WAŻNE
TERAZ

Bułgaria: są wyniki exit poll

wideo (strona 16 z 97)

280 mkw. za 840 tys. zł. "Dziś budowa domu kosztowałaby dwa razy tyle". Pani Kamila zmieniłaby tylko jedną rzecz
WIDEO

280 mkw. za 840 tys. zł. "Dziś budowa domu kosztowałaby dwa razy tyle". Pani Kamila zmieniłaby tylko jedną rzecz

Wyobraźcie sobie, że szukacie idealnej działki. Znajdujecie ogłoszenie i dowiadujecie się, że działka jest długa, wąska i w dodatku ma dwa duże spadki. Jak w takim miejscu zbudować wygodny dom? Właściciele postawili na typ zabudowy w stylu nowoczesnej stodoły. – Dom postawiliśmy w technologii szkieletowej, drewnianej. Z uwagi na duże rozpiętości musieliśmy wzmocnić konstrukcję poprzez zwiększenie przekroju belek stropowych – opowiada nam Kamila Rusnak, właścicielka. – Dostaję dużo pytań o to, jak się mieszka w domu drewnianym. Powiem krótko: mieszkamy tu już trzy lata i nie wyobrażam sobie powrotu do murów. Mam trójkę dzieci, dlatego priorytetem była dla mnie przytulność – przekonuje. Przestronność domu robi ogromne wrażenie. Właściciel kochają drewno, widać to w nowoczesnym, ale bardzo przytulnym wnętrzu. Ta sama deska jest zarówno na ścianie, jak i na podłodze. W salonie gości wita dębowy stół i pięknie odsłonięte belki konstrukcyjne. W tym wnętrzu panuje szaleństwo: faktur, tekstur i kolorów, co podkreśla nietuzinkowy charakter właścicieli. Schody zbudowali sami, po tym, jak firmy wyceniły koszt ich postawienia na ok. 30 tys. zł. Ostatecznie wydali 6 tys. zł. W sypialni na piętrze znajdują się szerokie łoże małżeńskie i piętrowe łóżko dzieci, które uwielbiają noce spędzać z rodzicami. Z wanny, znajdującej się w łazience tuż obok, można podziwiać widok na krajobrazy Beskidu. Pokój córki to spełnienie marzeń każdej dziewczynki. Królują pudrowy róż, piękne dodatki i huśtawka zwisająca z sufitu. W domu znalazło się także skrzydło dla gości, garaż i część gospodarcza. Nie zabrakło uroczego tarasu, który tętni życiem w słoneczne dni. Godna podziwu jest spójność i skupienie na detalu, które towarzyszyły właścicielce przy wykańczaniu tego rodzinnego domu. Koszt budowy w 2019 r. wyniósł 840 tys. zł, czyli 3 tys. zł za mkw. Dziś byłby on dwukrotnie wyższy. Jest jednak jedna rzecz, która pani Karolina zmieniłaby, gdy budowała ten dom po raz drugi. Jaką? Obejrzyjcie najnowszy odcinka programu „Pomysłu na dom”, w którym o wszystkim opowiada Kuba Jankowski.
Katarzyna Kalus Katarzyna Kalus
"Pachnie rokiem 2008". Były premier: koszt obsługi długu rośnie niebotycznie, sytuacja jest niedobra
WIDEO

"Pachnie rokiem 2008". Były premier: koszt obsługi długu rośnie niebotycznie, sytuacja jest niedobra

Sytuacja w finansach Polski jest napięta. Rząd na gwałt szuka oszczędności, a rynek uważnie przygląda się działaniom polityków znad Wisły. Co się takiego stało? - Pachnie rokiem 2008, kiedy na głowę zwalił nam się globalny kryzys finansowy. Sytuacja bez precedensu za tej władzy - mówi w rozmowie z money.pl wysoko postawiony urzędnik Ministerstwa Finansów. - To, że narasta świadomość powagi sytuacji, to dobrze - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Marek Belka, były premier, były szef NBP, europoseł. - Natomiast bardzo interesujące jest jedno zdanie z wypowiedzi tego anonimowego pracownika ministerstwa, porównującego tę sytuację do roku 2008 - dodał. Belka zwrócił uwagę, że porównałby tę sytuację z rokiem 2001, kiedy był i Polska była na granicy niewypłacalności. - Bezrobocie wzrosło do 20 proc. Dziś sytuacja niewyobrażalna. W 2008 r. dzięki polityce Jacka Rostowskiego przeszliśmy przez kryzys suchą stopą i byliśmy na świecie nazywani "zieloną wyspą". Polityka makroekonomiczna dołożyła się do tego, że stopa oszczędności jest w Polsce na katastrofalnym poziomie. Nie ma środków w kraju, by ten deficyt sfinansować i dlatego trzeba wychodzić na rynki międzynarodowe. Koszt pożyczek jest wysoki, ale przede wszystkim jest obarczony ryzykiem kursowym i w zależności od wahań koszt długu rośnie niebotycznie. Sytuacja jest niedobra - zaznaczył.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Zaskakująca decyzja RPP. Belka: wydatkowa polityka rządu to podstawowy problem
WIDEO

