Pieniądze z lokat wylądują w OKI? "Koszmarnie spóźniony krok"
Rząd przyjął projekt ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych. Ministerstwo Finansów ma nadzieję, że pieniądze zgromadzone w ramach OKI napędzą polską giełdę. Czy tak się stanie? Eksperci wskazują zarówno na szanse, jak i ograniczenia związane z tym pomysłem.
Minister finansów Andrzej Domański pierwsze założenia dotyczące OKI zaprezentował prawie rok temu, w sierpniu. Konstrukcję nowego instrumentu oparto wówczas na rozwiązaniach zaczerpniętych z idei szwedzkich kont inwestycyjnych ISK. Prace nad projektem nie należały jednak do najprostszych - w rezultacie planowany start OKI przesunięto z lipca na początek 2027 roku, a pierwotną wersję przepisów poddano kilku istotnym zmianom.
Tak będą działać OKI
W wersji przyjętej przez rząd, Osobiste Konta Inwestycyjne pozwolą na zwolnienie z podatku Belki aktywów o wartości do 100 tys. złotych, z czego 25 tys. złotych będą mogły stanowić środki zgromadzone na lokatach i w obligacjach oszczędnościowych. Poprawiony projekt zakłada, że od 2030 roku wskazane progi będą podlegać corocznej waloryzacji o wskaźnik inflacji. Powyżej limitów ma z kolei obowiązywać nowy podatek od aktywów, w wysokości od 0,8 proc. do 0,9 proc. wartości tych nadwyżek.
Gospodarcze silniki Polski gasną. "Musimy szukać nowych"
W co będzie można inwestować? Ministerstwo Finansów proponuje listę tzw. aktywów kwalifikowanych: obligacje, listy zastawne, bony skarbowe, czy akcje spółek, których kapitał zakładowy jest denominowany w polskich złotych (co wykluczy duże polskie podmioty, notowane na GPW, których kapitał akcyjny jest denominowanych w walutach obcych). Utworzenie OKI będzie dobrowolne, a ich zakładaniem będą się zajmować banki, domy maklerskie i inne instytucje, które oferują dziś np. IKE/IKZE.
Projekt wprowadzający Osobiste Konta Inwestycyjne spotkał się z mieszanymi reakcjami. W opiniach nadesłanych do ministerstwa w ramach konsultacji społecznych część organizacji zwraca uwagę na "dosyć wysoki poziom skomplikowania i niepewności" związany z korzystaniem z nowego instrumentu (tak twierdzi m.in. Konfederacja Lewiatan). "Mechanizm zwolnienia z podatku od aktywów powinien być jak najprostszy i obejmować wszystkie aktywa gromadzone na OKI, niezależnie od obszaru obrotu, jak i kwestii denominowania w złotych" - to już fragment stanowiska Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII).
"Potrzebna kampania edukacyjna"
Z nieco innego założenia wychodzi publicysta ekonomiczny, Tomasz Prusek. - To krok w dobrą stronę, który zmierza do aktywowania krajowych oszczędności, skumulowanych dzisiaj głównie w bankach - mówi w rozmowie z money.pl prezes Fundacji Przyjazny Kraj, która prowadzi analizy i badania w obszarze m.in. rynku kapitałowego. - Jeśli chodzi o poziom "ubankowienia" naszych oszczędności, to jesteśmy jako Polska w ścisłej, europejskiej czołówce i należy to zmienić - dodaje Prusek. Ale zwraca też uwagę na minusy.
Niepokoi przede wszystkim koszmarne opóźnienie legislacyjne tego projektu, który powinien być uchwalony już dwa lata temu - mówi Prusek.
Jak tłumaczy, tak poważne zobowiązania koalicyjne powinny być realizowane przez rządzących możliwie najszybciej, tak by zainteresowani mogli stosunkowo szybko zobaczyć korzyści płynące z takich rozwiązań jak Osobiste Konta Inwestycyjne.
Pytanie, czy OKI - zgodnie z założeniami ministerstwa - mają szansę stać się rozwiązaniem masowym i powtórzą sukces szwedzkich kont ISK, z których korzysta blisko połowa dorosłej populacji Szwecji. Tu pewności nie ma. - Wszystko zależy od stopnia skomplikowania tego instrumentu dla przeciętnego oszczędzającego lub inwestora. To będzie kwestia indywidualnej oceny każdego z nich, czy warto skorzystać z takiego rozwiązania - komentuje szef Fundacji Przyjazny Kraj. Zaznacza przy tym, że zmianie przepisów powinna towarzyszyć kampania informacyjna i edukacyjna.
Zdaniem eksperta, OKI mają szansę powtórzyć sukces PPK, ale tylko dzięki budowaniu świadomości ekonomicznej Polek i Polaków. - Używam tego porównania, bo Pracownicze Plany Kapitałowe były na początku traktowane z rezerwą, a teraz widać, że ich popularność i wyniki rosną - ocenia Tomasz Prusek. A co z listą aktywów kwalifikowanych, zaproponowaną przez MF? - To z jednej strony ogranicza wybór ze strony inwestorów, ale z drugiej sprzyja rozwojowi lokalnego rynku kapitałowego. Coś za coś - komentuje ekspert.
KO chciała "zniesienia" podatku Belki
Ekspert przypomina również, że projekt w sprawie OKI to próba realizacji przedwyborczej zapowiedzi Koalicji Obywatelskiej. Formacja współtworząca dzisiaj rząd w ramach swoich "100 konkretów" obiecała w 2023 roku "zniesienie podatku od zysków kapitałowych (podatek Belki) dla oszczędności i inwestycji, w tym także na GPW, do 100 tys. złotych, powyżej jednego roku".
Tymczasem MF proponuje tylko pewne modyfikacje i zmianę konstrukcji opodatkowania, a nie jego "zniesienie". - OKI to rozwiązanie zdecydowanie tańsze z punktu widzenia budżetu państwa. Pytanie, czy będzie tak samo efektywne, jak zapowiadane w kampanii zniesienie podatku od zysków kapitałowych do określonej kwoty - komentuje prezes Fundacji Przyjazny Kraj.
Z tytułu podatku Belki do budżetu państwa każdego roku trafia ok. 9 mld złotych. Ministerstwo Finansów szacuje, że w nadchodzących latach zmiany wynikające z wprowadzenia OKI uszczuplą te dochody o mniej więcej jeden miliard złotych rocznie.
Tomasz Setta, dziennikarz money.pl