekspertka.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Awantura o wiatraki. "To słaby start nowego rządu w temacie transformacji energetycznej"
WIDEO

Awantura o wiatraki. "To słaby start nowego rządu w temacie transformacji energetycznej"

- Projekt ws. wiatraków budzi ogromne kontrowersje i narosło wokół tego tematu wiele mitów. To może bardzo zaszkodzić polskiej transformacji energetycznej - powiedziała w programie "Newsroom" WP Alicja Jankowska z energetyka24.com. - Jednym z głównych założeń tej transformacji jest bowiem to, by była ona sprawiedliwa. A pojawiły się obawy dotyczące wywłaszczeń pod te inwestycje i zaufanie społeczne do zielonej energii spada. Biorąc pod uwagę, że Polsce i tak mamy nienajlepsze podejście do transformacji, trzeba powiedzieć, że ten nieprzemyślany projekt to słaby start nowego rządu w temacie transformacji. Obecnie można dokonywać wywłaszczeń pod inwestycje celu publicznego, natomiast nowelizacja tej ustawy włącza w cel publiczny instalacje OZE. Ale ludzie nie powinni się martwić tych inwestycji, ponieważ w projekcie nie ma możliwości wydania decyzji o ustalaniu lokalizacji inwestycji celu publicznego dla farm wiatrowych. Zatem w praktyce jest to niemożliwe. Komisja będzie pracować nad licznymi poprawkami do tego projektu. Budowa wiatraków obok parków narodowych jest szkodliwa i zaproponowano poprawki do projektu, by wiatraki były lokalizowane dalej. Mamy tu konflikt. Z jednej strony mamy działania proklimatyczne, transformację, redukcję gazów, a z drugiej mamy projekt, który byłby szkodliwy dla środowiska. Dlatego cięcie emisji gazów nigdy nie może odbywać się kosztem środowiska - dodaje ekspertka.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Głośne "nie" dla atomu. Powód? Bo za drogi. "Myśliwce też kosztują, ale dają bezpieczeństwo"
WIDEO

Głośne "nie" dla atomu. Powód? Bo za drogi. "Myśliwce też kosztują, ale dają bezpieczeństwo"

"Uważamy, że budowa elektrowni jądrowych w Polsce nie powinna mieć miejsca" - piszą autorzy listu otwartego, pod którym podpisał się między innymi Greenpeace. Skąd tak głośnie "nie" dla atomu? - Jest kilka powodów - powiedział w programie "Newsroom" WP Marek Józefiak, rzecznik prasowy Greenpeace Polska. - Główny argument to pieniądze. Atom jest dużo droższy od OZE. Drogie jest zapewnienie bezpieczeństwa. Wszystkie projekty prowadzone obecnie w Europie przekraczają swoje pierwotne budżety. We Francji budowa elektrowni atomowej miała kosztować 3 mld euro, będzie kosztować ponad 13 mld euro. To jest czterokrotne przekroczenie. Druga kwestia to czas. Atom nie rozwiążę nam problemów, które mamy teraz. Budowy trwają bardzo długo, często ponad 10 lat. Kolejny argument to patriotyzm gospodarczy. OZE dadzą nam więcej korzyści gospodarczych niż atom. Będzie chociażby więcej miejsc pracy. Atom nie jest konieczny do tego, by zbudować bezpieczeństwo energetyczne w Polsce - uważa ekspert. - Jeśli chodzi o pieniądze, to powiem tak: myśliwce też są drogie, a dają bezpieczeństwo - odparł Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny serwisu BiznesAlert. - Energetyka jądrowa jest dyspozycyjna, bo działa niezależnie od pogody. Daje dużo więcej energii niż OZE. Energii z wiatraków nie ma podczas flauty, w nocy nie działają panele fotowoltaiczne. W energetyce atomowej mamy rękę na guziku. Ona jest faktycznie droga, ale na walkę z kryzysem energetycznym wydaliśmy ogromne pieniądze, których byśmy nie wydali, gdyby były stabilne źródła energii. Atom jest ponadto zeroemisyjny, dlatego Komisja Europejska, Międzynarodowa Agencja Energii i największe stronnictwa polityczne w Polsce opowiadają się za atomem. Największe gospodarki świata mają energetykę jądrową, która rozprzestrzenia się na inne działy gospodarki. Medycyna, nauka, kosmos rozwijają się zupełnie inaczej w tych krajach, w których jest już atom - dodaje ekspert.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Największy błąd rządów PiS. "Jesteśmy skansenem Europy"
WIDEO

Największy błąd rządów PiS. "Jesteśmy skansenem Europy"

- Nowy rząd musi być zielony, bo przed polską energetyką stoją wielkie wyzwania - powiedział w programie "Newsroom" WP Marek Józefiak, rzecznik prasowy Greenpeace Polska. - Ostatnie 8 lat upłynęły pod hasłem ochrony polskiego węgla. Jak to się skończyło, to widać po statystykach. Za rządów PiS wydobycie węgla w Polsce spadło o 45 proc. Ta obrona się nie udała, za to bardzo wzrósł import węgla i nie zbudowano alternatyw. Zablokowano rozwój najtańszej energii, pochodzącej z wiatraków na lądzie. To jest największy błąd w energetyce odchodzącego rządu. Import węgla idzie na rekord. Przebiliśmy już barierę 20 mln ton sprowadzonego węgla w ubiegłym roku. Wszyscy na tym tracimy, bo zamiast produkować czystą, tanią energię, dalej jesteśmy przywiązani do węgla. Widzimy, jak to się zmienia w fotowoltaice, ale te zmiany mogą iść szybciej. Jesteśmy dziś skansenem energetycznym Europy. - Kryzys energetyczny pokazał, że rząd powinien być zielony, ale nie szalony - uważa z kolei Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny serwisu BiznesAlert. - Pamiętamy palenie, czym się da, bo węgla nie było, a był potrzebny do celów grzewczych indywidualnym odbiorcom ciepła. Tej zimy węgiel nadal będzie potrzebny. Odbyły się interwencyjne zakupy, bo sektor nie był doinwestowany tam, gdzie rokował, a tam, gdzie był dofinansowany, nie był rentowny. Było dużo patologii w sektorze węglowym i to się musi skończyć. OZE jest odpowiedzią na te problemy, ale też nie łudźmy się, że za chwilę wszędzie w Polsce będziemy mieć fotowoltaikę i pompy ciepła. Na obronę obecnej ekipy powiem o programie „Mój prąd”, który okazał się ogromnym sukcesem, wynikającym z faktu, że to się po prostu opłaca. Przed nowym rządem wielkie wyzwanie. Dążąc do uniezależnienia się od Rosji, musimy pamiętać także o zależności od Chin - dodał.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski