Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Katarzyna Izdebska-Białka
|

Bon turystyczny w ogniu krytyki. FOR: to kupowanie głosów przed wyborami

14
Podziel się:

Rządowy program nie jest odpowiedzią na obecne problemy branży turystycznej, bony są przede wszystkim nowym pomysłem na kupowanie głosów przed wyborami - uważa Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Bon turystyczny miałby mieć wartość 1000 zł.
Bon turystyczny miałby mieć wartość 1000 zł. (PAP)

Szczegóły dotyczące bonu turystycznego przekazała wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz w programie "Money. To się liczy". Zgodnie z założeniami, bon miałby być dostępny dla etatowców, którzy zarabiają mniej niż przeciętne krajowe wynagrodzenie. W pierwszym roku obowiązywania programu 90 proc. kosztów bonu finansowałoby państwo, 10 proc. brałby na siebie pracodawca, co oznaczałoby obciążenie dla budżetu 7 mld zł. W przyszłych latach proporcje miały być jednak inne.

FOR zwraca uwagę, że zgodnie z zapowiedziami wicepremier, bon przyznany w tym roku będzie ważny dwa lata, a program ma być kontynuowany w przyszłości. "Dla firmy, która w tym momencie nie zarabia, dodatkowe przychody w przyszłym roku są bardzo małym pocieszeniem. Część firm skorzysta w tym roku, jednak trudno uznać to za efektywną odpowiedź na obecne wyzwania" - napisało FOR w komentarzu.

Błędem – zdaniem FOR – jest deklaracja trwałego zwiększenia wydatków publicznych na wsparcie turystyki w następnych latach. Wszystko przez rosnący dług publiczny i deficyt finansów państwa.

Zobacz także: Obejrzyj także: Bon turystyczny. Minister Emilewicz zdradza szczegóły: 7 mld zł na wakacje Polaków

FOR zwraca też uwagę na skutki, jakie może mieć wprowadzenie bonu na rynek pracy. Przerzucenie kosztów programu na pracodawców w przyszłości zniechęci pracodawców do umów o pracę, sami pracownicy zresztą, z uwagi na wysokie opodatkowanie umów, mogliby wybierać umowy cywilnoprawne.

Dlaczego? "Przy założeniu, że w przyszłości bon byłby np. w połowie finansowany przez pracodawcę, oznaczałoby to, że miesięcznie od każdego etatu musiałby zapłacić dodatkowo prawie 42 zł. Ponieważ cały bon dla pracownika ma być przychodem, to ten będzie musiał od niego zapłacić podatek, a być może też składki ZUS. Przy założeniu, że wymagany będzie tylko PIT, łączny koszt etatu wzrośnie o prawie 56 zł miesięcznie (41,7 zł dopłaty przez pracodawcę i 14,2 zł PIT płaconego przez pracownika). Będzie to oznaczało, że opodatkowanie pracy osób o niższych dochodach będzie trzecim najwyższym w OECD" - wylicza FOR.

Jest jeszcze jeden punkt, na który zwraca uwagę FOR: to, że politycy, decydując, które sposoby wypoczynku zasługują na wsparcie, będą decydować, gdzie Polacy będą spędzać wakacje.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(14)
Absurd
3 lata temu
I będzie jak z pincet plus ,jak wprowadzili,to zdrozala turystyka, to teraz zdrożeją jeszcze bardziej
1984
3 lata temu
Jak chcecie uszczęśliwić lud pracujący wprowadźcie 6-cio godzinny dzień pracy. 30h zamiast 40h w tygodniu w zupełności wystarczy
endrju
3 lata temu
dopoki byla nasza kasa to prezesuniowi z zoliborza najlepiej wychodzilo kupowanie wyborcow, to juz sie konczy,nadchodzi nowe rozdanie kart a Suweren lada chwila powie sprawdzam,slabymi kartami juz gracie panoki z nowogrodzkiej
mieszko
3 lata temu
Czy wy dziennikarzyny piszecie bzdury żeby tylko zarobić. Przecież sami w to nie wierzycie że pracownik woli wybrać pracę na umowę cywilnoprawną. Jest po prostu do tego zmuszany.
Bezrobotny 66
3 lata temu
Bon dobra sprawa. Wieku ludzi pracuje za 2600-2800 brutto i nie stać ich dać 200 złotych za dobę nad morzem.