wideo (strona 21 z 97)

Pracownicy Żabki pracują hybrydowo. Prezes sieci: na 2 miesiące przed pandemią otworzyliśmy nową siedzibę
39
3:20

Pracownicy Żabki pracują hybrydowo. Prezes sieci: na 2 miesiące przed pandemią otworzyliśmy nową siedzibę

- To co się najbardziej zmieniło w okresie pandemii w Żabce, to organizacja pracy - przyznał w programie "Money.pl" Tomasz Suchański, prezes zarządu spółki Żabka Polska. – Mieliśmy o tyle ciekawą sytuację, że na początku 2020 r. otworzyliśmy naszą nową, supernowoczesną siedzibę, z kantyną na kilkaset osób, z miejscami do gry w ping-ponga i gry komputerowe. Chcieliśmy, żeby ludzie ze sobą nie tylko pracowali, ale żeby spotykali się i rozmawiali ze sobą. Dwa miesiące później rozpoczęła się pandemia i wszystko zostało zamknięte. Firma była pusta. Na szczęście już wtedy każdy z naszych pracowników miał laptopa i mogliśmy szybko wdrożyć home office. Dwuletnie doświadczenie z pandemią sprawiło, że zmieniliśmy podejście do pracy. Powrót do biura w 100 proc. już nie nastąpi. Tego już nie będzie, bo ludzie nauczyli się pracować z domu. W zależności od departamentu i indywidualnych potrzeb, pracownicy u nas pracują w układzie: dwa dni w biurze, trzy dni w domu lub na odwrót. Dział IT czy księgowość może sobie pozwolić na częstszą pracę w domu, ale są departamenty, w który ludzie muszą widzieć się częściej, żeby współpracować i wymieniać doświadczenia. To całkowicie zmieniło sposób zarządzania. Mamy nowe wyzwania: jak budować wartości i kulturę pracy, gdy ludzi nie ma w biurze. To jest teraz to, czym się zajmuję.
Piotr Pilewski Piotr Pilewski
Prezes Żabki: żywność marnuje się w łańcuchach dostaw. Sieć podjęła decyzję
211
5:57

Prezes Żabki: żywność marnuje się w łańcuchach dostaw. Sieć podjęła decyzję

- COVID, który bardzo zmienił naszą rzeczywistość, był dla nas zaskoczeniem. Pomogła nam technologia, aplikacja, która ma już 8 mln użytkowników. Dzięki niej zaczęliśmy się na nowo komunikować z naszymi klientami - powiedział w programie "Money.pl" Tomasz Suchański, prezes zarządu spółki Żabka Polska. – Przeznaczyliśmy 100 mln zł na pomoc franczyzobiorcom. To był ogromny wysiłek, bo bardzo ciężko było kupić wtedy maseczki, płyny dezynfekujące. Mało tego, byliśmy w stanie sprzedawać je bez marży. Teraz wyzwaniem jest inflacja. Handel funkcjonował w cyklach rocznych, tak zawieraliśmy kontrakty. Teraz negocjujemy każdego dnia, codziennie zmieniają się ceny. Wciąż siadamy do stołu i zastanawiamy się z producentami, gdzie możemy zadziałać, by ceny nie rosły tak szybko. Musimy zacząć myśleć, jak działać w gospodarce niedoboru. O tym dużo mówi się w Europie, mniej w Polsce. Trzeba nauczyć się oszczędzać, zarówno energię jak i żywność. W Polsce marnuje się 200 kg żywności na mieszkańca rocznie. Żeby temu przeciwdziałać, zmniejszyliśmy gramatury produktów. Żywność marnuje się także w łańcuchu dostaw, dochodzi do tego w sklepach i w chłodniach. Z badań wynika, że 70-80 proc. żywności marnuje się w lodówce u klienta, reszta to marnowanie żywności w łańcuchu dostaw. Tu trzeba działać. To jeden z filarów naszej działalności.
Piotr Pilewski Piotr Pilewski
Rząd szuka pieniędzy w kieszeniach Polaków. "Idziemy na zderzenie czołowe"
785
3:31

Rząd szuka pieniędzy w kieszeniach Polaków. "Idziemy na zderzenie czołowe"

