Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Jacek Losik
Jacek Losik
|
aktualizacja

Co się dzieje z zepsutymi akumulatorami z e-aut? Oto sposób Renault w Zabrzu

32
Podziel się:

Na europejskich drogach coraz więcej jest pojazdów z napędem elektrycznym, których sercami są akumulatory trakcyjne. Od 2018 r. z roku na rok podwaja się liczba sprzedawanych samochodów elektrycznych w Europie. I ten trend się prawdopodobnie nie zatrzyma, bo od 2035 r. w UE będzie zakaz rejestracji nowych aut spalinowych. A to oznacza, że częściej kierowcy będą martwić się o baterię napędową niż np. o pompy paliwowe. Co, jeśli dojdzie do awarii akumulatora? Grupa Renault przedstawia swój sposób.

Co się dzieje z zepsutymi akumulatorami z e-aut? Oto sposób Renault w Zabrzu
Akumulator trakcyjny "po otwarciu" (Materiały prasowe, materiały prasowe)

Z danych Europejskiego Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA) wynika, że w 2018 r. sprzedano w Europie blisko 134 tys. aut elektrycznych. Rok później Europejczycy kupili już prawie 247,4 tys. elektryków. W 2020 r. - ok. 538 tys., a w 2021 r. - ok. 877,5 tys.

Sprzedaż e-samochodów w Polsce przedstawiają natomiast dane Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM). I tak: w 2018 r. w kraju kupiono 620 pojazdów, w 2019 r. - 1665, w 2020 r. - 3892, zaś w 2021 r. - 7164 auta elektryczne.

W tym roku, mimo globalnego kryzysu, sprzedaż elektryków w Europie wzrosła o ponad 30 proc. - informuje tygodnik motoryzacyjny "Automotive News Europe". I można się spodziewać, że e-aut na Starym Kontynencie będzie z roku na rok jeszcze więcej. Chociażby dlatego, że od 2035 r. na terenie UE obowiązywać ma zakaz rejestracji nowych aut spalinowych.

Automatycznie wzrośnie też globalne zapotrzebowanie na akumulatory. Z danych przedstawionych przez Grupę Renault wynika, że drastycznie podskoczy, jeszcze zanim wspomniane obostrzenie wejdzie w życie.

Jedyny serwis akumulatorów trakcyjnych Grupy Renault na Europę Wschodnią

Rosnąca popularność e-mobilności to ogromne wyzwanie dla branży, która nie tylko sprzedaje nowe auta, ale ma też dbać o to, by jeździły jak najdłużej. Nie da się tego zapewnić z niesprawnym akumulatorze trakcyjnym. A jego naprawa nie jest rzeczą prostą, co widzieliśmy w Autoryzowany Zakładzie Naprawy Akumulatorów Trakcyjnych Renault w Zabrzu.

Grupa Renault ma poważny argument, by chwalić się zabrzańskim serwisem. To jedyny w tej części Europy zakład, gdzie naprawiane są akumulatory trakcyjne samochodów elektrycznych m.in. marek Renault, Dacia i Nissan. W przypadku dwóch pierwszych do aglomeracji śląskiej trafiają auta z całej Polski, Estonii, Litwy, Łotwy, Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii i Bułgarii.

Należy przy tym podkreślić, że w przypadku awarii akumulatora mowa o najtrudniejszych naprawach, w tzw. strefie czerwonej e-auta. Problemy w strefie niebieskiej, które nie wymagają zablokowania baterii, mogą rozwiązać wszystkie serwisy Renault. Usterkami w strefie pomarańczowej, które dotyczą instalacji wysokiego napięcia 400 V, zajmują się serwisy Renault Ekspert E-Tech. A zatem - jak wygląda naprawa akumulatorów napędowych?

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Impact '24: Michał Stawecki, Dyrektor Marketingu, Mennica Apart

Gwarancja Grupy Renault na akumulatory trakcyjne

- Renault zapewnia w całym okresie gwarancyjnym, że akumulator napędowy nie straci sprawności poniżej 70 proc. - mówi money.pl Piotr Nawrot, szef Autoryzowanego Zakładu Naprawy Akumulatorów Trakcyjnych Renault w Zabrzu.

Gwarancja dla modeli Kangoo E-Tech oraz Master E-Tech trwa 5 lat lub kończy się po przejechaniu 100 tys. km. W przypadku ZOE E-Tech oraz Megane E-Tech to 8 lat lub pokonany dystans 160 tys. km. Jeśli w tym czasie lub przebiegu pojemność baterii, a co za tym idzie - zasięg auta, spadnie o co najmniej 30 proc., akumulator trafia do naprawy.

Klient, który zauważy spadek mocy auta, może je zostawić w punkcie zakupu. Następnie pojazd przechodzi pełną diagnostykę w serwisie Renault Ekspert E-Tech. Pojazdy z Polski, Estonii, Litwy, Łotwy, Czech, Słowacji, Węgier, w których wykryto awarię w strefie czerwonej, dowożone są do Zabrza w całoci. Z Rumunii i Bułgarii - same baterie.

W Zabrzu akumulator kolejny raz przechodzi specjalistyczną diagnostykę, która ma odpowiedzieć na pytanie, czy akumulator nadaje się do naprawy. Jeśli tak, trafia na "stół operacyjny".

Ani jednego serwisanta mniej

Naprawa akumulatora w Zabrzu zaczyna się od diagnostyki komputerowej, gdy bateria jest jeszcze zamontowana w aucie. W następnym kroku, po potwierdzeniu awarii w strefie czerwonej, trafia na zaplecze ze specjalistycznym sprzętem, gdzie jest rozbierany.

Od tego momentu serwisanci muszą szczególnie uważać na własne bezpieczeństwo. Baterie rzadko kiedy trafiają na "stół" rozładowane. - Istnieje ryzyko porażenia. Akumulator ma 400 V, więc dużo więcej niż w gniazdku - przypomina jeden z dwóch pracowników techniczny, którzy zajmuje się naprawą baterii.

Zakład w Zabrzu ma dwóch serwisantów, którzy mają wiedzę i uprawnienia do otwierania akumulatorów. Co ciekawe, jeśli jeden jest na zwolnieniu lekarskim lub urlopie, drugi naprawą baterii się nie zajmuje. Musi być partner. Ze względów bezpieczeństwa każdy głośno mówi, co robi w danym momencie, by kolega np. mógł szybko zareagować w razie niebezpieczeństwa. Obaj mają fachową odzież bez metalowych elementów na wierzchu, grube rękawice i maski.

2 proc. akumulatorów trakcyjnych Renault trafiło do naprawy

Bateria na "stole" podłączona jest do tzw. symulatora pojazdu, który "udaje auto", aby efekty napraw można było na bieżąco monitorować. Obudowa zdejmowana jest narzędziami przystosowanymi do napięcia 1000 V.

- Następnie trzeba sprawdzić, czy nie ma wycieku elektrolitów, czy nie ma śladów wody, korozji lub innych zacieków, które wskazywałyby, że akumulator jest nieszczelny - mówi serwisant. Po wykryciu awaryjnego modułu wymieniany jest na nowy. Samochód (lub sama bateria) wraca do właściciela.

- W 2020 r., pierwszym roku funkcjonowania zakładu, przeprowadziliśmy 10 napraw. W 2021 r. naprawiliśmy 22 sztuki, a w obecnym 30 - mówi nam Piotr Nawrot. Łącznie to ok. 2 proc. sprzedanych elektryków przez Grupę Renault w Europie Wschodniej. Dodaje, że serwis przyjmuje także akumulatory po gwarancji. Za to jednak trzeba zapłacić.

Jacek Losik, dziennikarz money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(32)
Adrian
2 lata temu
nie jestem póki co zwolennikiem elektryków. ale co kto woli. na razie póki można jeździć spalinowymi to będę nimi jeździł. zwłaszcza, że mam zaufany warsztat, do którego trafiłem dzięki motointegratorowi, sprawdza się we wszystkich naprawach.
jaa
2 lata temu
no tak jak kupuje się auto benzynowe czy diesla to jak padnie akumulator to koszt zazwyczaj jest do 200-500 złotych a jak padnie nam w elektryku to koszt już 30-50 tyś złotych. Nawet jak spalinowym autem przejeździmy te 8 lat lub te 160 tyś km i musimy wymienić np. silnik to koszt i tak będzie dużo mniejszy niż wymiana tych akumulatorów do elektryka. Co do zaś ekonomii to energia na tyle podrożała że właściwie teraz jest prawie wszystko jedno czym jeździmy czy spalinowym czy elektrykiem a niekiedy spalinowym wychodzi taniej. Technika jazdy lub przyjemność kierowania pojazdem no cóż tu zdania też mogą być podzielone chociaż nie ukrywam że elektryki tutaj mają o 1 punkt więcej na plus, który i tak zaraz urywa sie przy tankowaniu w dłuższych trasach gdzie spalinowym można przejechać 1000km a niekiedy i więcej na jednym tankowaniu a elektrykiem co najmniej 2 razy a niekiedy 3 lub 4 razy na trasie.
olo
2 lata temu
Nowa matematyka? "Sprzedaż e-samochodów w Polsce przedstawiają natomiast dane Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM). I tak: w 2018 r. w kraju kupiono 620 pojazdów, w 2019 r. - 1665, w 2020 r. - 3892, zaś w 2021 r. - 7164 auta elektryczne." " W 2020 r., pierwszym roku funkcjonowania zakładu, przeprowadziliśmy 10 napraw. W 2021 r. naprawiliśmy 22 sztuki, a w obecnym 30 " Co tu się nie zgadza.
Jkl
2 lata temu
Masz siedzieć w domu i jak wyjdziesz distaniesz manadt. EU już w ramach 'oszczednosci energii' chce ograniczyć prędkość. Miasto 30, trasa 80, autostrada 120 km/h. Niektóre państwa już podpisały cyrograf. U nas zapewne po wyborach.
asa
2 lata temu
paranoja
...
Następna strona