272 kamienie milowe wykonane. Minister żali się na koalicjantów
Wszystkie 272 kamienie milowe KPO zostały wykonane - poinformowała w "Tłit" WP minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Termin minął 31 sierpnia, a dokumenty spływały do północy. Minister żali się jednocześnie, że koalicjanci nie chcą wspólnie ogłosić tego sukcesu.
Szefowa resortu funduszy podkreślała, że koordynacja programu była jej główną odpowiedzialnością. — Wczoraj, 31 sierpnia, był ostatnim dniem, kiedy wykonywaliśmy coś, przepraszam za ten język, co się nazywa kamieniami milowymi KPO. 272 kamienie, wszystkie zostaną wykonane. I to wczoraj spływały jeszcze do północy papiery — mówiła.
"Czystej wody politykierstwo"
Pełczyńska-Nałęcz zapowiedziała, że ministerstwo organizuje w końcu września dużą konferencję, na którą zaprosi wszystkich współpracujących partnerów. Zadeklarowała też gotowość do wspólnego wystąpienia, jeśli takiej inicjatywy podjęłaby się Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. — Zróbmy to razem, stańmy wspólnie. Ja jestem najbardziej do tego gotowa — powiedziała.
Minister przypomniała, że samo odblokowanie środków było dopiero pierwszym krokiem. Bez dwóch i pół roku pracy, negocjacji z Komisją Europejską oraz współpracy z szesnastoma ministerstwami i tysiącami samorządowców odblokowanie pieniędzy okazałoby się w jej ocenie klęską, a nie sukcesem.
Tomasz Żółciak przytoczył głosy z koalicji, według których politycy nie chcą stawać razem z minister przy ogłaszaniu tego osiągnięcia.
To jest czystej wody politykierstwo. Czyli mamy wielki sukces, który wypracowaliśmy razem dla Polaków, naprawdę, który wyznaczył ramy rozwojowe, polityki rozwojowej tego rządu, ale nie będziemy tego chwalić, nie będziemy pokazywać tego sukcesu, bo mamy jakieś miałkie politykierskie emocje — odpowiedziała.
— Jeżeli ktoś z zawiści nie chwali wspólnego, największego sukcesu rządu, de facto przesądzając w ten sposób, że ten rząd jest ciągle w defensywie, to ja przepraszam i wyrażam moje głębokie wyrazy współczucia, że kogoś zawiść do sukcesów prowadzi w takie ciemne obszary — stwierdziła.
Sama, jak zaznaczyła, nikomu nie zazdrości i nie przypisuje sobie wyłącznych zasług. Wskazała na współpracę z szesnastoma resortami i samorządowcami różnych opcji politycznych, a także na podpisy obu prezydentów — i zaapelowała, by teraz nie odcinali się od programu, skoro sami się do niego dołożyli.
"Serce rośnie"
Na koniec minister zaapelowała o wspólne przyznanie, że program zrealizowano dla dobra kraju. — Polacy, zrobiliśmy to dla dobra Polski, też dla jej przyszłości, bo to jest program, który już nakręca nasz rozwój i jesteśmy liderem rozwoju gospodarczego w Europie — mówiła.
Efekty mają być przy tym rozłożone na lata, bo inwestycje dopiero ruszają. — One teraz będą dzień po dniu przez najbliższe 10 lat trwały i dokładały się do rozwoju. Przecież od tego naprawdę serce rośnie — podsumowała.
Dziennikarz Wirtualnej Polski i Money.pl, zajmujący się tematami politycznymi i gospodarczymi. Prowadzący poranny program "Tłit”.
Pochodzi z Trójmiasta i swoją przygodę z mediami zaczynała od pisania o grach, a dziś zgłębia świat finansów w money.pl. Choć dopiero stawia pierwsze kroki w zawodzie, to dziennikarstwo to maraton, a nie sprint, więc na wszystko przyjdzie czas. W pracy interesuje ją, jak gospodarka wpływa na naszą codzienność, a także psychologia biznesu. Prywatnie uwielbia składać klocki LEGO i relaksować się włączając konsolę.