Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

63 mld euro dla Polski. Rząd chwali się sukcesem. "Przecież żadnych negocjacji nie było"

Unia Europejska szykuje worek z pieniędzmi. Do Polski w ramach grantów i pożyczek ma trafić aż 63 mld euro. Rząd mówi o wielkim sukcesie osiągniętym "twardą polityką negocjacyjną". Eksperci przypominają, że negocjacje dopiero się rozpoczną, a to z czym mamy do czynienia, to zaledwie propozycja, która ma kilku wrogów.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)

Komisja Europejska zaproponowała gigantyczne pieniądze dla Polski w ramach tzw. funduszu odbudowy. W bezzwrotnych grantach i pożyczkach ma trafić do naszego kraju łącznie ok. 63 mld euro. Poinformowali o tym podczas wspólnej konferencji prezydent i premier.

- Kryzys, który nadchodzi, jest porównywalny z największymi, które dotąd dotykały Europę i świat. Wychodząc z kryzysu powinniśmy podążać drogą wielkich inwestycji - powiedział Andrzej Duda.

Z kolei Premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że w cieniu pandemii toczyły się trudne negocjacje dotyczące funduszu odbudowy.

- W pełni zgadzam się z tym, że Europa musi wymyślić się na nowo. Te miliardy to dodatkowy zastrzyk optymizmu. Jest to efekt twardej polityki negocjacyjnej – podkreślił.

Obejrzyj: Czy kopalnie będą likwidowane? Wiceminister kluczy

- To jest propozycja Komisji, która dopiero będzie przedmiotem negocjacji. Rozumiem, że po tym, jak ostatnio premier twierdził, że nie dostajemy z Unii nic poza ładniejszymi chodnikami, teraz cieszy się, że jednak pieniądze będą, a jednocześnie woli nie przyznać, że to jakakolwiek zasługa Unii – mówi money.pl ekonomista, prof. Witold Orłowski.

Jak zauważa, propozycja Komisji jest rozwinięciem koncepcji niemiecko-francuskiej. Pomysł ten ma jednak wielu przeciwników w Europie, m.in. Holandię, Szwecję czy Austrię, co oznacza, że całą Wspólnotę czekają trudne rozmowy.

- Dlatego mówienie o sukcesie negocjacji, gdy się jeszcze nie rozpoczęły, jest nieporozumieniem – puentuje prof. Orłowski.

- Obecność Dudy wskazuje na aspekt PR-owy. Zbliżają się wybory, trzeba pokazać, że udało się załatwić jakieś pieniądze. Tymczasem nie mam żadnych dowód na obecność prezydenta Dudy, jego ministrów czy w ogóle polskiej dyplomacji – komentuje ekonomista Marek Zuber.

Nasz rozmówca zwraca uwagę na jeszcze inny aspekt. Chodzi o cel zebrania środków w ramach funduszu pomocowego. Pieniądze te mają iść na wsparcie dla wszystkich krajów, które zostały poszkodowane w wyniku epidemii koronawirusa. W tej sytuacji ciężko mówić o negocjacjach, rywalizacji czy sukcesach.

- Największymi beneficjentami tego funduszu będą Włochy i Hiszpania, więc tym bardziej nie wiem, gdzie tu jest element sukcesu. Nie pamiętam, aby było jakiekolwiek państwo które odmówiłoby pomocy. Choć nie wszyscy zgadzają się co do sposobu zapewnienia tej pomocy. Pamiętajmy, że pieniądze mają pochodzić z emisji obligacji, których gwarantem mają być kraje unijne – przyznaje Zuber.

Środki, które Komisja Europejska proponuje Polsce, rozkładają się na 37,69 mld euro w grantach, a 25,1 mld euro w pożyczkach. Łącznie fundusz dla państw członkowskich ma opiewać na kwotę 750 mld euro.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
29-05-2020

mareckiCiemniaki łyknęły i o to chodziło, reszta nieważna

29-05-2020

to jaPani beata szydło też miała sukces 27:1

29-05-2020

kodomitaKiedy PO jedzie do Brukseli z protestem przeciwko tak dużemu dofinansowaniu dla Polski?

Rozwiń komentarze (448)