wojna w ukrainie (strona 79 z 182)

"Zboże techniczne" z Ukrainy. "Nie ma takiego terminu. Ono stało tygodniami na torach. Tam się różne rzeczy działy"
154
3:01

"Zboże techniczne" z Ukrainy. "Nie ma takiego terminu. Ono stało tygodniami na torach. Tam się różne rzeczy działy"

- Polska jest w UE, dlatego musi przestrzegać standardów dotyczących jakości zboża. Ukraina jeszcze w UE nie jest i jej te przepisy nie obowiązują - powiedziała w programie "Newsroom" Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej. - Zboże jest lepszej i gorszej jakości, to jest jasne. Natomiast po stronie ukraińskiej przez wiele tygodni stały wagony ze zbożem: 600-800 wagonów. Dzień w dzień czekały i tam naprawdę różne rzeczy się działy. Mówiliśmy w naszych branżowych rozmowach, że to zboże w końcu wyjdzie z tych wagonów i przyjdzie do nas. Tam się mógł rozwinąć robak i się rozwinął, różne bakterie i grzyby. W pewnym momencie pojawił się na rynku termin: zboże techniczne. Nie ma takiej kategorii. Nastąpiło otwarcie granicy i te kontrole sanitarne, by udrożnić transporty, wpuściły zboże z Ukrainy. To które przez tyle tygodni stało i czekało w wagonach. Mam poczucie, że ktoś za to powinien odpowiedzieć. Ale nie odejściem, tylko wejściem w problem i wzięciem odpowiedzialności za sytuację, którą spowodował. Nie tylko minister rolnictwa powinien odpowiedzieć. Przecież to jest wicepremier i on odpowiada także pośrednio za bezczynność ministerstwa infrastruktury, spraw zagranicznych, naszych placówek dyplomatycznych i służb sanitarnych. Odpowiedzialnością gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego jest posprzątanie tego bałaganu – uważa Piątkowska.
Polska zalana zbożem. "Ile go jest? Tego nikt nie wie. Mamy tylko informację z Ukrainy"
38
4:05

Polska zalana zbożem. "Ile go jest? Tego nikt nie wie. Mamy tylko informację z Ukrainy"

- Ukraińskie zboże trafiło na polski rynek. Ile go jest? Tego nie wie nikt. Pytałam o to wczoraj podczas negocjacji w ministerstwie rolnictwa - powiedziała w programie "Newsroom" Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej. – Mam informację ze strony ukraińskiej, ile zboża od nich wyszło. To jest około 3 mln ton kukurydzy, rzepaku i pszenicy. Ale ile tego zboża opuściło Polskę, tego nie wiemy, bo nikt tak bagatelną sprawą jaką jest bezpieczeństwo żywnościowe, mówię to sarkastycznie, nie zawrócił sobie głowy. Nie ma też informacji o tym, ile polskiego zboża zostało w Polsce, ile zalega w magazynach. Nadwyżka zboża występuję co rok, rolnicy systematycznie sprzedają zboże, a firmy je eksportują. Przepustowość portów jest problemem, bo to jest niedostosowane do naszych potrzeb. Jednak dopóki ten eksport uwalniał nadwyżki zboża, polskie społeczeństwo problemu nie odczuwało. W czerwcu minister Kowalczyk zaapelował do rolników: jest wojna, nie sprzedawajcie zboża. Rolnicy posłuchali. Ceny zamiast pójść w górę, runęły w dół. Tu trzeba długofalowych działań rządu. Także w kontekście Ukrainy, która wejdzie do Unii Europejskiej, a jest wielkim graczem na rynku zboża. To będzie ogromne wyzwanie dla polskiego rolnictwa i już dziś musimy o tym rozmawiać – alarmuje ekspert.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak