Badania poza kolejką. Media: specjalny system dla polityków KO na SOR
W Szpitalu Południowym w Warszawie politycy Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodziny mieli korzystać ze specjalnej, nieoficjalnej ścieżki przyjęć. Dzięki temu otrzymywali szybką, kompleksową pomoc poza kolejnością i byli obsługiwani w komfortowych warunkach - podaje Portal Zero. Koordynatorem SOR w tym szpitalu jest do niedawna radny KO Dawid Kacprzyk.
Szpital Południowy, który podlega miastu stołecznemu Warszawie, miał wprowadzić specjalny system przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin. Według informacji Patryka Słowika z Portalu Zero pacjenci powiązani z partią rządzącą mieli trafiać do osobnych pomieszczeń i nie czekać w kolejce, tak jak pozostali chorzy. W ten sposób - dzięki szybkiej ścieżce - robiono im diagnostykę. Dyrektorem szpitala jest Anna Łukasik, była wiceminister zdrowia w rządzie PO-PSL, a zarząd szpitala posiada wielu samorządowców powiązanych z Koalicją Obywatelską.
Koordynatorem na oddziale ratunkowym jest Dawid Kacprzyk, 28-letni lekarz-milioner (jak wynika z oświadczenia majątkowego w 2025 r. zarobił ok. 1,6 mln zł) oraz radny Ursusa, który do poniedziałku był członkiem Koalicji Obywatelskiej. Według pracowników szpitala osoby powiązane z KO przyjmowano w trybie pilnym nawet wtedy, gdy ich przypadki nie wymagały tak szybkiej interwencji. Przeciętni pacjenci z podobnymi objawami mieli czekać na pomoc nawet po kilka godzin.
Przewrócił stare dęby koparkami. W gminie wrze. Burmistrz zabrał głos
"Tryb pilny" dla polityków
Portal Zero opisuje przykład "wpływowej polityk" KO, która 10 września ubiegłego roku została przyjęta na SOR z powodu "złego samopoczucia i zmęczenia". Po 14 minutach rozpoczęto diagnostykę i kobieta przeszła kilkadziesiąt badań. Po miesiącu sytuacja miała się powtórzyć; znów zrealizowano jej szereg badań bez wielu godzin czekania.
Zajmowaliśmy się w trybie pilnym znajomą Dawida Kacprzyka, zamiast pacjentów naprawdę potrzebujących pomocy. Jej przypadek w ogóle nie wymagał interwencji szpitalnej. W ostateczności powinna być przyjęta w ostatniej kolejności, a nie pierwszej - powiedział anonimowo jeden z lekarzy ze Szpitala Południowego.
Opisano także przypadek jednego z kolegów partyjnych Kacprzyka, który miał trafić 14 lutego do szpitala z urazem kolana. Pacjent przyjechał specjalnie do Szpitala Południowego, mijając po drodze dwie inne placówki. Diagnostyka miała zająć niewiele ponad godzinę, choć przeciętny czas oczekiwania na tego typu badania w warunkach publicznego szpitala zwykle jest znacznie dłuższy.
Według informacji dziennikarza Portalu Zero także rodziny działaczy KO korzystały z rozszerzonej i ekspresowej diagnostyki. Wśród wymienionych procedur pojawiają się: kolonoskopia, gastroskopia czy tomografia – badania, na które pozostali pacjenci muszą czekać tygodniami, a nawet miesiącami.
Portal przekazał do Narodowego Funduszu Zdrowia "imiona i nazwiska osób, których przypadki uznał za ewidentne wykorzystanie swojej pozycji w celu uzyskania świadczenia medycznego w szybszy sposób".
Źródło: zero.pl