"Folwark" w szpitalu. Posłanka Lewicy mówi o "znajomych królika" i uderza w PO 

Wrze wokół warszawskiego Szpitala Południowego, gdzie miał powstać salonik VIP dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin. - W Warszawie Platforma Obywatelska nie ma dziś z kim przegrać, przez co stała się absolutnie rozbestwiona - powiedziała w rozmowie z "Rzeczpospolitą" posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska.

Anna Maria Żukowska uderza w Koalicję ObywatelskąAnna Maria Żukowska uderza w Koalicję Obywatelską
Źródło zdjęć: © PAP | Leszek Szymański
Piotr Bera

W Szpitalu Południowym politycy związani z Koalicją Obywatelską mieli korzystać z przyspieszonej ścieżki przyjęć na SOR, co pozwalało w krótkim czasie przeprowadzić szereg badań. Zdaniem Anny Marii Żukowskiej z Lewicy proceder opisany przez Patryka Słowika z Portalu Zero wpłynie na ocenę całego rządu, a nie tylko partii Donalda Tuska.

Zdaniem Lewicy należy też poruszyć kwestie zarobków lekarzy, jak i sposobu kontrolowania czasu ich pracy. Lewica proponuje wprowadzenie elektronicznej ewidencji czasu pracy i limitów stawek godzinowych, uważając te zmiany za konieczne, by wykluczyć zjawiska kumulowania etatów i nadmiernych wynagrodzeń za dyżury. Żukowska zastanawia się jednak, czy "Donald Tusk da zielone światło do wprowadzenia zmian systemowych".

Armie NATO biją się o polski produkt. Wycena 44 miliardów złotych

Posłanka dodała, że "walka z uprzywilejowaniem i nepotyzmem dotyczy bezpośrednio odpowiedzialności całej klasy politycznej". Jej zdaniem podobnych informacji o nadużyciach będzie więcej.

To dopiero początek. Pamiętamy przecież niedawną sprawę syna senatora Tomasza Lenca i omijania kolejek w izbie przyjęć - przypomniała Żukowska.

Jednocześnie zapewniła, że nikt z Lewicy nie miał dostępu do szybszej ścieżki w Szpitalu Południowym, ale nie może mieć "stuprocentowej pewności" z powodu wrażliwości danych medycznych.

Żukowska uderzyła też w warszawskie środowisko polityczne.

W Warszawie Platforma Obywatelska nie ma dziś z kim przegrać, przez co stała się absolutnie rozbestwiona. Nie wiem, czy do takich sytuacji dochodzi w innych miastach, ale znając warszawski samorząd, obawiam się, że tam w ogóle brakuje cienia refleksji - oceniła.

I dodała: - Takie folwarki funkcjonują właśnie dlatego, że instytucje publiczne są kontrolowane przez "krewnych i znajomych królika". Jeżeli w radzie nadzorczej, która ma kontrolować zarząd spółki szpitalnej, zasiada przewodniczący rady dzielnicy z Platformy Obywatelskiej, a ordynatorem SOR-u jest radny z tego samego ugrupowania, to nadzór ten staje się całkowicie iluzoryczny.

Żukowska zaproponowała, żeby samorządowcy nie mogli być zatrudniani "na wszystkich szczeblach administracji".

Odpowiedzialny minister finansów?

Jednocześnie zdaniem Żukowskiej to nie minister zdrowia jest odpowiedzialna za aferę w Szpitalu Południowym. Problem ma leżeć po stronie ministra finansów.

- To tam zapadają decyzje o poziomie finansowania systemu oraz o systemie podatkowym lekarzy. Obecnie większość z nich pracuje na kontraktach, płacąc 14-proc. ryczałt i unikając daniny solidarnościowej po przekroczeniu 1 mln zł rocznych zarobków - podkreśliła posłanka Lewicy.

O ryczałcie pisała w money.pl doradca podatkowa Małgorzata Samborska. Jej zdaniem przy wysokich dochodach najczęściej wybieraną formą rozliczenia lekarzy staje się ryczałt, bo zmiany wprowadzone od 2022 r. w ramach tzw. Polskiego Ładu spowodowały, że dla medyków stał się on wyjątkowo atrakcyjny. To dlatego, że stawka ryczałtu dla lekarzy została obniżona do 14 proc. (z wcześniejszych 17 proc. dla wolnych zawodów).

"Jednocześnie składka zdrowotna jest zryczałtowana i – co istotne – dla przychodów powyżej 300 tys. zł rocznie już nie rośnie, a więc jest niezależna od dochodu. W 2025 r. maksymalna składka zdrowotna dla ryczałtowców wynosiła 1385 zł miesięcznie, a w 2026 r. wynosi 1495,04 zł. Ten poziom wyznacza co roku 180 proc. przeciętnego wynagrodzenia" - pisała Samborska.

Źródło: Rzeczpospolita

Wybrane dla Ciebie