Właściciele zapłacą za wzrost wartości nieruchomości. Nawet gdy nie będą planowali ich sprzedaży – poinformował we wtorek "Dziennik Gazeta Prawna". Każdy właściciel będzie musiał się liczyć z tym, że gmina zgłosi się do niego po pieniądze. I to niemałe. Renta planistyczna wyniesie 30 proc. wzrostu wartości. Zdaniem ekspertów to przymiarka do wprowadzenia podatku katastralnego. Rząd znów szuka pieniędzy w kieszeniach Polaków? - Dług publiczny dramatycznie rośnie. Zatem wcześniej czy później zapłacimy za to: albo my, albo przyszłe pokolenia - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Paweł Wojciechowski, były minister finansów, szef rady gospodarczej Polska 2050. – Trzeba będzie szukać pieniędzy w kieszeniach podatników. Nie da się bez końca dosypywać ciągle pieniędzy w postaci osłon i transferów. W roku wyborczym pewnie jeszcze to nie nastąpi, premier powtarza, że podatków nie podniesie. Raczej należy się spodziewać napędzania inflacji kolejnymi wydatkami. Rosnący dług publiczny może być problemem kolejnego rządu. Dodatkowo rezygnujemy z pieniędzy, które są na stole, czyli z KPO. Nie ma także inwestycji, które wpływałyby na umocnienie złotego. Mamy najniższy kurs złotego od ponad 20 lat. To sytuacja dramatyczna, idziemy na zderzenie czołowe w przyszłym roku - mówił.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Podwyżki stóp już nie działają? "Mamy chaos w polityce rządu. Polacy nie wierzą, że premier mówi prawdę"
125
4:14

Podwyżki stóp już nie działają? "Mamy chaos w polityce rządu. Polacy nie wierzą, że premier mówi prawdę"

- Podwyżki stóp procentowych w ograniczony sposób działają na obniżenie inflacji - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Paweł Wojciechowski, były minister finansów. – Przechodzenie wpływu podwyżki stóp na obniżenie inflacji było znaczące, gdyby było to skoordynowane z polityką fiskalną, choćby poprzez przesuwanie popytu lub przez ograniczenie wydatków. Gdyby polityka rządu była lepiej skoordynowana z decyzjami NBP, efekt byłby lepszy. Inna rzecz, że na skutki decyzji RPP trzeba czekać ok. 9 miesięcy. Problem w tym, że mamy do czynienia z polityką chaosu. Przedsiębiorcy nie wiedzą, jaką decyzję podejmie rząd i to jest czynnik hamujący podwyżki cen. Putinflacja była na ustach premiera Morawieckiego, ale dziś już wiemy, że z Rosji surowców nie będzie. Trzeba założyć scenariusze alternatywne, a tymczasem premier zaklina rzeczywistość. Mówi: prądu nie będzie, gazu nie będzie, a przecież wiemy, że tego wszystkiego zabraknie. Przedsiębiorcy już nie wierzą w to, że Morawiecki mówi prawdę, że można się oprzeć na wskaźnikach ujętych w budżecie. To dlatego mamy gigantyczne kolejki pod kopalniami i na tani węgiel trzeba czekać 7 dni. Mamy sytuację nieprawdopodobnego chaosu sprokurowanego przez działania rządu.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Były wiceminister gospodarki grzmi: trzeba zwiększyć wydobycie węgla. "A rząd daje ludziom po 120 tys. zł, by odchodzili z kopalń"
187
4:31

Były wiceminister gospodarki grzmi: trzeba zwiększyć wydobycie węgla. "A rząd daje ludziom po 120 tys. zł, by odchodzili z kopalń"

- Trzeba zwiększyć wydobycie węgla kamiennego, ale to się nie stanie, bo od 20 lat zamykamy w Polsce kopalnie. Jestem autorem ostatniej uruchomionej kopalni w Polsce, ale to jest bardzo czasochłonny proces. Pochłania zwykle 30 lat - powiedział w programie "Newsroom" WP Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, ekspert ds. górnictwa. – Jeszcze rok temu pławiliśmy się w dostatku węgla, bo wydawało nam się, że Rosja dostarczy go tyle, ile trzeba. I wszyscy w Polsce, poza Śląskiem, dumni byli, że węgiel rosyjski wyparł węgiel śląski. Szyby polskich kopalni są zalewane wodą, w sytuacji gdy mamy w Polsce dramatyczny brak węgla. Gdyby ktoś mnie spytał, jak zwiększyć wydobycie węgla w Polsce, to powiem tak: do końca roku jestem w stanie znaleźć 1,5 mln ton węgla, do końca marca następne 3 mln ton, a na resztę trzeba niewielkich nakładów inwestycyjnych, by pokonać ten kryzys. Wystarczy wstrzymać odchodzenie ludzi z górnictwa. Państwo daje po 120 tys. zł górnikom, by odeszli z kopalń, a pan premier chce mieć większe wydobycie. Od początku tego roku odeszło 3,5 tys. ludzi, to kompletna załoga jednej kopalni. Poza tym wydobywa się węgiel koksowy zamiast energetycznego. Rząd nie słucha ekspertów. Przedkłada argumenty ekologów nad głosy fachowców.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska