Perła w koronie Orlenu spisana na straty? Los Możejek zawisł na włosku

Robert Kędzierski
Prezes Orlenu Ireneusz FąfaraPrezes Orlenu Ireneusz Fąfara, w tle rafineria w Możejkach
Źródło zdjęć: © GETTY, mat. prasowe | B. Zawrzel, P. Supernak, Orlen Lietuva

Orlen waha się, czy dokończyć budowę instalacji pogłębionego przerobu ropy w litewskich Możejkach. Inwestycja pochłonie fortunę – nieoficjalnie mowa o tym, że brakuje od 600 do 700 mln dol. Bez tej inwestycji jedynej rafinerii w krajach bałtyckich grozi zamknięcie.

Na początku listopada gruchnęła wiadomość o tym, że przyszłość rafinerii w Możejkach stanęła pod znakiem zapytania. Pochodziła od samego Orlenu. Dowiedzieliśmy się, że koncern stanął przed dylematem – przeznaczyć kolejne pieniądze na dokończenie ogromnie kosztownej instalacji BoB służącej do pogłębionego przerobu ropy czy zrezygnować z projektu. A drugi scenariusz oznacza, że cała rafineria, należąca do spółki Orlen Lietuva, może zakończyć działalność. Przyznał to sam prezes koncernu Ireneusz Fąfara.

To wszystko dzieje się w momencie, gdy w Europie toczy się dyskusja o tym, czy zamknięcie ok. 30 rafinerii na kontynencie było dobrą decyzją, a wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała olbrzymie zakłócenia na rynku ropy.


WIDEO
Dlaczego ceny paliw poszybowały? 30 rafinerii zniknęło

Dawid Czopek, ekspert rynku paliwowego, zarządzający Polaris-FIZ w rozmowie z money.pl nie kryje, że decyzja o zamknięciu Możejek może być konieczna, ale nie jest przesądzona. – Czekałem jeszcze na najnowsze sprawozdanie Orlenu, żeby zobaczyć ostatnie wyniki finansowe Możejek, ale nic nie znalazłem – mówi.

Moim zdaniem ostatnie wypowiedzi prezesa dotyczące tej rafinerii mają charakter delikatnej presji, ale w sumie nie ma się czemu dziwić – ocenia w rozmowie z money.pl.

Eksperci rynku paliw w rozmowie z nami zwracają uwagę zarówno na obecną sytuację w branży rafineryjnej, jak i na toczącą się na Litwie dyskusję o dodatkowym opodatkowaniu spółki (chodzi o nałożenie na Orlen Lietuva podatku od nadzwyczajnych zysków firm energetycznych).

Biorąc pod uwagę aktualną sytuację na globalnym rynku rafineryjnym, można spodziewać się, że wyniki rafinerii w Możejkach będą lepsze od średniej z ostatnich lat. Przy napiętej sytuacji podażowej na rynku paliw w Europie każdy zakład przerabiający ropę ma duże znaczenie – mówi w rozmowie z money.pl Grzegorz Maziak, redaktor naczelny serwisu e-petrol.pl.

Orlen już raz był bliski spisania Możejek na straty

Dawid Czopek zwraca uwagę, że "perła w koronie" Orlenu okazała się raczej mniej warta niż początkowo można było zakładać. – Jak wiadomo, Litwa chce wprowadzić podatek od nadmiarowych zysków. Rafineria na Litwie jest raczej kiepska. Została nawet kiedyś spisana do zera, co oznacza, że w okresie jej eksploatacji nie spodziewano się dodatnich przepływów pieniężnych. Teraz jest lepszy czas dla rafinerii. Ci, którzy zainwestowali kiedyś w proces tzw. pogłębionego przerobu, zyskują, ale co będzie dalej, nie wiadomo – dodaje.

Na czym polega proces pogłębionego przerobu?

Każda rafineria uzyskuje z destylacji ropy określone produkty. Część z nich, jak diesel czy benzyna, ma dodatnie marże, czyli sprzedaje się je drożej za tonę, niż kosztuje ropa. Inne mają marże ujemne, czyli sprzedaje się je taniej. W procesie pogłębionego przerobu chodzi o to, aby ciężkie frakcje mające ujemną marżę, zamiast sprzedawać na rynku, zawrócić do rafinerii i przerobić na diesel – tłumaczy Czopek.

I do tego potrzebna jest porządna instalacja, której budowa dużo kosztuje.

– Jeżeli Litwa wprowadzi podatek, to w czasach, gdy będzie słabiej, Orlen nie będzie zarabiał, więc inwestycja się nie zwróci. Ma szansę się zwrócić wtedy, gdy jest dobrze, ale w takim przypadku nałożenie podatku pozbawia całą inwestycję sensu. Zostają nam tylko "dołki", a z "górek" nie korzystamy. Więc w sumie nie dziwię się prezesowi Fąfarze, że tak mówi – przyznaje ekspert.

Ponad 5 mld dol. nakładów i ok. 1 mld dol. zysku

Orlen kupił rafinerię w Możejkach w 2006 r. od rosyjskiego koncernu Jukos. Od tego czasu grupa wydała na litewskie aktywa ponad 5 mld dol. Blisko 2,3 mld dol. kosztował sam zakup, a 2,8 mld dol. pochłonęła modernizacja zakładu. W tym samym okresie Orlen Lietuva, spółka w całości zależna od polskiego koncernu, wypracowała łącznie ok. 1 mld dol. zysku netto, czyli mniej więcej 1/5 zainwestowanej kwoty.

– Po wynikach z ostatnich 20 lat widzimy, że ta inwestycja nigdy się nie zwróci. Dotychczasowy średnioroczny zysk netto z tej rafinerii to niesatysfakcjonujący, wobec skali zainwestowanych środków, 50 mln dol. – mówił we wtorek prezes Orlenu Ireneusz Fąfara, który zresztą w latach od 2010 do 2017 kierował litewską spółką.

Przy takim średnim zysku sfinansowanie z bieżących wyników kwoty brakującej do ukończenia instalacji do pogłębionego przerobu ropy zajęłoby rafinerii od 12 do 14 lat. Szef koncernu ocenia, że z czysto finansowej perspektywy jest to głęboko nierentowna inwestycja.

– Jej utrzymanie w ostatnich latach uzasadniało wyłącznie to, że nie generowała dalszych strat, bo chociaż nie dawała szansy na zwrot zainwestowanych środków, to przynajmniej wypracowywała dodatnie wyniki finansowe – wyjaśniał Fąfara.

Wyniki samej spółki w ostatnich latach mocno się wahały.

  • W 2022 r. Orlen Lietuva zanotował 183 mln euro straty.
  • Rok później było 294 mln euro zysku.
  • W 2024 r. spółka zanotowała 687 mln euro straty.
  • W 2025 r. zysk wyniósł 25 mln euro.

Na Litwie pojawiły się szacunki, że w związku z kryzysem paliwowym wywołanym zamknięciem cieśniny Ormuz tegoroczny zysk spółki może wzrosnąć co najmniej trzykrotnie.

Inwestycja BoB ukończona w 80 proc.

BoB to skrót od angielskiego Bottom of the Barrel, czyli dno beczki. Instalacja ma przetwarzać najcięższe pozostałości z destylacji ropy naftowej na benzynę i olej napędowy zamiast na asfalt czy mazut. Według pierwotnych założeń Orlenu udział wysokomarżowych produktów uzyskiwanych z baryłki ropy miał wzrosnąć z 73 proc. do ok. 86 proc.

Budowa instalacji ruszyła w 2021 r., a decyzję o niej podjął poprzedni zarząd Orlenu pod wodzą Daniela Obajtka.

– To historyczny dzień dla Orlen Lietuva i litewskiej gospodarki. Zgodnie z zapowiedziami inwestycja w pogłębiony przerób ropy na Litwie wchodzi w fazę realizacji. Zwiększenie uzysku produktów wysokomarżowych przełoży się też korzystnie na stabilność dostaw paliw nie tylko w państwach bałtyckich, ale też w Polsce. Równolegle rozmawiamy z litewskim rządem na temat możliwych form wsparcia dla tego przedsięwzięcia. To efekt ocieplenia stosunków polsko-litewskich zarówno na poziomie rządowym, jak i biznesowym w ostatnich latach – mówił w październiku 2021 r. Obajtek.

Projekt miał kosztować ok. 640 mln euro i zwiększyć EBITDA rafinerii, czyli zysk operacyjny powiększony o amortyzację, o 70 mln euro rocznie. Koszty jednak rosły. W 2025 r. szacowano je już na ponad 1 mld euro, czyli o ok. 400 mln euro więcej niż na starcie.

Zakładano wówczas, że modernizacja zakończy się w 2026 r., a litewski rząd zapowiadał nadanie projektowi statusu przedsięwzięcia o strategicznym znaczeniu dla państwa oraz przedłużenie ulg podatkowych dla spółki.

Obecnie prace są zaawansowane w ok. 80 proc. Projekt nie był realizowany bez problemów, w tym z głównym wykonawcą. Z portu w Kłajpedzie przewieziono do Możejek m.in. reaktor, którego transport był największym ładunkiem drogowym w historii Litwy. Nieoficjalnie – według informacji Polskiej Agencji Prasowej – wiadomo, że do dokończenia inwestycji brakuje od 600 do 700 mln dol.

– Albo przeznaczamy dodatkowe bardzo wysokie nakłady na dokończenie inwestycji w BoB, co przedłuży czas życia tej rafinerii o kilkanaście lat, albo rezygnujemy z tej inwestycji i przyjmujemy ryzyko, że będzie to jedna z pierwszych rafinerii w naszym regionie, która zakończy działalność – mówił prezes Orlenu.

Fąfara zaznaczył, że koncern zdecyduje się na modernizację tylko pod warunkiem, że Orlen Lietuva będzie w stanie sama ją sfinansować, bez dodatkowego zaangażowania ze strony grupy. W najbliższych tygodniach mają się odbyć posiedzenia komitetu inwestycyjnego oraz wewnętrzne warsztaty, podczas których Orlen przeanalizuje kolejne kroki. Decyzja w sprawie BoB jeszcze nie zapadła.

Jedyna rafineria w krajach bałtyckich

Możejki to jedyna rafineria na Litwie, Łotwie i w Estonii. W 2006 r. Rosja wstrzymała dostawy ropy do zakładu rurociągiem, powołując się na względy techniczne. Od tego czasu surowiec trafia do rafinerii przez terminal naftowy w Butyndze, którym również zarządza Orlen Lietuva.

Spółka zatrudnia ponad 1,5 tys. osób, a produkty z Możejek trafiają nie tylko na rynek litewski, lecz także m.in. na Łotwę, do Estonii i do Polski.

W pierwszym półroczu 2026 r. rafinerie grupy Orlen w Polsce, Czechach i na Litwie przerobiły łącznie 19,1 mln ton ropy, o 3 proc. mniej niż rok wcześniej.

Orlen Lietuva przerobiła w tym czasie 4,7 mln ton, o 1 proc. więcej niż przed rokiem. Dało jej to drugie miejsce w grupie z udziałem na poziomie 24,7 proc. Wykorzystanie mocy przerobowych litewskiego zakładu wyniosło 92 proc.

Prezes Orlenu wskazuje, że dużym obciążeniem dla rafinerii jest jej położenie z dala od dużych rynków lądowych, co ogranicza możliwości zwiększania skali działalności. Jednocześnie przyznaje, że Orlen Lietuva jest gwarantem bezpieczeństwa energetycznego w regionie, szczególnie w obecnych warunkach geopolitycznych. Na rynku paliw utrzymuje się napięcie związane z zamknięciem cieśniny Ormuz przez Iran.

Opublikowane 5 listopada wyniki Orlenu za trzeci kwartał pokazują, że segment rafineryjny wypracował 6,3 mld zł EBITDA LIFO, najwięcej spośród wszystkich obszarów działalności grupy. LIFO oznacza, że zapasy wycenia się według zasady ostatnie przyszło, pierwsze wyszło.

Rafinerie koncernu przerobiły w tym kwartale 10,1 mln ton ropy przy wykorzystaniu mocy na poziomie 94 proc. Cała grupa zarobiła na czysto 5,6 mld zł, a jej przychody przekroczyły 80 mld zł.

Litwa rozważa podatek od nadzwyczajnych zysków

W ubiegłym roku Orlen Lietuva wpłaciła do litewskiego budżetu 415,6 mln euro podatków i należy do największych płatników w kraju.

Na Litwie od miesięcy trwa dyskusja o dodatkowym opodatkowaniu spółki. Temat pojawił się wiosną, gdy po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie wzrosły marże hurtowników paliw, w tym litewskiej spółki.

W połowie października minister finansów Taurimas Valys ocenił, że ryzyko związane z takim podatkiem jest wysokie, a potencjalne wpływy niewielkie. Szacował je na od zera do 46 mln euro. Wskazywał też na nieformalną opinię resortu spraw zagranicznych, który obawiał się pogorszenia stosunków z Polską.

Sprawa wróciła na początku listopada. Premier Mindaugas Sinkevičius polecił ministrom pilnie przeanalizować nadmiarowe zyski w całym sektorze energetycznym i przygotować propozycje ich ewentualnego opodatkowania. Przegląd obejmuje producentów paliw, a także dostawców energii elektrycznej i ciepła. O opodatkowanie zysków Orlen Lietuva apelują politycy zarówno opozycji, jak i partii rządzących.

Jeśli chodzi o instalację przerobu ropy, minister energetyki Lukas Savickas zapewnił, że Wilno nie otrzymało od Orlenu oficjalnych sygnałów o zmianie wcześniejszych decyzji inwestycyjnych. Przypomniał, że podpisano porozumienie i powołano grupę roboczą nadzorującą inwestycję.

Zasugerował też, że ostrzeżenia koncernu mogą być reakcją na perspektywę nowego podatku. Minister gospodarki Edvinas Grikšas stwierdził z kolei, że rząd nie ma informacji o planach wyjścia Orlenu z Litwy i przeanalizuje wypowiedzi przedstawicieli spółki, zanim oceni ich znaczenie.

Minister finansów Litwy zaznacza, że skoordynowane europejskie podejście do opodatkowania nadzwyczajnych zysków zmniejszyłoby ryzyko dla Litwy, i przestrzega przed działaniem w pojedynkę, wskazując na kwestie bezpieczeństwa.

Litewscy ekonomiści ostrzegają, że opodatkowanie nadzwyczajnych zysków jednej firmy byłoby ryzykowne i trudne do wyliczenia bez obciążenia zysków z normalnej działalności. Zwracają też uwagę, że koszt podatku mógłby zostać przerzucony na klientów.

Branża paliwowa przekonuje natomiast, że państwo mogłoby uzyskać więcej, obniżając akcyzę na benzynę i olej napędowy. Według niej zachęciłoby to kierowców tankujących dziś w Polsce lub na Łotwie do kupowania paliwa na Litwie.

W Polsce podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych obowiązuje od 1 listopada. Ustawa podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego, który skierował ją jednocześnie do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej, przewiduje 60-proc. stawkę od nadwyżkowych zysków ze sprzedaży paliw ciekłych.

Obejmuje okres od 1 marca 2026 r. do końca pierwszego kwartału 2027 r., a wpływy mają służyć obniżaniu cen paliw. Orlen wstępnie oszacował swoje zobowiązanie za okres od marca do sierpnia 2026 r. na 2 mld zł.

Wybrane dla Ciebie