Rolnicy mają problem. Dopłaty od państwa zamrożone. Wielu nie wie

Były minister rolnictwa Michał Kołodziejczak alarmuje. Rolnicy, co potwierdziliśmy, nie mogą ubezpieczać swoich upraw i hodowli z pomocą państwa, chociaż stosowna ustawa w tej sprawie weszła w życie. Poseł winą obarcza resort, który – jak ocenia – zbyt późno złożył dokumenty do Komisji Europejskiej.

Minister rolnictwa Stefan Krajewski i Michał KołodziejczakMinister rolnictwa Stefan Krajewski i Michał Kołodziejczak
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Agencja Wyborcza.pl, East News | Anita Walczewska, Slawomir Kaminski
Jacek Losik

Teoretycznie miało być lepiej. W czerwcu Sejm przyjął nowelizację ustawy, która rozszerza wachlarz upraw oraz hodowli, które rolnicy mogą ubezpieczyć z pomocą państwa. Dopłata z budżetu wynosi 65 proc.

Prezydent dokument podpisał, a stara ustawa wygasła 31 sierpnia. 1 września weszła w życie nowa. Rzecz w tym, że nie została jeszcze notyfikowana przez Komisję Europejską, przez co nie działa. Zgoda KE jest potrzebna, bo mowa o pomocy publicznej.

Michał Kołodziejczak, były minister rolnictwa, nie ma wątpliwości, że to efekt błędu resortu. Jak wyjaśnia w rozmowie z money.pl, zaniedbanie polega na zbyt późnym wysłaniu wniosku do Brukseli przez MRiRW, a konkretnie niecałe trzy tygodnie przed wejściem w życie nowej ustawy.


DLA CIEBIE
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5 

– Na tę chwilę nowa ustawa jest martwa, pozostaje w zawieszeniu – mówi money.pl prezes i założyciel Agrounii. – Dokładnie chodzi o artykuł 6., który mówi o zmianie zakresu upraw objętych ubezpieczeniem. To duże zaniedbanie ze strony ministerstwa, że wniosek o notyfikację został wysłany tak późno. Mogą na tym ucierpieć rolnicy. Nawet jeśli problem zostanie rozwiązany, w co wątpię, to cała sytuacja pokazuje, że ministerstwo nie pracuje w takim rytmie, w jakim powinno – dodaje poseł.

– Potwierdzam, że pojawiła się kwestia wymagająca pilnego wyjaśnienia, bo z informacji przekazanych zakładom przez Ministerstwo Rolnictwa wynika, że Komisja Europejska nie ogłosiła jeszcze decyzji umożliwiającej stosowanie części nowych przepisów dotyczących dotowanych ubezpieczeń upraw i zwierząt – komentuje w odpowiedzi na pytania money.pl Artur Dziekański, rzecznik prasowy Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Krytyczny moment

Dlaczego sprawa jest pilna? Bo terminy wyznacza tutaj przyroda. Kołodziejczak zwraca uwagę na problemy rolników uprawiających rzepak, który już wschodzi, co czyni go szczególnie wrażliwym na czynniki atmosferyczne.

– Profesjonalni rolnicy ubezpieczają swoje uprawy od razu po wschodach – tłumaczy nasz rozmówca. – Po wschodach może przyjść deszcz nawalny, grad lub inna klęska żywiołowa i zniszczyć cały zasiew. Jeśli rolnik nie będzie miał ubezpieczenia, nie dostanie odszkodowania, żeby na przykład w to miejsce posiać pszenicę ozimą lub na wiosnę kukurydzę. Straci pieniądze, które już wydał na zasiew rzepaku, i nie będzie miał zysku.

W zeszłym roku sprzedaż polis ruszyła po 20 września, czyli dokładnie teraz. Terminem granicznym jest pierwsza połowa października, bo ubezpieczenia rzepaku powinny już się rozpoczynać – mówi prezes Agrounii.

Były minister dodaje, że w najbliższym czasie rolnicy będą chcieli też ubezpieczać zboża ozime, czyli na przykład pszenicę. – Takim ostatecznym punktem granicznym jest 15 października – wskazuje. Jak mówi, wątpi, czy do tego czasu uda się problem rozwiązać, bo KE poprosiła resort o dodatkowe dokumenty potrzebne do notyfikacji.

Obawy o ceny żywności

Z dotacją, jak wyjaśnia Kołodziejczak, koszt ubezpieczenia to od kilkudziesięciu do kilkuset złotych za hektar. Poseł przyznaje, że można skorzystać z ubezpieczeń bez dopłat, ale jest to trzy razy droższe. Istnieje więc ryzyko, że sprawa odbije się na cenach żywności.

– Polska Izba Ubezpieczeń działa w tej sprawie aktywnie, wspólnie z zakładami analizując możliwe rozwiązania prawne i organizacyjne, ponieważ zależy nam na przygotowaniu rozwiązania, które pozwoli zakładom bezpiecznie prowadzić sprzedaż polis – zapewnia tymczasem rzecznik Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Informuje ponadto, że izba zwróciła się do ministra rolnictwa o pilne spotkanie, "aby rolnicy mieli zapewniony nieprzerwany dostęp do dotowanych polis".

Spotkanie w ministerstwie odbyło się we wtorek; kolejne zaplanowane jest na przyszły tydzień. Równolegle pracujemy z rynkiem nad tym, by jak najszybciej wyjaśnić obecne wątpliwości prawne – zapewnia Artur Dziekański.

Głos ministerstwa

O sprawę zapytaliśmy resort rolnictwa. Pytania wysłaliśmy we wtorek. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy, za to resort opublikował w środę komunikat prasowy. Z jednej strony przekonuje w nim, że "nie ma opóźnień". Z drugiej przyznaje, że formalności nie zostały dopełnione.

"Wdrażanie nowych przepisów przebiega w ścisłym dialogu z KE oraz rynkiem ubezpieczeniowym. Wniosek notyfikacyjny jest obecnie rozpatrywany, na bieżąco odbywa się wymiana korespondencji z Brukselą, a ministerstwo odpowiada na zapytania tak, aby maksymalnie przyspieszyć wydanie ostatecznej decyzji" – czytamy w komunikacie.

"Sam proces notyfikacji ruszył jeszcze zanim ustawa weszła w życie, a od momentu wejścia w życie ustawy w nowym kształcie ubezpieczyciele uzyskali podstawę prawną do rozpoczęcia wewnętrznych prac nad dostosowaniem swoich produktów do nowych zapisów" – pisze resort.

– Prawnicy wskazują dwa możliwe rozwiązania. Pierwsze to szybka notyfikacja, ale już wiemy, że jej nie będzie. Komisja Europejska wysłała dodatkowe zapytania do polskiej strony i najprawdopodobniej będzie chciała nie skróconego, a rozszerzonego wniosku. Tu mogłaby zadziałać polska dyplomacja i dopingowałbym takie działania, żeby ta notyfikacja została jednak szybko zrealizowana. Drugie rozwiązanie to powrót do starej ustawy, co wymagałoby jej ponownego przegłosowania i szybkiego podpisu prezydenta. W to również wątpię – komentuje sprawę Kołodziejczak.

Wybrane dla Ciebie