Zasady oceniania wiarygodności finansowej Polaków przeszły właśnie największą transformację od ponad dekady. Nowy regulamin świadczenia usług drogą elektroniczną wszedł w życie 1 lipca 2026 r., a pierwsze efekty działania zaktualizowanego systemu są już widoczne na profilach użytkowników. Głównym założeniem reformy było ułatwienie życia konsumentom. Prawda o nowym systemie okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana, a internetowe dyskusje pełne są skrajnych emocji.
W przeszłości klienci banków mierzyli się z bardzo poważnym problemem. Próba znalezienia najtańszego kredytu hipotecznego lub gotówkowego wymagała wizyty w kilku bankach. Każda taka wizyta i prośba o wyliczenie warunków kończyła się wysłaniem zapytania do bazy danych.
System traktował wielokrotne zapytania w krótkim czasie jako desperackie poszukiwanie gotówki, co znacząco obniżało ocenę punktową. W efekcie klient, który po prostu chciał mądrze wybrać ofertę, tracił szansę na finansowanie. Dziś ten problem znika, ale algorytmy wzięły pod lupę inne obszary naszych finansów.
WIDEOPiwo tańsze niż woda. Ujawnia, jak to możliwe
Nowy system oceny BIK
Zgodnie z wdrożonymi przez BIK zasadami, zapytania, po których klient ostatecznie nie podpisze umowy, znikną z bazy po 14 dniach. Nie będą one widoczne dla kolejnych analityków bankowych. To ogromny krok w stronę prokonsumencką. Użytkownicy mogą wreszcie spokojnie analizować rynek. Samo sprawdzenie warunków nie powinno już zrujnować szans na zakup wymarzonego mieszkania czy samochodu.
Zmianie uległ również sam algorytm wyliczania punktów BIK. System opiera się teraz na nowszych danych. Co kluczowe, do analizy włączono szerszy zakres danych z rynku pożyczkowego.
Oprócz zmian dotyczących limitów na kartach kredytowych i w kontach osobistych, zaktualizowany system zaczął znacznie dokładniej monitorować rynek szybkich pożyczek. Brakuje tu taryfy ulgowej. Oznacza to, że aktywność w instytucjach pozabankowych ma teraz realny wpływ na zdolność kredytową i ostateczną ocenę punktową konsumenta.
"System przestał patrzeć tylko w przeszłość"
Maciej Samcik, ekspert finansowy, autor serwisu SubiektywnieOFinansach.pl w komentarzu dla money.pl wskazuje, że zmiany w BIK to medal, który ma dwie strony.
Nowy system BIK prawdopodobnie w większym stopniu zwraca uwagę na "świeże" zachowania klienta. Jeśli zaciągacie kilka zobowiązań w krótkim czasie, to – niezależnie od tego, czy je spłacicie w terminie – wasz scoring może pójść w dół. System przestał bowiem patrzeć tylko w przeszłość, ale zaczął prognozować możliwe kłopoty. Statystycznie osoby zaciągające kilka zobowiązań w krótkim czasie częściej wpadają w pętlę zadłużenia, więc BIK zaczyna ostrzegać pożyczkodawców o takiej sytuacji. Lepiej więc wziąć jedną większą pożyczkę niż kilka mniejszych – ocenia Samcik.
Jego zdaniem dziś "karane" jest też posiadanie większej liczby zobowiązań. – Klient z pięcioma czy dziesięcioma pożyczkami jest dla BIK mniej wiarygodny niż ten z jednym dużym zobowiązaniem. Nawet jeśli wszystkie te pożyczki są obsługiwane perfekcyjnie. Statystyki pokazują, że "multikredytowcy" częściej przestają spłacać niektóre zobowiązania. I BIK prewencyjnie przed tym ostrzega – wskazuje Samcik.
– Inna sprawa, że w wielu przypadkach nowe podejście może być samosprawdzającą się przepowiednią, czyli wygenerować bankructwo osoby, która dziś spłaca swoje pożyczki tylko z tego powodu, że nie będzie mogła niektórych z nich zrolować – podkreśla.
Niedowierzanie na forum kredytowym
Zderzenie nowego algorytmu z rzeczywistością wywołało lawinę komentarzy. Na jednym z popularnych forów kredytowych użytkownicy na bieżąco analizują to, co widzą na swoich ekranach po aktualizacji systemu. Dla wielu osób nowe porządki oznaczają drastyczne i niezrozumiałe spadki punktacji.
Jeden z użytkowników forum nie kryje ogromnego oburzenia nową sytuacją. W swoim wpisie relacjonuje, że przed zmianami jego ocena wynosiła 67 punktów. Po aktualizacji aplikacji i przeliczeniu danych według nowego modelu wynik spadł do zaledwie czterech punktów.
Przecież to jest jakieś jawne oszustwo, aby łupić nas na najgorszych ofertach w bankach – komentuje rozgoryczony klient.
Klienci skarżą się na nową aplikację BIK
Inny uczestnik dyskusji zwraca uwagę na bezlitosne traktowanie drobnych potknięć. Z jego relacji wynika, że spóźnił się z zapłatą raty o zaledwie jeden dzień. Choć uregulował należność, system odnotował opóźnienie, a jego ocena punktowa runęła w dół o 65 punktów. Bardzo krytycznie ocenia również samą warstwę technologiczną nowego rozwiązania.
"Aplikacja na telefon jest nieintuicyjna. Wyskakują mi oferty, abym opłacił BIK i zobaczył więcej szczegółów o kredytach, chociaż mam go wykupionego na pół roku jeszcze" – relacjonuje na forum.
Głos w dyskusji zabrał również branżowy ekspert, który na co dzień pomaga klientom w uzyskaniu finansowania. Potwierdza technologiczne bolączki nowego systemu. Zauważa, że strona internetowa jest bardzo nieintuicyjna, a znalezienie archiwalnej historii graniczy z cudem. Wskazuje, że system potrafi pokazywać jako aktywne te zobowiązania, które klient spłacił wiele lat temu.
Ekspert podkreśla, że raport pobrany do pliku PDF wygląda ubogo i brakuje w nim kluczowych informacji, takich jak dokładne daty i kwoty historycznych opóźnień. W jego ocenie w obecnym stanie platforma jest zupełnie nieprzydatna do rzetelnej analizy sytuacji klienta.
Nie wszyscy tracą na zmianach
Warto jednak zauważyć, że nowy algorytm nie dla każdego okazał się bezlitosny. Część użytkowników forum kredytowego chwali się wyraźnymi wzrostami ocen. Jeden z internautów odnotował skok z 58 na 72 punkty, mimo że posiadał w historii jednodniowe opóźnienie w spłacie zamkniętego już kredytu. Inny użytkownik pochwalił się wzrostem z 68 na 82 punkty. W jego przypadku system zignorował kilka drobnych, kilkudniowych poślizgów w spłacie najmniejszego zobowiązania.
Kolejny przykład to skok z 63 na 82 punkty u klienta, który w przeszłości miał problemy z terminowością. Wynikało to ze złego zarządzania harmonogramem rat, a nie z braku pieniędzy. Nowy system potraktował te historyczne błędy znacznie łagodniej, co pozwoliło na odbudowę zaufania.
BIK odpowiada
Aleksandra Stankiewicz-Billewicz z biura prasowego BIK w odpowiedzi na pytania money.pl zapewnia, że firma nie odnotowuje na ten moment wielu kontaktów od klientów dotyczących nowej oceny punktowej BIK. - Pojedyncze pytania klientów wynikały głównie z potrzeby potwierdzenia, że wpływ na uzyskany wynik ma zmiana modelu oceny punktowej BIK a nie zmiany historii kredytowej widocznej w Raporcie BIK.
Nowa ocena punktowa BIK, od 1 lipca 2026 r., uwzględnia szersze dane i nowe formy finansowania, takie jak pożyczki z sektora pozabankowego, zobowiązania kredytowe powstałe na skutek płatności odroczonych. Jednocześnie całkowicie zrezygnowaliśmy z wykorzystywania informacji o zapytaniach - zapewnia Aleksandra Stankiewicz-Billewicz.
Zdaniem przedstawicielki BIK nowy model tłumaczy klientom, co wpłynęło na wysokość oceny punktowej BIK. - Klient ma do dyspozycji wyjaśnienia, które jeszcze dokładniej niż wcześniej ilustrują ten wpływ. Klienci otrzymują sześć czynników (a nie cztery, jak dotychczas), które w jasny i prosty sposób odpowiadają na pytania dotyczące wpływu własnej historii kredytowej na ocenę punktową BIK - mówi.
I wymienia konkretne punkty:
- Czy zdarzyły Ci się opóźnienia w spłacie kredytów i pożyczek? (czynnik Historia spłat)
- Czy aktualnie kredyty i pożyczki są spłacane w terminie? (czynnik Bieżące spłaty)
- Od jak dawna klient korzysta z kredytów bankowych? (czynnik Staż kredytowy)
- Ile ma nowych kredytów i pożyczek? (czynnik Nowe kredyty)
- W jakim stopniu wykorzystujesz produkty z limitem kredytowym? (czynnik Wykorzystanie limitów)
- Ile spłaca kredytów i pożyczek gotówkowych? (czynnik Kredyty gotówkowe)
- Przy każdym czynniku widoczna jest informacja, jakiego rodzaju zobowiązania, czy z banku czy z firm pożyczkowych były brane pod uwagę przy jego wyliczaniu. Jesteśmy przekonani, że nowa ocena punktowa BIK będzie tarczą ochronną przed wpadnięciem w spiralę zadłużenia, ponieważ wspiera klientów w lepszym zrozumieniu swojej historii kredytowej - wskazuje autorka komentarza.
Potwierdzamy, że liczba posiadanych zobowiązań, w tym również nowo zaciąganych kredytów i pożyczek, jest jednym z czynników mających znaczenie z perspektywy oceny poziomu ryzyka kredytowego. Zwiększona liczba czynnych zobowiązań wskazuje wprost na podwyższone ryzyko braku spłaty któregoś z nich. Wykorzystanie takiej cechy w modelu jest efektem obiektywnej statystycznej procedury - Aleksandra Stankiewicz-Billewicz.
- Należy podkreślić, że sam fakt posiadania większej liczby zobowiązań nie przesądza automatycznie o wyższym poziomie ryzyka. Znaczenie ma całokształt historii kredytowej klienta, w tym sposób i terminowość regulowania zobowiązań, długość historii kredytowej oraz inne czynniki uwzględniane w modelu oceny - dodaje.