WIBOR triumfuje w TSUE, ale inny wskaźnik może przysporzyć bankom problemów
Zapadł ważny wyrok TSUE dla banków i klientów. Sektor uznaje, że zamyka on drogę do masowych pozwów złotowych kredytobiorców kwestionujących WIBOR. W orzeczeniu pojawił się jednak inny wątek – RRSO, który może stać się nowym polem sporów.
W czwartek 12 lutego Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ogłosił wyrok w sprawie WIBOR-u. Orzeczenie ma istotne znaczenie dla tysięcy toczących się sporów. Trybunał potwierdził, że sądy krajowe nie są uprawnione do weryfikowania samego wskaźnika referencyjnego. Taka kontrola podważałaby system nadzoru nad kluczowymi wskaźnikami referencyjnymi ustanowiony przez prawodawcę Unii w rozporządzeniu BMR (unijne prawo określające zasady, na jakich opracowuje się wskaźniki referencyjne).
Jednocześnie TSUE wskazał, że sąd krajowy może ocenić, czy klient został prawidłowo poinformowany o ryzyku związanym ze zmienną stopą procentową.
Bank powinien przekazać kredytobiorcy informacje o nazwie wskaźnika, jego administratorze oraz o skutkach wzrostu WIBOR-u dla oprocentowania kredytu i wysokości rat.
NBP chce nadal zwiększać zapasy złota. Ekonomista: dziś to bardziej kontrowersyjny temat
Nie wskaźnik, lecz sposób informowania
– Wyrok TSUE stanowi ważny punkt odniesienia dla sądów. Nie będzie rewolucji w sprawach o WIBOR. Trybunał potwierdził dotychczasowe orzecznictwo polskich sądów – komentuje Anna Cudna-Wagner, radca prawny z kancelarii CMS Cameron McKenna, która wraz z kancelarią Romanowski i Wspólnicy reprezentuje PKO Bank Polski przed TSUE.
Sprawa dotyczyła bowiem klienta PKO BP, który zawarł z bankiem 20-letnią umowę kredytu hipotecznego na ponad 400 tys. zł, oprocentowaną według stawki WIBOR 6M. Po kilku latach kredytobiorca pozwał bank, twierdząc, że klauzula dotycząca zmiennej stopy procentowej jest nieuczciwa i nie wiąże go jako konsumenta.
Zarzucił bankowi, że nie wyjaśnił w sposób rzetelny i zrozumiały, jak ustalany jest WIBOR 6M, jakie czynniki wpływają na jego wartość oraz jaką rolę odgrywają banki w procesie wyznaczania wskaźnika. W jego ocenie bez tych informacji nie był w stanie oszacować ekonomicznych skutków umowy, podczas gdy całe ryzyko zmiany stóp procentowych zostało przeniesione na niego. Polski sąd zwrócił się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi dotyczącymi wykładni prawa unijnego.
Banki odetchnęły, ale spory nie znikną
Na wyrok od miesięcy czekały zarówno banki, jak i kancelarie reprezentujące konsumentów. W Polsce zaciągniętych jest od 2 do 2,5 mln czynnych kredytów mieszkaniowych, z których większość opiera się na zmiennej stopie WIBOR. Istniało ryzyko, że Trybunał podzieli argumentację konsumenta i otworzy drogę do masowego kwestionowania umów. Tak się jednak nie stało.
– TSUE potwierdził, że WIBOR jest wskaźnikiem zgodnym z prawem krajowym i unijnym, kontrolowanym przez krajowe i europejskie organy nadzoru. Jest więc legalny, a banki informowały o jego stosowaniu w sposób szczegółowy i transparentny – komentuje Piotr Bodył-Szymala, główny doradca ds. prawnych i regulacyjnych w Santander Bank Polska.
Jak pisaliśmy w listopadzie, do września ubiegłego roku w sądach zarejestrowano 3149 nowych spraw dotyczących umów z WIBOR-em – o 62 proc. więcej niż w całym poprzednim roku. Od początku 2024 r. do sądów trafiło łącznie 5090 pozwów. Większość spraw kończy się oddaleniem powództwa, a korzystne dla klientów wyroki pozostają marginesem.
– To ważne rozstrzygnięcie, kończące dyskusję o rzekomych manipulacjach związanych z WIBOR-em. Wyrok potwierdza dotychczasowe orzecznictwo sądów powszechnych, które nie dopatrywały się wadliwości wskaźnika ani naruszenia obowiązków informacyjnych przez banki – dodaje Bodył-Szymala.
Wpływ WIBOR-u na ratę i... RRSO
Choć banki podkreślają znaczenie potwierdzenia legalności WIBOR-u, pełnomocnicy konsumentów zwracają uwagę na inne elementy wyroku.
Trybunał wskazał, że oprócz weryfikacji przejrzystości warunków umownych na gruncie dyrektywy 93/13 (o nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich – red.) banki powinny równolegle realizować obowiązki wynikające z innych aktów, w tym dyrektywy o kredycie hipotecznym – mówi w rozmowie z money.pl radca prawny Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy.
Zwraca uwagę na tezę 92. orzeczenia, w której TSUE wskazał, że bank powinien informować kredytobiorcę o wpływie wzrostu stawki referencyjnej zarówno na wysokość rat, jak i na RRSO, czyli Rzeczywistą Roczną Stopę Oprocentowania. To wskaźnik pokazujący całkowity koszt kredytu w skali roku jako procent całkowitej kwoty zobowiązania.
Zdaniem prawnika oznacza to, że banki powinny w sposób obrazowy przedstawiać ryzyka związane ze wzrostem stóp procentowych – nie tylko w odniesieniu do samego WIBOR-u, ale także całkowitego kosztu kredytu.
Informacje te powinny zawierać ostrzeżenie, że całkowity koszt kredytu wskazany jako RRSO może ulec zmianie – podkreśla Bochenek.
Jak dodaje, może to mieć znaczenie także w sprawach dotyczących kredytów konsumenckich i roszczeń o tzw. sankcję kredytu darmowego, gdy RRSO w umowach było podawane błędnie lub bez symulacji wzrostu kosztów.
Sankcja kredytu darmowego (SKD) wynika z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. Pozwala kredytobiorcy spłacić pożyczkę konsumencką – do kwoty 255 550 zł – bez odsetek, prowizji i innych kosztów, jeśli kredytodawca naruszył przepisy prawa.
Liczba spraw o tzw. darmowy kredyt zbliża się do 20 tysięcy – wynika z listopadowej analizy serwisu bankier.pl, opartej na danych ze sprawozdań giełdowych banków. Z danych tych wynika, że tempo napływu pozwów spowalnia, ale nadal utrzymuje się na poziomie dwucyfrowej dynamiki.
Karolina Wysota, dziennikarka money.pl