Bank Japonii podnosi stopy procentowe. Tak wysoko nie było od 1995 r.
Bank Japonii zdecydował się na podniesienie krótkoterminowej stopy procentowej do poziomu około 1 proc. Jak zauważa dziennik "Financial Times" koszty pożyczek wzrosły do pułapu nienotowanego od 31 lat.
Ruch o 0,25 punktu procentowego był przez rynki powszechnie oczekiwany, jednak jego symboliczne znaczenie jest ogromne. Ostatni raz główna stopa procentowa w Japonii znajdowała się na poziomie 1 proc. w 1995 r. Wówczas władze monetarne były w trakcie cyklu obniżania kosztów pieniądza, próbując ratować gospodarkę po pęknięciu gigantycznej bańki na rynku aktywów pod koniec lat osiemdziesiątych. Obecna decyzja to kolejny, kluczowy etap normalizacji polityki pieniężnej, która przez lata opierała się na ujemnych stopach i potężnym stymulowaniu gospodarki.
Z oficjalnego komunikatu instytucji wynika, że proces ten będzie kontynuowany. Bank centralny zadeklarował gotowość do dalszego dostosowywania stopnia akomodacji monetarnej, bacznie obserwując rozwój sytuacji w zakresie aktywności gospodarczej, dynamiki cen oraz ogólnych warunków finansowych. Japońscy decydenci wyraźnie dostrzegają, że kraj zaadaptował się do trwałej inflacji, co wymaga adekwatnej reakcji.
"Słabo wygląda". Oto jak polska dyplomacja radzi sobie w USA
Koniec ery deflacji i nowe wyzwania
Droga do obecnego poziomu stóp była stopniowa, ale konsekwentna. Przypomnijmy, że Bank Japonii wycofał się z polityki ujemnych stóp procentowych w 2024 r., a następnie dwukrotnie podnosił koszt pieniądza w roku 2025. Obecnie instytucja zdaje się wchodzić w rytm zacieśniania polityki mniej więcej co pół roku. Część ekonomistów, na których powołuje się brytyjski dziennik, spodziewa się kolejnego kroku w górę już w październiku.
Głównym motorem tych działań jest presja cenowa. Władze monetarne zauważają, że choć wyższe ceny ropy naftowej ciążą na aktywności gospodarczej, to ryzyko głębokiego spowolnienia uległo zmniejszeniu w porównaniu z minionymi miesiącami. Co istotne, wyższe koszty paliw stosunkowo szybko przekładają się na inne sektory. Zjawisko to przenika z transakcji między przedsiębiorstwami bezpośrednio do koszyków konsumentów, wypychając bazową inflację powyżej oficjalnego celu wynoszącego 2 proc.
Głosy sprzeciwu w zarządzie banku
Decyzja o podwyżce nie zapadła jednak jednogłośnie. Stosunek głosów w Komitecie Polityki Pieniężnej wyniósł siedem do jednego. Jedynym sprawiedliwym, który zgłosił zdanie odrębne, był Toichiro Asada. Jak relacjonuje "Financial Times", członek zarządu argumentował swoją postawę napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem trwający konflikt zbrojny z udziałem Iranu stwarza dla Japonii większe ryzyko w dół w obszarze produkcji i zatrudnienia niż ryzyko w górę dla samych cen.
Sytuację wewnątrz zarządu skomentował Stefan Angrick, szef działu analiz ds. Japonii w Moody's Analytics. Wypowiadając się dla brytyjskiej prasy, ekspert ocenił, że rozkład głosów jest interesujący i pokazuje większe zbilansowanie poglądów w gremium, które wcześniej było wyraźnie zdominowane przez jastrzębie nastawienie. – Faktem jest również, że Bank Japonii nie ma dobrego wyboru – stwierdził analityk, dodając, że podwyżki mogą zdusić presję inflacyjną poprzez umocnienie jena, ale jednocześnie uderzą w samą gospodarkę.
Rynki reagują ze spokojem, prezes w szpitalu
Historycznemu posiedzeniu towarzyszyły niecodzienne okoliczności kadrowe. W głosowaniu wzięło udział tylko ośmiu członków komitetu. Zabrakło najważniejszej osoby – prezesa Kazuo Uedy, który w ubiegłym tygodniu trafił do szpitala w związku z chorobą wątroby. Oczekuje się, że szef japońskiego banku centralnego wróci do pracy na lipcowe posiedzenie. W jego zastępstwie obradom przewodniczył wiceprezes Ryozo Himino, natomiast ciężar komunikacji z rynkiem podczas popołudniowej konferencji prasowej wziął na siebie drugi z wiceprezesów, Shinichi Uchida.
Inwestorzy przyjęli najnowsze doniesienia z Tokio bez większej paniki. Kurs japońskiej waluty utrzymał się na stabilnym poziomie, oscylując w okolicach 160,2 jena za amerykańskiego dolara tuż po ogłoszeniu decyzji. Wynika to w dużej mierze z faktu, że rynki finansowe zdążyły już wcześniej wycenić taki scenariusz.
Koniec darmowego kapitału dla świata
Oprócz samej zmiany stóp procentowych, władze monetarne przedstawiły również plany dotyczące zarządzania swoim potężnym bilansem. Zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami zapowiedziano, że od kwietnia 2027 r. bank przestanie redukować miesięczne zakupy japońskich obligacji skarbowych. Skup ma zostać ustabilizowany na poziomie około 2 bilionów jenów miesięcznie.
Dla globalnych rynków finansowych postawa Japonii ma fundamentalne znaczenie. Koniec ery ultrataniego pieniądza w tym kraju to powolne zamykanie kurka z kapitałem, który przez lata służył inwestorom z całego świata do finansowania bardziej ryzykownych operacji. Choć obecny proces normalizacji przebiega w sposób niezwykle ostrożny i rozłożony w czasie, kierunek obrany przez Tokio wydaje się już nieodwracalny.
Źródło: "Financial Times"