Skąd wziąć 700 mld zł? Prezes GPW pokazuje, gdzie leżą pieniądze Polaków

Ponad połowa oszczędności Polaków jest trzymana w gotówce i na depozytach bankowych. – Gdybyśmy zbliżyli się do średniej europejskiej, gdzie ten udział wynosi około 30 proc., oznaczałoby to przesunięcie na rynek kapitałowy środków rzędu ponad 700 mld zł – mówi w rozmowie z money.pl prezes GPW Tomasz Bardziłowski.

Tomasz Bardziłowski, prezes GPWTomasz Bardziłowski, prezes GPW
Źródło zdjęć: © GPW, PAP | Paweł Supernak
Łukasz Kijek
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Łukasz Kijek, redaktor naczelny money.pl: Rekordowe obroty na początek roku, dawno nie było tylu pieniędzy na warszawskiej giełdzie. Skąd to przebudzenie? Skąd pochodzą te pieniądze?

Tomasz Bardziłowski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie: Hossa na warszawskiej giełdzie trwa. Zeszły rok był rekordowy, a początek tego roku przyniósł jeszcze większą aktywność inwestorów oraz nowe rekordy indeksów i obrotów. W 2025 roku indeks WIG wzrósł o 47 proc., co było najwyższym wzrostem w tym stuleciu. W tym roku dokłada do tego kolejne 8 proc., a wszystko to przy rekordowych obrotach. W styczniu obroty na giełdzie przekroczyły 50 mld zł, to blisko 100 proc. więcej niż w styczniu rok wcześniej.

Widzimy też bardzo duże zainteresowanie funduszami ETF notowanymi na GPW. Nowe ETF-y, które zadebiutowały w ubiegłym roku, wyraźnie zwiększyły aktywność inwestorów w tym segmencie. Ale przede wszystkim nadal korzystamy z napływu kapitału na rynki wschodzące oraz z faktu, że złoty umacnia się wobec dolara, co sprzyja większemu zainteresowaniu polskim rynkiem ze strony inwestorów zagranicznych.

Polak robił biznes z FBI. "Nie miała tego żadna firma"

Jest jakaś moda na Polskę?

Moda na Polskę trwa. Widzę to podczas spotkań z zagranicznymi inwestorami. W zeszłym roku odbyłem ich prawie sto. Na każdym jestem pytany, co robimy, że mamy tak silną gospodarkę i jeden z najwyższych wzrostów PKB na świecie. Inwestorzy nie ukrywają też zaskoczenia faktem, że Polska znalazła się w gronie 20 największych gospodarek świata, a nasze PKB per capita zbliża się do poziomu Japonii. Oczywiście pytają o dalsze perspektywy wzrostu, zarówno w skali makro jak i samej giełdy.

I co pan odpowiada?

Odpowiadam, że nasz rynek kapitałowy ma wciąż bardzo duży potencjał, ponieważ pozostaje relatywnie niewielki w stosunku do skali gospodarki i potrzeb polskich przedsiębiorstw. Nawet po ostatnich wzrostach kapitalizacja giełdy to niewiele ponad 25 proc. PKB. To dwa razy mniej niż średnia europejska i siedem razy mniej niż w Szwecji, która uchodzi za jeden z najlepiej rozwiniętych rynków kapitałowych w Europie. Z punktu widzenia finansowania inwestycji, rozwoju firm i innowacji polski rynek kapitałowy ma więc przestrzeń do dalszego, systematycznego wzrostu.

To dlaczego bariery związanej ze skalą rynku na poziomie 25 proc. PKB od lat nie udaje się przełamać?

Zidentyfikowaliśmy główne czynniki, które sprawiają, że nasz rynek kapitałowy rozwija się wolniej, niż wynikałoby to z potencjału gospodarki. Kluczowa jest relatywnie niewielka skala kapitału instytucjonalnego, zwłaszcza funduszy emerytalnych. Udział aktywów takich funduszy w PKB w Polsce wynosi mniej niż 10 proc., podczas gdy w krajach skandynawskich, jak Szwecja, przekracza 100 proc. PKB.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku funduszy inwestycyjnych. Poziom ich aktywów w relacji do PKB należy do najniższych w Europie. Mimo 3-letniej hossy na giełdzie, udział akcji w krajowych funduszach jest na jednym z najniższych poziomów w Europie. W 2025 roku napływy do funduszy inwestycyjnych były rekordowe, ale blisko 80 proc. środków trafiło do funduszy dłużnych. To jest problem systemowy.

Z czego to wynika? Może polska giełda nie ma dla nich ciekawych spółek?

Mamy ciekawe spółki na warszawskim parkiecie i dostrzegają je zagraniczni inwestorzy. Muszą to też zauważyć polscy inwestorzy, ale łatwiej jest dystrybuować dla nich produkty o mniejszym ryzyku. Barierą są skomplikowane ankiety MIFID (obowiązkowy kwestionariusz inwestycyjny wynikający z unijnej dyrektywy, ocenia m.in. wiedzę, sytuację finansową oraz tolerancję ryzyka klienta – red.) i potrzebne są zmiany w tym zakresie.

Czyli deregulacja?

Deregulacja i inne podejście do regulacji. Analizowaliśmy ankiety MiFID stosowane w polskich i zagranicznych instytucjach finansowych. W Polsce często obejmują one ponad 20 pytań, podczas gdy na niektórych zagranicznych platformach inwestycyjnych są znacznie krótsze i prostsze, i tych pytań jest zaledwie kilka.

Dodatkowo w Polsce, jeśli ktoś wcześniej nie inwestował, to nie może tego zacząć, bo jednym z kluczowych pytań jest historia inwestowania. Zmiany w ankiecie MIFID to jeden z elementów rozwiązania problemu systemowego i prowadzone są prace w tym kierunku.

Wracając do inwestorów zagranicznych, wspomniał pan o blisko stu spotkaniach. Czy jest coś, co ich martwi w tym polskim "success story"? Dwadzieścia lat temu Turcja była takim przykładem dynamicznie rozwijającego się rynku, dziś nie ma już takiego PR-u. Co budzi obawy inwestorów i co powinniśmy zrobić, żeby utrzymać dobre tempo wzrostu?

Obawy budzi cały czas wojna w Ukrainie i szerzej bezpieczeństwo w regionie. To element, który inwestorzy zagraniczni stale uwzględniają w swoich ocenach. Jeśli chodzi o sytuację makroekonomiczną, to zagraniczni inwestorzy pytają przede wszystkim o długoterminowy potencjał wzrostu gospodarczego. W zeszłym roku wyniósł on 3,6 proc. i był najwyższy w Unii Europejskiej. W tym roku zapewne będzie to około 4 proc. Ten wzrost jest zrównoważony pod względem salda obrotów bieżących.

A zadłużenie?

Oczywiście pojawia się deficyt fiskalny, ale inwestorzy rozumieją, że jest on w dużej mierze związany z wydatkami na obronność. Poziom długu publicznego w relacji do PKB pozostaje umiarkowany na tle wielu krajów europejskich, a istotna część długu finansowana jest przez inwestorów krajowych, co ogranicza ryzyko inwestycyjne.

Feedback od inwestorów jest taki, że Polska stała się rynkiem, na którym jest w czym wybierać. To już nie rynek kilku spółek, lecz kilkudziesięciu podmiotów spełniających oczekiwania dużych inwestorów pod względem skali i płynności. Warszawska giełda, relatywnie do swojej wielkości, należy dziś do najbardziej płynnych rynków w Europie.

Wspomniał pan o poziomie 25 proc. PKB. Do jakiego powinniśmy dojść, by warszawski rynek stał się sercem regionu CEE?

Żeby rynek kapitałowy w Polsce w pełni odpowiadał skali gospodarki i ambicjom regionalnym, powinien rosnąć szybciej niż PKB i stopniowo zbliżać się do poziomów obserwowanych w bardziej rozwiniętych gospodarkach europejskich.

Dziś kapitalizacja rynku to wspomniane 25 proc. PKB, więc przestrzeń do wzrostu jest bardzo duża. Już samo dojście do średniej europejskiej oznaczałoby wyraźne wzmocnienie roli warszawskiej giełdy jako centrum finansowego regionu.

Ogromną szansą pozostaje struktura oszczędności Polaków. Wciąż ponad połowa oszczędności finansowych gospodarstw domowych jest trzymana w gotówce i na depozytach bankowych. Gdybyśmy zbliżyli się do średniej europejskiej, gdzie ten udział wynosi około 30 proc., oznaczałoby to przesunięcie na rynek kapitałowy środków rzędu ponad 700 mld zł. To kwota większa niż połowa kapitalizacji polskich spółek na GPW.

Czyli można powiedzieć, że Polacy śpią na depozytach bankowych?

