zwolnienia (strona 11 z 33)

Fala zwolnień w Polsce. Dominują te branże "Pęka bańka"
WIDEO

Fala zwolnień w Polsce. Dominują te branże "Pęka bańka"

Branże, które planują w pierwszym kwartale zwolnienia, to przede wszystkim przetwórstwo przemysłowe i sektor IT, który dopiero się uczy działania w obszarze związków zawodowych. Tymczasem w przypadku zwolnień związki odgrywają dużą rolę. - Zdecydowanie, tam gdzie one są, pracodawcy mają obowiązek rozmawiać i negocjować. Tam gdzie związków nie ma, jest przedstawiciel pracowników. Może nim być ktoś z biura pana prezesa, kto podpisuje dokumenty, a pracownicy nie mają pojęcia, co się dzieje w ich sprawie - powiedział podczas debaty money.pl Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący OPZZ. - Tam gdzie są związki zawodowe, sytuacja pracowników jest nieporównywalnie lepsza. To jest też kwestia tego, jakie grupy pracowników zostaną zwolnione. Związki walczą także o odprawy - zaznaczył. - Mówimy głównie o dużych i średnich firmach, które chcą zwalniać pracowników - zauważył Andrzej Kubisiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. - Ale nie zawsze dochodzi do tych zwolnień, bywa, że część pracowników jest przenoszona do firm-córek. Pamiętajmy też, że patrzymy w tej chwili na coś, co się już wydarzyło. Mamy za sobą trudny rok, otarliśmy się o recesję. W 2023 r. było widać wyraźną stagnację. Popyt na pracę był słaby, rekrutacji nie było dużo. Natomiast mamy sektory, które radzą sobie gorzej. W przemyśle w całej UE nie jest najlepiej. Kryzys energetyczny uderzył w największym stopniu w ten sektor. Pęka także bańka IT. To jest forma odreagowania po tym, co działo się w pandemii, w okresie lockdownu, kiedy firmy technologiczne zatrudniały na potęgę. Restrukturyzacje trwają także w bankach i w branży finansowej - dodaje ekspert.
Michał Wąsowski Michał Wąsowski
Firmy zwalniają pracowników. Eksperci: to są lokalne dramaty, tragedii na rynku nie ma
WIDEO

Firmy zwalniają pracowników. Eksperci: to są lokalne dramaty, tragedii na rynku nie ma

W 12 wojewódzkich urzędach pracy w Polsce ponad 90 firm zgłosiło w pierwszym kwartale zamiar zwolnienia niemal 8 tys. pracowników. Czy ta sytuacja powinna nas niepokoić? Czy coś złego dzieje się na rynku pracy? - Dla nas każde zwolnienie, nawet pojedynczej osoby, jest problemem, bo to są indywidualne tragedie – powiedział podczas debaty money.pl Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący OPZZ. - O zwolnieniach grupowych dużo się mówi, bo to oznacza, że firma ma poważne problemy. Ale pamiętajmy tez o tym, że wtedy nie ma wolnej amerykanki. Trzeba powiadomić urząd pracy, trzeba negocjować ze związkami zawodowymi wysokość odprawy i szuka się nowych miejsc pracy dla zwalnianych. Ogólny poziom bezrobocia wynosi w Polsce tylko 5 proc., to jeden z najniższych poziomów w UE. Wiele osób jednak jest zwalnianych bez tej procedury dot. zwolnień grupowych. Wtedy jako organizacja próbujemy negocjować z pracodawców i szukamy alternatyw. Zamiar przeprowadzenie zwolnień grupowych nie oznacza jeszcze, że one się odbędą. Firma ma obowiązek zgłosić, ale potem w negocjacjach z organizacją związkową okazuje się, że tych pracowników można przenieść na inne stanowiska i do zwolnień nie dochodzi. W 2022 r. mieliśmy do czynienia z taką sytuację. Zgłoszeń było dużo, zwolnień mało. Jeszcze nie ma tragedii, ale problem zwolnień dostrzegamy. - Jak popatrzymy na lata ubiegłe, to ten poziom ok. 30 tys. pracowników do zwolnienia w roku jest pewną średnią - powiedział Andrzej Kubisiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. - Sytuacja na rynku pracy jest najlepsza od lat. Trzeba popatrzeć na skalę i punkt odniesienia dla tych liczb. Codziennie są informacje o zwolnieniach grupowych i mamy wrażenie, że sypia się po kolei jakieś elementy domina i że dzieje się coś niedobrego. 8 tys. osób zgłoszonych do zwolnienia w ciągu ¼ roku - to oznacza, że jesteśmy w trendzie z ubiegłego roku i wtedy nikt nie mówił o dramatycznej fali zwolnień. W całym kraju w urzędach pracy czeka 100 tys. wolnych wakatów, więc jak ktoś pracy szuka, niech w pierwszej kolejności tam się uda. Na portalach rekrutacyjnych jest to samo: ponad 300 tys. ofert pracy. Dla lokalnych rynków pracy zwolnienia są problemem, ale w Warszawie bezrobocie jest na poziomie 2 proc. Nie ma żadnego dramatu na rynku pracy, mamy historyczne rekordy w danych. Dramaty są indywidualne i one mogą się wydarzyć, ale te zwolnienia lokalne co roku po prostu się dzieją – zaznacza ekspert.
Michał Wąsowski Michał Wąsowski