wideo (strona 20 z 97)

Rozrzutna pomoc państwa. "Na pomyśle rządu ciąży skaza"
WIDEO

Rozrzutna pomoc państwa. "Na pomyśle rządu ciąży skaza"

- Dodatki energetyczne to dobry kierunek, bo to rozszerzenie dopłat węglowych i wsparcie domostw, które palą innymi surowcami - powiedział w programie "Newsroom" WP Jakub Wiech z portalu Energetyka24.com. – Większość osób, które ma ciepło pozasystemowe, może korzystać z dopłat do nośników energii, ale jest to pomoc niewystarczająca, biorąc po uwagę skok cen. Trzeba zauważyć, że dopłaty dotyczą paliw, które nie są obarczone tak dużym deficytem jak węgiel. To węgla w tej chwili brakuje najbardziej, z uwagi na problemy logistyczne. Trzeba pamiętać jednak o tym, że państwo nie pomoże wszystkim. Ta pomoc, którą już w tej chwili zaoferował rząd, jest dość rozrzutna. Rolą państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego, a ono jest teraz zagrożone. Grozi nam plaga ubóstwa energetycznego, bardzo wielu Polaków może być nie stać na zaspokojenie potrzeb energetyczny. Wsparcie jest potrzebne. Mam zastrzeżenia co do efektywności wydatkowania środków. Pieniądze powinny trafić do najbardziej potrzebujących, środki powinny być uzbrojone w kryterium dochodowe. Mam obawy, że dopłata węglowa jest pobierana przez osoby, które stać na zafundowanie sobie nawet droższego opału. Mamy obywateli, którzy nie są w stanie wziąć na siebie podwyżek, nie tylko nośników energii. I w ramach tego samego budżetu można tym osobom przyznać wyższe dopłaty, ale do tego potrzebne są kryteria. To jest skaza, która ciąży na propozycjach rządu, a mamy czasy, w których trzeba rozsądnie gospodarować pieniędzmi z budżetu.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Leszek Miller o przekopie Mierzei: na razie to jest rów, którym płyną kajaki
WIDEO

Leszek Miller o przekopie Mierzei: na razie to jest rów, którym płyną kajaki

- Przekop Mierzei hucznie otwarty, ale problem w tym, że nadal mimo tej inwestycji, nie można przypłynąć do portu w Elblągu, a przecież taki był cel. Elbląg miał być czwartym portem - powiedział w programie "Newsroom" WP Leszek Miller, były premier. – Na razie to jest rów, którym mogą przepłynąć kajaki, pontony, żagłówki i małe statki. To wszystko. Potrzebne jest zrobienie toru wodnego, który kończy się w porcie w Elblągu, a nie kilometr przed nim. Prezydent Andrzej Duda powiedział, że nie chodziło o to, by tam przepływały duże statki, ale o symboliczne otwarcie tej drogi. Ale nawet o symbolicznym otwarciu nie można tu mówić. Za ten symbol zapłaciliśmy już 2 mld zł. To już lepiej stawiać te patriotyczne ławeczki, bo one kosztują tylko 8 mln zł. Gdyby to wszystko było związane z mniejszym zadęciem, wówczas pomysł też miałby większe poparcie. Ja doceniam, że ten przekop został wykonany, bo to podniesie atrakcyjność turystyczną tego regionu, mieszkańcy mają się z czego cieszyć. Ale gdyby tę inwestycję wykonano w całości, to dla Elbląga faktycznie byłoby istotne wydarzenie. Nie rozumiem, dlaczego to jest oddawane w odcinkach. Wyobraźmy sobie wielki statek, który przepływa przez Mierzeję, wpływa do Elbląga i cumuje w tamtejszym porcie. To by było coś, a tak mam wrażenie, że jest to kolejna ustawka bez większego znaczenia.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
"Zarobią grubą kasę na ciężkiej pracy rolników". Lider AgroUnii uderza w rząd
WIDEO

"Zarobią grubą kasę na ciężkiej pracy rolników". Lider AgroUnii uderza w rząd

- Krajowa Grupa Spożywcza, którą powołuje rząd, to nie jest sposób na rozwiązanie problemów w rolnictwie - powiedział w programie "Newsroom" WP Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii. – Dziś trzeba robić wszystko, by na półkach sklepów było jak najwięcej polskich produktów. Mamy Grupę Azoty, która miała sprzedawać nawozy polskim rolnikom, tymczasem eksportuje je za granicę. Spółka zarobiła w pierwszym kwartale dziesięć razy więcej niż w tym samym czasie rok temu. Wiceminister Kowalski chce stworzyć KGS, bo to kolejny twór, w który uwikłani będą jego koledzy i zarobią grubą kasę na ciężkiej pracy rolników. Za tym stoją interesy partyjne. Janusz Kowalski nie zna się na rolnictwie. Był w PGNiG i jaką mamy dziś sytuację w energetyce? Jak będzie walczyć o ceny energii dla rolników tak jak walczył o ceny dla wszystkich Polaków, to mamy się czego bać. Mają być preferowane ceny energii dla rolników, ale ja się pytam: co z gospodarstwami towarowymi, które nie zmieszczą się w limicie? Będziemy płacić niebotyczne rachunki z prąd. Gospodarstwa będą upadać i przejmą je korporacje. Może wiceminister Kowalski chce, żeby Krajowa Grupa Spożywcza przejmowała te gospodarstwa za bezcen. Mamy to samo, co działo się w latach 70-tych, kiedy rolnicy byli nakłaniani do tego, by swoją ziemię, gospodarstwa oddawali do spółdzielni.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Prezydent Rzeszowa: z przerażeniem patrzę na to, co się dzieje, przede mną radykalne decyzje
WIDEO

Prezydent Rzeszowa: z przerażeniem patrzę na to, co się dzieje, przede mną radykalne decyzje

- W Rzeszowie koszty życia w ostatnich miesiącach poszły mocno w górę - powiedział w programie "Newsroom" WP Konrad Fijołek, prezydent Rzeszowa. - Odczuwają to obywatele i przedsiębiorcy. W ubiegłym tygodniu rozstrzygnąłem przetarg na prąd. I ceny są o cztery razy wyższe niż dotychczas. To oznacza o kilkadziesiąt milionów więcej na opłaty ze strony samorządu, w chwili gdy mój budżet, na skutek zmian podatkowych, będzie o te kilkadziesiąt mln zł niższy. Tak dalej nie da się funkcjonować w samorządzie. Wszyscy z przerażeniem patrzymy na to, co się dzieje. Tego nie da się nadgonić, wyłączając w określonych godzinach lampy na ulicach, czy światła w szkołach. Taryfy na energię elektryczną nie są tak skonstruowane. To jest poważny problem, który uderza w biznes i obywateli. Jak wyhamuje biznes lokalny, to nie będzie komu w kraju udźwignąć skutków tego kryzysu. Przede mną radykalne decyzje. Trzeba będzie albo zamknąć kilka instytucji i zwolnić ludzi, albo sprzedać cenny majątek miejski, którego nie powinniśmy zbywać. Przy czterokrotnym wzroście cen energii elektrycznej nie ma innego wyjścia. Wyłączenie latarni niczego tutaj nie rozwiąże. Ja nie mogę zgasić 70 proc. latarni, jesteśmy zobowiązani utrzymywać parametry oświetlenia ze względów bezpieczeństwa. Szkoły też potrzebują energii, a dni za chwilę będziemy mieć bardzo krótkie.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Atom w Polsce mocno spóźniony. "Czas na decyzję. Inaczej powstanie wielka luka wytwórcza"
WIDEO

Atom w Polsce mocno spóźniony. "Czas na decyzję. Inaczej powstanie wielka luka wytwórcza"

- Byłoby dobrze, żeby po 30 latach bezowocnej dyskusji na temat elektrowni jądrowej w Polsce, ktoś wreszcie zaczął ją budować - powiedział w programie "Newsroom"WP Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny portalu Biznesalert.pl. – Mamy trzy oferty na stole, ta amerykańska jest najbardziej rozbudowa i wydaje się atrakcyjna. Czas się zdecydować. Gdyby decyzja zapadła jeszcze w tym roku, byłaby szansa, żeby pierwsza łopata została wbita w 2026 r., tak aby mieć pierwszy reaktor w 2023 r. Każdy z dostawców oprócz budowy reaktorów oferuje także jakiś offset. To będzie ogromny plac budowy, zatrudniający dziesiątki tysięcy ludzi. Dlatego każdy z partnerów stara się dorzucić coś więcej od siebie. Dużo ważniejszy jest offset polityczny, a więc związanie z partnerem na kilkadziesiąt lat. Jeśli chodzi o USA to są oczywiste korzyści wynikające z polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, ale przecież Francuzi mogą nam bardzo pomóc w Unii Europejskiej. Z kolei Korea obiecuje, że w ciągu 10 lat umożliwi nam polonizację technologii jądrowej, tak byśmy sami mogli budować elektrownie. Ważne jest, aby podjąć decyzję jak najszybciej. Atom i tak jest już bardzo mocno spóźniony. Jeśli nie zbudujemy atomu w miejsce elektrowni węglowej, to będziemy mieć wielką lukę wytwórczą, którą trzeba będzie pokrywać z importu. Nie możemy do tego dopuścić.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska