Od 8 lipca obowiązują nowe przepisy, które dają Państwowej Inspekcji Pracy szersze możliwości ingerencji w relacje między pracodawcami a pracownikami. Inspektorzy otrzymali narzędzia, które pozwalają im przekształcić umowę cywilnoprawną lub kontrakt B2B w standardową umowę o pracę.
Do tej pory takie sprawy musiały trafiać do sądu. Główny Inspektor Pracy Janusz Krasoń we wtorek 14 lipca odpowie na pytania w tym obszarze w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski.
Zgodnie z nowym prawem okręgowy inspektor pracy ma do wyboru kilka ścieżek reakcji, gdy stwierdzi nieprawidłowości. Procedura nie działa w sposób automatyczny podczas pierwszej kontroli. Na początku urzędnik wydaje polecenie usunięcia naruszeń. Wtedy strony mogą dobrowolnie zawrzeć umowę o pracę lub zmodyfikować dotychczasowe zasady współpracy tak, aby usunąć z nich cechy charakterystyczne dla etatu. Jeśli inspektor oceni te zmiany pozytywnie, zakończy postępowanie.
Gdy polecenie nie odniesie skutku, inspektor może wydać decyzję administracyjną, która ustala istnienie stosunku pracy. Strony mają prawo wnieść odwołanie do sądu w terminie 30 dni. Co ważne, złożenie takiego odwołania wstrzymuje wykonanie decyzji inspektora aż do momentu, gdy sąd wyda prawomocny wyrok. Rozpatrzenie sprawy przez sąd powinno nastąpić w ciągu 30 dni.
Jednoosobowa działalność gospodarcza a umowa o pracę. Szef PIP wyjaśnia
Lekarze poza kontrolą? Resort odpowiada
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w komentarzu przesłanym money.pl zapewnia, że "zawody medyczne (w tym lekarze), nie są wyłączone spod kontroli Państwowej Inspekcji Pracy"
Ocena prawidłowości zatrudnienia będzie dokonywana w oparciu o ocenę indywidualnego przypadku - czytamy w odpowiedzi ministerstwa.
Jak podkreśla resort, "lekarze, pielęgniarki, położne czy ratownicy medyczni wykonują zawody zaufania publicznego, o których mowa w art. 17 ust. 1 Konstytucji RP. Zawody te charakteryzują się wysokim stopniem samodzielności merytorycznej, podlegają odpowiedzialności zawodowej oraz nadzorowi właściwych samorządów zawodowych".
Autonomia zawodowa oznacza jednak niezależność w zakresie podejmowania decyzji medycznych, a nie wyłączenie spod przepisów prawa pracy - wskazuje resort.
Jako argument przytacza wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 lutego 2021 r. (sygn. akt III USKP 32).
Uprawnienie okręgowego inspektora pracy do wydania decyzji stwierdzającej istnienie stosunku pracy nie dotyczy sposobu wykonywania świadczeń zdrowotnych, lecz wyłącznie kwalifikacji prawnej relacji zatrudnienia. Organy Państwowej Inspekcji Pracy nie będą oceniać prawidłowości diagnozy, procesu leczenia ani sposobu wykonywania czynności zawodowych. Przedmiotem oceny będzie wyłącznie to, czy dana osoba wykonuje pracę w warunkach odpowiadających przesłankom stosunku pracy określonym w art. 22 § 1 Kodeksu pracy. Jest to zgodne z ugruntowaną linią orzeczniczą Sądu Najwyższego, która stanowi, że decydujące znaczenie dla ustalenia rodzaju łączącej strony umowy ma sposób jej faktycznego wykonywania - pisze resort w odpowiedzi na zapytanie money.pl.
Ministerstwo podkreśla jednocześnie, że reforma Państwowej Inspekcji Pracy nie zmienia prawa materialnego. "Art. 22 Kodeksu pracy, zgodnie z którym o charakterze zatrudnienia decydują rzeczywiste warunki wykonywania pracy, a nie nazwa zawartej umowy, obowiązuje w obecnym brzmieniu od 2002 r. Nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy nie tworzy zatem nowej podstawy do "przekształcania" kontraktów, lecz jedynie wprowadza dodatkowy mechanizm proceduralny służący egzekwowaniu już obowiązujących norm" - podsumowuje resort
Lekarze "bezpieczni"?
Skąd doniesienia o możliwości wyłączenia lekarzy spod "pręgierza" PIP? Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich alarmował w tej kwestii w mediach społecznościowych. W rozmowie z money.pl potwierdził, że nowe przepisy mogą dotknąć poszczególne grupy zawodowe w odmienny sposób.
Z informacji, które zostały przekazane partnerom społecznym (związki zawodowe i organizacje pracodawców) m.in. w czasie posiedzenia Prezydium Rady Dialogu Społecznego wynika, że interpretacja przepisów wynikająca z opinii prawnej przygotowanej dla Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazuje na to, że osoby zatrudnione w podmiotach leczniczych nie powinny być przedmiotem reklasyfikacji umów dokonywanych przez Państwową Inspekcję Pracy w oparciu o znowelizowane przepisy ustawy o PIP, ponieważ należą one do grupy osób wykonujących wolne zawody, w przypadku których formy zatrudnienia mogą być bardziej swobodnie kształtowane, również z uwzględnieniem umów cywilnoprawnych oraz świadczenia usług w ramach działalności gospodarczej - wskazuje Łukasz Kozłowski.
Jego zdaniem takie podejście jest również odpowiedzią na obawy środowisk samorządowych. - Formułowały one obawy, że przekształcenie form zatrudnienia w ochronie zdrowia w drodze kontroli PIP na stosunek pracy może skutkować wzrostem kosztów działalności szpitali oraz ryzykiem zamknięcia części oddziałów szpitalnych, ze względu na fakt, iż personel zatrudniony na podstawie umów o pracę może mieć większe ograniczenia związane z łączeniem pracy w kilku podmiotach - wskazuje ekonomista.
- Również wypowiedzi Głównego Inspektora Pracy z ostatnich miesięcy (kiedy tę funkcję pełnił jeszcze Marcin Stanecki) wskazują na to, że głównym przedmiotem zainteresowania PIP w kontekście kontroli prawidłowości stosowania umów cywilnoprawnych będą osoby osiągające stosunkowo niższe wynagrodzenia - tłumaczy Łukasz Kozłowski.
Dodaje, że chodzi głównie o zatrudnionych w branżach takich jak budownictwo, ochrona bądź utrzymanie czystości, zaś specjaliści z takich branż jak ochrona zdrowia lub IT uznawani są za zatrudnionych o silnej pozycji na rynku pracy, którzy nie wymagają interwencji ze strony PIP.
PIP "zamknie" ludziom firmy?
Wielu przedsiębiorców zastanawia się, czy zmiana kontraktu B2B w umowę o pracę wymusi na nich zamknięcie firmy. Janusz Krasoń wyjaśnił ten problem na łamach Wirtualnej Polski. Szef Państwowej Inspekcji Pracy podkreślił, że rozstrzygnięcie wobec konkretnej umowy nie oznacza automatycznej decyzji o końcu działalności gospodarczej.
– To jest dylemat, który każdy, kto ma taką umowę i działalność, będzie rozwiązywał sam – powiedział Janusz Krasoń w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski.
Inspekcja bada bowiem tylko konkretną relację z jednym kontrahentem i sprawdza, czy sposób, w jaki pracownik wykonuje obowiązki, nie przypomina pracy na etacie. Cechy takie to między innymi osobiste i ciągłe wykonywanie zadań za wynagrodzeniem, a także podporządkowanie pracodawcy. Jeśli inspektor uzna jedną z umów za stosunek pracy, właściciel firmy nadal może świadczyć usługi dla innych klientów. Decyzja o ewentualnym zawieszeniu lub likwidacji firmy zależy wyłącznie od ekonomicznego rachunku samego przedsiębiorcy.
Kary w górę i wymiana danych
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy to element realizacji kamieni milowych z Krajowego Planu Odbudowy. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej argumentowało, że zmiany mają na celu walkę z patologiami na rynku pracy i ochronę pracowników. Oprócz nowych kompetencji do przekształcania umów, przepisy wprowadzają także surowsze kary. Maksymalna grzywna za wykroczenia przeciwko prawom pracowniczym wzrosła dwukrotnie i wynosi teraz 60 000 złotych.
Nowe prawo pozwala również na łatwiejszą wymianę informacji między Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, Państwową Inspekcją Pracy oraz Krajową Administracją Skarbową. Warto przypomnieć, że reforma budziła wcześniej duże kontrowersje w świecie polityki i biznesu. Przedsiębiorcy obawiali się zbyt dużej władzy urzędników. W styczniu premier Donald Tusk sugerował nawet wstrzymanie prac nad ustawą, ale ostatecznie rząd zmodyfikował projekt i wzmocnił rolę sądów w całym procesie.
Skala problemu: miliony na umowach cywilnoprawnych
Skala problemu jest znaczna. Dane Ministerstwa Rodziny pokazują, że na koniec drugiego kwartału 2025 r. wyłącznie na zleceniach i umowach pokrewnych pracowało w Polsce blisko 1,5 miliona osób. Resort zaznaczył, że to rekordowy wynik w historii pomiarów Głównego Urzędu Statystycznego.
Nowy szef inspekcji zapewnia jednak, że każda skarga przejdzie skrupulatną weryfikację, a celem urzędu nie jest likwidacja legalnych kontraktów biznesowych.