Zaskakująca decyzja RPP. Belka: wydatkowa polityka rządu to podstawowy problem

- Nawet gdyby RPP podniosła stopy o 0,25 pkt bazowych, jak przewidywali ekonomiści, nie miałoby to większego znaczenia. Ważne jest to, co generalnie dzieje się w polskiej gospodarce - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Marek Belka, były premier, były szef NBP, europoseł. – Polityka pieniężna, wzrost stóp procentowych jest w całości kompensowany przez politykę budżetową, która jest wysoce ekspansywna. W przyszłym roku zakładany jest wysoki deficyt, którego nie ma z czego sfinansować. Są czynniki wewnętrzne, które inflację nakręcają. Mamy kilka procent inflacji odłożonych z powodu tzw. tarczy antyinflacyjnej, wymyślonej przez rząd. Moim zdaniem to rozwiązanie działa proinflacyjnie. Do tego jest wydatkowa polityka rządu, związana ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. Nie wiem, co tym razem usłyszymy od prof. Adama Glapińskiego, on jest nieprzewidywalny. Ciekawe jest w komunikacie RPP stwierdzenie o istotnym zacieśnieniu polityki pieniężnej. Nie wiem, o co tu chodzi. Może o to, że do niedawna NBP hojnie wspierał rząd, kupując obligacje skarbu państwa. Warto to wyjaśnić i iść dalej. NBP powinien nadmierną płynność na rynku absorbować za pomocą emisji obligacji antyinflacyjnych. To by sprawiło, że ludzie z nadmiarem gotówki ulokowaliby pieniądze w bezpiecznym miejscu, zamiast dokonywać różnych rozpaczliwych ruchów spekulacyjnych na runku. To działa na inflację bardzo negatywnie.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Górnik bierze 120 tys. zł za odejście z polskiej kopalni i idzie do czeskiej. "Taka jest pomoc z budżetu"
WIDEO

Górnik bierze 120 tys. zł za odejście z polskiej kopalni i idzie do czeskiej. "Taka jest pomoc z budżetu"

– Jestem ogromnym zwolennikiem wydobycia węgla w Polsce - powiedział w programie "Newsroom" WP Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza (1997 r.). – Trzeba utrzymać poziom wydobycia, jaki jest potrzebny na utrzymanie systemów energetycznych. W Polsce potrzebujemy ok. 70 mln ton węgla rocznie, 13 mln w tej chwili pochodzi z importu. Przez 30 lat odchodzenia od węgla nie stworzyliśmy żadnego substytutu. Nie wolno likwidować kopalń; nadal są zalewane kopalnie, niszczone szyby. Natomiast trzeba zrobić to, co zrobiliśmy z siarką, czyli metodami inżynierskimi obniżyć zawartość CO2 w spalinach w energetyce. Świat to robi, są technologie. Tak działają USA, Chiny, my spalamy surowy węgiel i się potem dziwimy, że mamy wysoką emisję CO2. Ale niestety, nasza administracja uwielbia jednoznaczne sformułowania: "odchodzimy od węgla". Tylko że my nie mamy do czego odejść. Energetyka jądrowa powstanie w Polsce w perspektywie 20 lat. Energetyka węglowa bez specjalnych inwestycji może być nadal kontynuowana. Wydobycie węgla w Polsce jest dwukrotnie tańsze od ceny węgla importowanego z zagranicy. Jakość polskiego węgla jest także dużo większa. Dotacje do wydobycia węgla zakończyły się od 1992 r., od tego czasu rząd tylko trzy razy wspierał górnictwo. Od lat budżet dotuje jedynie likwidacje kopalń, także tych, w których nadal są zasoby węgla. Górnik, który zdecyduje się na odejście z kopalni, bez względu na staż pracy, dostaje 120 tys. zł. Śmieszność polega na tym, że polscy górnicy biorą te pieniądze i idą do kopalni czeskich, które są niewiele dalej. I takie jest wydatkowanie na górnictwo z budżetu państwa – opowiadał nasz gość.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak