Made in EU vs Made in China. Unia szykuje przemysłową kontrrewolucję

Zmienia się sposób myślenia o łańcuchach dostaw. Unia Europejska chce więcej produktów Made in EU i szykuje na to specjalne prawo. Czy "wyprodukowane w Europie" to jest to samo, co "wyprodukowane przez europejskich wytwórców"? Co to oznacza dla Polski?

Xi JinpingXi Jinping
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Getty Images | ZipZapic.com
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Zmiana postrzegania otwartych rynków i globalnych łańcuchów dostaw, to już szersze zjawisko – od USA po Chiny poszły w ruch w ostatnim czasie narzędzia kontroli państwowej, jak cła, kontrola eksportu czy reshoring (przywracanie produkcji z zagranicy do macierzystego kraju).

– Najbliższe miesiące i decyzje podjęte na poziomie unijnym mogą zadecydować o pozycji UE na kolejne dekady, również w wymiarze gospodarczym. Tym bardziej że ostatni rok pokazał, że czas został w dużej mierze zmarnowany – ocenia Witold Strzelecki, Dyrektor Zarządzający, Business & Science Poland.

– W rocznicę publikacji Paktu dla Czystego Przemysłu – strategii, która w założeniu miała uczynić dekarbonizację motorem rozwoju europejskiego przemysłu – Deloitte opublikował raport wskazujący, że 83 proc. parametrów odnoszących się do konkurencyjności europejskiej gospodarki nie uległo poprawie w porównaniu z rokiem ubiegłym – dodaje ekspert.

"Jak gotowane na parze". Tłumaczy, jak produkuje się konserwy rybne

Być jak Chiny?

W deklaracjach, co najmniej od czasu raportu Mario Draghiego, UE kładzie mocny nacisk na konkurencyjność własnego przemysłu wobec chińskiego i amerykańskiego. Na innowacje w przemyśle, elektryfikację, a coraz częściej też na protekcjonizm państwowy w przypadku sektorów strategicznych.

Industrial Accelerator Act (IAA) – nowa inicjatywa legislacyjna, która ma być ogłoszona na początku marca, zakłada wsparcie dla przyspieszenia europejskiego przemysłu. Według pierwszych szkiców, które wyciekły w styczniu do mediów, w IAA pada hasło Made in EU. Akt ma być kontynuacją polityki Paktu dla Czystego Przemysłu (Clean Industrial Deal) i wzmacniać Net Zero Industry Act (NZIA). Regulacja ma na celu rozwiązanie problemu wąskich gardeł innowacji i pomoc dla tzw. "wiodących rynków" dla europejskich "czystych" produktów i technologii przemysłowych.

Jeszcze niedawno Unia krytykowała Chiny za wymuszanie transferu technologii, faworyzowanie lokalnych firm i kontrolę inwestorów. Dziś coraz częściej sięga po podobne narzędzia. Eksperci cytowani przez Politico mówią wręcz o IAA, jako o "europejskiej wersji chińskiej polityki przemysłowej". Różnica miałaby polegać na tym, że w UE wszystko odbywa się w ramach skomplikowanych procedur i regulacji, a nie decyzji administracyjnych z dnia na dzień. Zwolennicy nowego kursu przekonują jednak, że bez takiej zmiany Europa nie ma szans w globalnym wyścigu technologicznym. Chiny masowo subsydiują przemysł, USA wspierają firmy miliardami dolarów w ramach Inflation Reduction Act, a Unia – ich zdaniem – zbyt długo wierzyła w wolny rynek.

Strategiczne, czyste, pochodzące z UE

Zgodnie ze styczniową wersją projektu, do której dotarło Politico, IAA celuje w zwiększenie produkcji przemysłowej z 14,3 proc. w 2020 r. do co najmniej 20 proc. wartości dodanej brutto UE do 2030 r., a także: zwiększenie popytu na czyste i przede wszystkim wyprodukowane w UE produkty w kluczowych strategicznych sektorach i technologiach. Sprawdźmy, co znaczy "strategiczne", co "czyste", a co – "wyprodukowane w UE"?

Komisja Europejska chce doprowadzić do sytuacji, w której niektóre sektory, określane mianem "wiodących rynków" (lead markets), zyskają szanse zbytu i w której wzmocni się popyt na zielone i europejskie produkty przemysłowe. Chodzi tu o niskoemisyjną stal, cement, aluminium, baterie czy komponenty do aut, a stymulować popyt miałyby zamówienia publiczne czy dotacje: państwo i samorządy będą musiały kupować przede wszystkim produkty niskoemisyjne i wyprodukowane w UE - zakłada w projekcie KE. Upraszczając: jeśli firma, działająca na terenie UE zainwestuje w droższą, ale niskoemisyjną produkcję, to ma mieć pewność, że będzie miała zbyt, nawet jeśli jej produkt będzie droższy od chińskiego.

Strategiczne mają być przede wszystkim sektory energochłonne, technologie net-zero, motoryzacja oraz cyfrowe systemy związane z energetyką i bezpieczeństwem. "Czyste" produkty zaś, to takie, których wytwarzanie wiąże się z niską emisyjnością w całym cyklu życia oraz ograniczoną zależnością od dostaw spoza UE. W praktyce oznacza to preferowanie rozwiązań produkowanych w Europie, spełniających jednocześnie kryteria klimatyczne i pochodzenia (Union origin requirements).

I tu przechodzimy do metki "Made in EU".

Made in EU odstraszy czy przyciągnie inwestorów?

Dostęp do unijnych zamówień publicznych oraz programów wsparcia, na podstawie IAA miałby zostać uzależniony od spełnienia minimalnych progów pochodzenia unijnego oraz niskiej emisyjności. Jak informowało Politico, zagraniczne inwestycje w "rozwijające się kluczowe sektory strategiczne" nie znikną, ale te, które przekroczą 100 mln euro, podlegałyby obowiązkowej kontroli przez organy UE.

Inwestorzy zagraniczni mieliby również zakaz posiadania w działających w UE spółkach z kluczowych branż więcej niż 49 proc. udziałów. Zagraniczne firmy miałyby też być zobowiązane do współpracy z europejskimi partnerami. W praktyce oznacza to próbę odejścia od modelu, w którym komponenty powstają w Azji, a w Europie odbywa się jedynie końcowy montaż oraz utrzymanie know-how i decyzji, dotyczących innowacji i czystych technologii w Europie.

– Tego rodzaju mechanizm mógłby sprawić, że fundusze publiczne w większym stopniu wspierałyby rozwój europejskiej bazy przemysłowej oraz transfer technologii wewnątrz UE – ocenia Witold Strzelecki.

Skierowanie systemu dopłat, ulg i innych instrumentów wsparcia w stronę produktów wytwarzanych w Unii zwiększyłoby zachęty do lokowania kluczowych etapów produkcji w Europie, w tym w Polsce, a także do budowania lokalnych kompetencji technologicznych i trwałych relacji z europejskimi dostawcami. Szczególne znaczenie mogłoby to mieć w obszarach strategicznych, takich jak między innymi technologie clean tech – mówi ekspert Business & Science Poland.

Według niego polski biznes pozytywnie ocenia rozwiązania bazujące na wymogach unijnego pochodzenia.

Made in EU dzieli Europę

Część państw członkowskich, w tym rząd Francji, forsuje ideę przepisów wspierających "made in EU", niekiedy też opisywaną metką Made in Europe. Francja zresztą od dawna popiera pomysł faworyzowania europejskiego kapitału w zamówieniach publicznych. Jednak jak zauważa Reuters, są i takie kraje, jak Szwecja czy Czechy, które ostrzegają, że regulacje mogą zniechęcić zagranicznych inwestorów, podnieść ceny w rządowych przetargach i bardziej zaszkodzić globalnej konkurencyjności UE, niż ją wzmocnić. Eksperci mają wątpliwości także, jeśli chodzi o Polskę.

Ekspert Fundacji Instrat, Kamil Laskowski podkreśla: – Kryteria Made in EU to nie jest dobry pomysł dla polskiego przemysłu, a doping dla gospodarek unijnych, które już zainwestowały w czyste technologie. Nie jesteśmy liderem produkcji niskoemisyjnych rozwiązań, więc grozi nam konkurencja z Niemiec, Francji czy Hiszpanii. Powinniśmy raczej walczyć o kryteria Made in Poland w zamówieniach publicznych.

Jak przekonuje Witold Strzelecki, aby Polska mogła w pełni wykorzystać potencjał IAA, jego konstrukcja powinna uwzględniać specyfikę regionów ponoszących wyższe koszty transformacji oraz dysponujących ograniczonym dostępem do kapitału. – Tylko takie podejście pozwoli, by IAA wzmacniał konkurencyjność całej Unii Europejskiej, a nie koncentrował korzyści wyłącznie w najbardziej rozwiniętych gospodarkach – podkreśla. Dodaje, że z perspektywy polskiego biznesu niezbędne jest zachowanie pragmatyzmu w podejściu do inwestycji zagranicznych.

– Polska gospodarka przez dekady korzystała z napływu kapitału zagranicznego oraz głębokiej integracji z globalnymi łańcuchami dostaw. Polski biznes opowiada się za wprowadzeniem przejrzystych i sektorowo ukierunkowanych zasad dotyczących bezpośrednich inwestycji zagranicznych w obszarach istotnych dla bezpieczeństwa gospodarczego i suwerenności technologicznej UE – mówi Strzelecki.

Dlaczego nie my?

Unijny komisarz ds. przemysłu, pochodzący z Francji Stephane Sejourne, w artykule opublikowanym na początku lutego w europejskich mediach, pisał: "Chińczycy mają hasło Made in China, Amerykanie mają hasło Buy American, a większość innych potęg gospodarczych ma podobne programy, które faworyzują własne aktywa strategiczne. Dlaczego więc nie my?".

Dodał także: "Bez ambitnej, skutecznej i pragmatycznej polityki przemysłowej europejska gospodarka skazana jest na to, by stać się jedynie placem zabaw dla konkurentów".

Co ciekawe, pod artykułem podpisało się także ponad 1100 prezesów i liderów biznesu, w tym np. producenci stali ArcelorMittal i Tata Steel; leków Novo – Nordisk i Sanofi; opon – Continental, Michelin i Pirelli. Ale biznes także nie mówi tu jednym głosem. Na liście pod artykułem Sejourne zabrakło np. producentów samochodów. – Nasze europejskie fabryki są uzależnione od głęboko zintegrowanych łańcuchów dostaw w Wielkiej Brytanii i Turcji, a ich wykluczenie osłabiłoby produkcję w samej UE – argumentuje w rozmowie z Reuterem Jim Baumbick, prezes Forda w Europie

Pojawiają się też wątpliwości, czy bez obniżenia kosztów energii i korzystniejszych warunków biznesowych zasada Made in EU faktycznie poprawi konkurencyjność. Inny argument przeciw sztywnym regulacjom rynku: zasady dotyczące lokalności produktów dodatkowo skomplikują prawodawstwo UE w czasie, gdy Bruksela przecież dąży do jego uproszczenia.

Polska między szansą a ryzykiem

W Polsce wiemy dobrze, że nawet najlepsze strategie mogą rozbić się o realia administracyjne. Jak podkreśla Forum Energii w opublikowanym niedawno raporcie "Modernizacja albo marginalizacja", główną barierą rozwoju przemysłu w UE pozostają przewlekłe procedury wydawania pozwoleń. Proces inwestycyjny w sektorze energetycznym potrafi trwać latami. Bez realnego uproszczenia przepisów w krajach członkowskich, IAA może pozostać jedynie na papierze.

– W raporcie Forum Energii wskazujemy, że choć 17 z 24 branż przemysłu można w pełni zelektryfikować już dziś, to ograniczeniem jest fizyczna przepustowość sieci, która musi być gotowa na zwiększony pobór energii elektrycznej – tłumaczy Marcin Dusiło, koordynator programu Przemysł w Forum Energii. Industrial Accelerator Act, według przecieków, ma podnieść m.in. kwestię przyspieszenia wydawania pozwoleń.

– IAA to sygnał dla przemysłu, żeby zacząć traktować transformację poważnie, bo tylko czysty przemysł będzie mógł liczyć na wsparcie – mówi Kamil Laskowski z Instratu. – W przeciwnym wypadku grozi nam wyparcie krajowego przemysłu opartego na węglu przez gospodarki unijne, które wcześniej zainwestowały w niskoemisyjne technologie. Na szczęście IAA dostarcza narzędzia, by wspierać zmianę polskiego przemysłu na innowacyjny i czysty. Teraz tylko rząd musi je dobrze wykorzystać – konkluduje ekspert.

Dla Polski nowa polityka przemysłowa to zarówno okazja, jak i zagrożenie. Z jednej strony może oznaczać nowe inwestycje, rozwój lokalnych łańcuchów dostaw, wsparcie dla modernizacji zakładów. Z drugiej – ograniczenia dla kapitału zagranicznego mogą zmniejszyć napływ inwestycji, na którym polska gospodarka budowała się przez trzy dekady.

Aleksandra Majda, vicepresident ESG Impact Network, ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju

Wybrane dla Ciebie
Nie tylko Orlen. Tak przyszłość cen paliw widzi inna duża sieć
Nie tylko Orlen. Tak przyszłość cen paliw widzi inna duża sieć
Sikorski zabrał głos ws. ewakuacji Polaków. "Jest pewien dylemat"
Sikorski zabrał głos ws. ewakuacji Polaków. "Jest pewien dylemat"
Pękła ważna bariera. Duży zwrot na dolarze
Pękła ważna bariera. Duży zwrot na dolarze
Itaka zawiesza loty do Omanu. Poleci jeszcze tylko odebrać turystów
Itaka zawiesza loty do Omanu. Poleci jeszcze tylko odebrać turystów
Ponad 130 tysięcy ludzi śledziło ten lot. "Odblokował" niebo na Bliskim Wschodzie
Ponad 130 tysięcy ludzi śledziło ten lot. "Odblokował" niebo na Bliskim Wschodzie
Tusk zapowiada interwencję ws. cen paliw. Akcje Orlenu runęły
Tusk zapowiada interwencję ws. cen paliw. Akcje Orlenu runęły
"Bardzo silna rekomendacja". Rząd apeluje do wszystkich obywateli ws. Bliskiego Wschodu
"Bardzo silna rekomendacja". Rząd apeluje do wszystkich obywateli ws. Bliskiego Wschodu
Wall Street zaczyna dzień od czerwieni. Czołowe indeksy pod kreską
Wall Street zaczyna dzień od czerwieni. Czołowe indeksy pod kreską
Irak wstrzymuje eksport ropy. 200 tys. baryłek mniej
Irak wstrzymuje eksport ropy. 200 tys. baryłek mniej
Kultowa fabryka ma produkować żywność dla polskiej armii
Kultowa fabryka ma produkować żywność dla polskiej armii
Bitcoin traci po wzroście napięć na Bliskim Wschodzie. Rynek ucieka od ryzyka
Bitcoin traci po wzroście napięć na Bliskim Wschodzie. Rynek ucieka od ryzyka
Katar idzie jeszcze dalej. Wstrzymuje produkcję nie tylko gazu
Katar idzie jeszcze dalej. Wstrzymuje produkcję nie tylko gazu