Horała: każdy, kto potrzebuje węgla, kupi go. I jeszcze mu zostanie

- Kiedy skończy się sezon, to (okaże się, że - przyp. red.) każdy, kto potrzebował, ten węgiel kupił sobie i jeszcze mu zostało. Ale oczywiście on spłynie w jakiejś części w październiku, listopadzie, grudniu i tak dalej - powiedział w "Rozmowie Piaseckiego" na antenie TVN24 Marcin Horała, wiceminister funduszy i polityki regionalnej.

Marcin Horała zapewnia, że węgla nie zabraknie Fot. Piotr Molecki/East NewsMarcin Horała zapewnia, że węgla nie zabraknie Fot. Piotr Molecki/East News
Źródło zdjęć: © East News | Piotr Molecki

Horała działania rządu dotyczące węgla ocenił w skali szkolnej na 5-. W trakcie wywiadu dla TVN24 podkreślał, że Polacy będą mieć ciepło w domach.

Osiągnięcia są takie, że generalnie rzecz biorąc węgiel w takiej liczbie milionów ton, które są potrzebne na najbardziej srogą zimę, w perspektywie sezonu grzewczego, jest w krajowym wydobyciu i w zakontraktowanych dostawach zapewniony. Tylko niecały naraz w październiku - oświadczył w "Rozmowie Piaseckiego".

Problem z dostępem do węgla porównał z paniką cukrową, jaka miała miejsce latem. W ocenie Horały przez kilka dni faktycznie nie można było kupić cukru. Dlaczego? Gdy "padło hasło" o jego braku, to część osób wykupiła asortyment i to z zapasem.

Samorządy i sprzedaż węgla

- Jeżeli pada hasło, że węgla będzie brakować, to każdy, kto tego węgla potrzebuje i w normalnym sezonie kupował sobie go stopniowo, w miarę sezonu, teraz chce go kupić w całości od razu, najlepiej z zapasem - stwierdził Horała.

Dodał też, że samorządy mogą być jednym z dostarczycieli węgla dla mieszkańców. Ma to być odpowiedź m.in. na wysokie ceny u prywatnych dystrybutorów, chociaż ci "zachowują się racjonalnie z punktu widzenia biznesowego".

Samorządy mają sprzedawać węgiel "bez ekstra marży" i bez spekulacji.

Wybrane dla Ciebie