Udział depozytów w oszczędnościach jest rzeczywiście wysoki, ale trzeba pamiętać, że sam majątek finansowy Polaków wciąż pozostaje relatywnie niewielki, bo był budowany dopiero przez ostatnie trzy dekady. Tym bardziej istotne jest jego efektywne wykorzystanie. Dlatego oszczędzanie, szczególnie długoterminowe na emeryturę, nie powinno opierać się na depozytach bankowych, które zazwyczaj przegrywają z inflacją.

Dla porównania, indeks WIG od początku wieku wzrósł o blisko 600 proc., co przekłada się na średnioroczną stopę zwrotu na poziomie około 7-8 proc. Gdyby inwestować regularnie, na przykład 1200 zł miesięcznie przez 25 lat, przy stopie zwrotu rzędu 7 proc., można byłoby zgromadzić kapitał zbliżony do miliona złotych.

Zwrot z inwestowania w akcje na poziomie 7 proc. rocznie to poziom, który pozwala realnie chronić wartość oszczędności przed inflacją i jest porównywalny z stopami zwrotu z rynku nieruchomości w ostatnich latach.

Pytanie, które coraz częściej się pojawia, dotyczy tego, czy przy obecnych cenach nieruchomości i trendach demograficznych ta forma lokowania oszczędności w nieruchomości będzie w przyszłości optymalna. Moim zdaniem dywersyfikacja i większa obecność rynku kapitałowego w długoterminowym oszczędzaniu wydają się naturalnym kierunkiem rozwoju.

Według pana nieruchomości mają jeszcze potencjał?

Nie jestem ekspertem od rynku nieruchomości, ale wiele analiz wskazuje, że w dłuższym horyzoncie coraz większy wpływ na ten segment będą miały czynniki demograficzne. Jednocześnie po okresie dynamicznych wzrostów cen mieszkań trudno oczekiwać, aby ich tempo w przyszłości było równie wysokie jak w ostatnich latach. Patrząc do przodu, rynek kapitałowy może być relatywnie bardziej atrakcyjny, oferując dostęp do różnych klas aktywów i rynków.

To co konkretnie ma być tym nowym magnesem dla GPW?

Już dziś na GPW dostępny jest szeroki wachlarz instrumentów, w tym fundusze ETF, które umożliwiają ekspozycję na różne rynki i klasy aktywów oraz zapewniają dywersyfikację poprzez inwestowanie w koszyki spółek czy indeksów.

W ubiegłym roku na giełdzie zadebiutowało sześć nowych ETF-ów, co wyraźnie zwiększyło aktywność w tym segmencie. Doszedł ETF dywidendowy wypłacający pożytki cztery razy w roku, ETF na spółki związane z obronnością oraz ETF na bitcoin. Rozwój ETF-ów traktujemy jako z kluczowych kierunków przyciągania inwestorów indywidualnych na rynek kapitałowy.

Jakie nowe ETF-y mogą się pojawić?

Rynek instrumentów pasywnych w Polsce wyraźnie się rozwija. Na GPW notowanych jest dziś 19 funduszy ETF i ETC na złoto. Zakładamy, że w tym roku ich liczba będzie dalej rosła. Do tej pory wyzwaniem była ograniczona do dwóch liczba zagranicznych emitentów.

Jeszcze w pierwszym kwartale chcemy otworzyć nowy etap rozwoju rynku ETF na GPW. Do grona emitentów dołączy Grupa PZU jako pierwszy polski dostawca tego typu instrumentów. Czekamy na ETF oparty na spółkach z WIG20 i mWIG40. Będzie to ciekawa ekspozycja zarówno na największe, jak i średnie spółki. Liczymy, że zwiększy to konkurencję i przyspieszy rozwój oferty dla inwestorów. Chcemy też wprowadzić serię produktów pasywnych szytych na miarę bezpośrednio pod OKI (Osobiste Konto Inwestycyjne – red.).

Co dla warszawskiego rynku może oznaczać reforma OKI?

Osobiste Konta Inwestycyjne mogą być przełomem dla rynku.W dużej mierze wzorowane są na sprawdzonym rozwiązaniu ze Szwecji, czyli kontach ISK. W Szwecji ma je blisko 40 proc. populacji, a zgromadzone na nich aktywa sięgają blisko 200 mld euro. To więcej niż łączna wartość aktywów OFE i funduszy inwestycyjnych w Polsce.

Możliwość inwestowania do 100 tys. zł bez podatku oraz preferencyjne opodatkowanie powyżej tej kwoty mogłyby istotnie zwiększyć zainteresowanie długoterminowym inwestowaniem na rynku kapitałowym. Tego typu rozwiązania sprzyjają regularnemu oszczędzaniu i budowaniu kapitału, a jednocześnie wzmacniają udział inwestorów krajowych w rynku.

Mam wrażenie, że ludzie już się w tym gubią, bo mamy OFE, PPK, ETF-y, a teraz OKI. Poza tym ludzie się sparzyli wielokrotnie, mam na myśli polisolokaty, zmiany w OFE, kryzys Lehman Brothers, potem kryzys strefy euro. Przez wiele lat nie udawało się odrobić strat w portfelu. Jak zbudować wiarygodność rynku finansowego, żeby ludzie przestali patrzeć wyłącznie w lusterko wsteczne?

Inwestowanie zawsze wiąże się ze zmiennością i ryzykiem. Instrumenty o bardzo niskim ryzyku oferują z reguły niższe stopy zwrotu, ale ryzyko można ograniczać poprzez dywersyfikację. Są dwie najlepsze metody dywersyfikacji: inwestowanie w wiele instrumentów oraz dywersyfikacja czasowa, czyli regularne inwestowanie w długim horyzoncie.

Dzięki temu uczestniczy się zarówno w okresach silnych wzrostów, jak w ubiegłym roku, kiedy indeksy rosły o blisko 50 proc., jak i w okresach słabszej koniunktury. Statystycznie fazy bessy są krótsze niż hossy.

Obecna hossa trwa już ponad trzy lata i wydaje się mieć podstawy do kontynuacji.

W długim okresie inwestowanie na rynku kapitałowym daje wyższy zwrot niż instrumenty pozbawione ryzyka. Dlatego rynek kapitałowy powinien być naturalnym elementem oszczędzania emerytalnego – zwłaszcza dla osób młodych, które mają przed sobą kilkadziesiąt lat aktywności zawodowej. Co istotne, instrumenty takie jak ETF-y czy strategie pasywne ułatwiają udział w rynku mniej doświadczonym inwestorom.

Polacy pozostają jednak nieufni. Trochę czasu minie, zanim zaufają nowym produktom.

Rozwój rynku kapitałowego jest korzystny nie tylko dla inwestorów, ale też dla całej gospodarki. W najbliższych latach będziemy jeszcze beneficjentem środków z Unii Europejskiej, ale jeśli ich napływ się zmniejszy, motorem gospodarki muszą być inwestycje prywatne i innowacje finansowane przez rynek kapitałowy.

Wspominałem już o regulacjach. W Europie przez lata koncentrowały się one przede wszystkim na ograniczaniu ryzyka, co było zrozumiałe po globalnym kryzysie finansowym. Dziś widzimy, że regulacje ograniczające ryzyko poszły zbyt daleko i coraz częściej mówi się o potrzebie przywrócenia równowagi. W ramach inicjatyw takich jak Unia Oszczędności i Inwestycji na agendzie wysoko pojawia się właśnie deregulacja i wzmacnianie rynku kapitałowego. Jednocześnie większa skala inwestowania oznacza konieczność sprawnych instytucji państwa – skutecznego nadzoru, wymiaru sprawiedliwości i realnego ścigania nadużyć rynkowych. To fundament wiarygodności rynku finansowego.

Czy Europa przegrywa wyścig konkurencyjny ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami właśnie dlatego, że zbyt mocno ogranicza ryzyko inwestycyjne?

Od czasu kryzysu finansowego obserwujemy w Europie ucieczkę od zmienności i dążenie do eliminacji ryzyka. To wpływa na konkurencyjność gospodarki. Nagroda Nobla z ekonomii w zeszłym roku została przyznana za badania nad rolą innowacji i kreatywnej destrukcji w gospodarce. Jeśli chcemy być konkurencyjni, musimy zaakceptować, że część firm będzie wypierana przez innowacje. Europa ma z tym problem.

Nie powinniśmy jednak przesadzić w drugą stronę. Większe bezpieczeństwo może być atutem Europy. Stabilniejszy i bardziej zrównoważony wzrost może być jakościowo lepszy. Polska jest przykładem stabilnego, zrównoważonego wzrostu, którego beneficjentem jest duża część społeczeństwa. Chciałbym, aby więcej Polaków było również beneficjentami wzrostów na giełdzie.

Wracając do demografii i inwestycji emerytalnych. Jak duży jest to problem i jak mu zaradzić?

W diagnozach dotyczących Unii Oszczędności i Inwestycji brak kapitału w funduszach emerytalnych jest wskazywany jako główny problem rozwoju rynku kapitałowego w Europie.

W Polsce mamy kapitałowy system OFE, a PPK może być wzorem dla Europy. Rekomendacje unijne zmierzają w kierunku tworzenia funduszy typu pension funds (emerytalne – red.) i funduszy cyklu życia. To jednak dopiero początek drogi i potrzebne jest przyspieszenie.

To ilu debiutów giełdowych możemy się spodziewać w tym roku?

W ubiegłym roku mieliśmy tylko trzy IPO, ale jednocześnie wartość transakcji ABB (przyspieszona budowa księgi popytu – red.) i SPO (sprzedaż kolejnej emisji akcji na rynku publicznym – red.) była na rekordowym poziomie 20 mld zł. Na tym rynku przeprowadzono osiem transakcji o wartości powyżej miliarda złotych. Pierwsze tegoroczne ABB o wartości przekraczającej miliard złotych już się odbyło. To pokazuje, że popyt na rynku jest i stanowi dobry sygnał na kolejne miesiące.

Uruchomiliśmy w 2025 roku program GPW IPO Academy, czyli kompleksowy cykl przygotowujący spółki do wejścia na giełdę. W pierwszej edycji wzięło w nim udział 30 firm, a część z nich już zapowiedziała plany debiutu na Głównym Rynku lub NewConnect.

Jednocześnie widzimy wyzwanie po stronie mniejszych ofert. W przypadku debiutów o wartości rzędu 50-100 mln zł popyt ze strony inwestorów instytucjonalnych jest ograniczony. Wielu z nich oczekuje, że minimalna wartość oferty wyniesie 100 mln euro. To pokazuje, że z jednej strony potrzebujemy większych spółek wchodzących na rynek, a z drugiej dalszego rozwoju funduszy inwestujących w małe i średnie przedsiębiorstwa.

WB Electronics ma trafić na giełdę. Czy to może być hit roku?

Największe IPO w Europie w tym roku, czyli Czechoslovak Group, było wycenione na 25 mld euro. Spółka jest dziś większa niż Orlen. To pokazuje, jak duży potencjał ma rynek kapitałowy w finansowaniu sektora obronnego. Spółek z tego obszaru będzie prawdopodobnie przybywać, także w segmencie tzw. dual-use (podwójnego zastosowania – cywilnego i wojskowego – red.).

Mamy też innowacyjne firmy z sektora kosmicznego i nowych technologii, co pokazuje, że inwestorzy są gotowi finansować projekty związane właśnie z bezpieczeństwem, przemysłem obronnym i technologiami nawet tymi kosmicznymi.

A jak spadające stopy procentowe wpłyną na giełdę?

Poziom stóp procentowych w okolicach 6 proc. utrudniał przekonywanie części inwestorów do rynku akcji, bo depozyty i instrumenty o niskim ryzyku oferowały relatywnie atrakcyjne oprocentowanie. Niższe stopy procentowe mogą jednak stać się impulsem, który ponownie skieruje kapitał na warszawską giełdę, a nowoczesne ETF-y, w tym fundusze dywidendowe, dla wielu inwestorów mogą być naturalnym kolejnym krokiem po zakończeniu lokat bankowych.

Rozmawiał Łukasz Kijek, redaktor naczelny money.pl

Wybrane dla Ciebie
Masowa akcja serwisowa BMW. Chodzi o nawet pół miliona samochodów
Masowa akcja serwisowa BMW. Chodzi o nawet pół miliona samochodów
Wzięli dotację, ściga ich komornik. Minister ujawnia skalę problemu
Wzięli dotację, ściga ich komornik. Minister ujawnia skalę problemu
Polskie firmy przejmują Niemców. Korzystają z kryzysu
Polskie firmy przejmują Niemców. Korzystają z kryzysu
Pierwszy lodołamacz dla USA. Nowe wieści z Finlandii
Pierwszy lodołamacz dla USA. Nowe wieści z Finlandii
MEN pokaże stawki. Nauczyciele chcą negocjować podwyżki
MEN pokaże stawki. Nauczyciele chcą negocjować podwyżki
Niemcy piją mniej piwa. Rynek zalicza historyczny spadek
Niemcy piją mniej piwa. Rynek zalicza historyczny spadek
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 12.02.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 12.02.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 12.02.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 12.02.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 12.02.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 12.02.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 12.02.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 12.02.2026
1,2 mld euro w fałszywych banknotach. Trop prowadzi do Chin
1,2 mld euro w fałszywych banknotach. Trop prowadzi do Chin
"Uzasadniona cena". Cukiernik mówi, ile musi kosztować pączek
"Uzasadniona cena". Cukiernik mówi, ile musi kosztować pączek