Brytyjczycy zadadzą kolejny cios Putinowi. Na tym polu mają znaczną przewagę
Wielka Brytania sięga po narzędzia, które mogą skutecznie ograniczyć rosyjskie dochody z gazu LNG. Londyn wprowadza zakaz transportu i związanych z nim usług dla statków przewożących rosyjski gaz. - Pętla sankcji zaciska się wokół Rosji - komentuje dla money.pl Konrad Popławski z OSW.
Brytyjskie MSZ wydało w środę 12 listopada komunikat, w którym zapowiedziało uruchomienie kolejnych mechanizmów sankcji wobec Rosji. Londyn w 2026 r. wprowadzi zakaz transportu i związanych z nim usług dla statków przewożących rosyjski gaz.
Wielka Brytania zakazała importu rosyjskiego LNG w styczniu 2023 roku. "Idziemy teraz o krok dalej, zakazując transportu morskiego i powiązanych usług – takich jak ubezpieczenia – dla rosyjskiego eksportu skroplonego gazu ziemnego (LNG) do krajów trzecich. Statki i usługi powiązane z Wielką Brytanią nie będą mogły pomóc w przenoszeniu rosyjskiego LNG na całym świecie" - stwierdza w notatce FCDO.
Po tym, jak uszczelniono sankcje na ropę, przyszedł czas na sankcje gazowe - stwierdza w rozmowie z money.pl Konrad Popławski, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich. - Pętla sankcji zaciska się wokół Rosji - dodaje.
„Transformacja energetyczna musi iść naprzód, ale musi być prowadzona odpowiedzialnie"
Dźwignia w rękach Londynu
Uderzenie w transport morski ma znacznie ograniczyć rosyjski eksport LNG i bezpośrednio odciąć dostęp do wiodących na świecie usług morskich w Wielkiej Brytanii. Londyn ma potężną dźwignię, bo usługi certyfikacji zapewniane są przede wszystkim przez zagraniczne towarzystwa klasyfikacyjne, jak brytyjski choćby Lloyd’s Register of Shipping.
Z kolei 95 proc. światowych ubezpieczeń tankowców jest aranżowane przez londyńską organizację ubezpieczeniową o nazwie International Group of P&I Clubs.
- Decyzja Wielkiej Brytanii jest skorelowana z G7 dlatego wymaga czasu. Nowe restrykcje mają dwa kluczowe aspekty. Po pierwsze, Brytyjczycy odgrywają kluczową rolę w ubezpieczeniach transportu morskiego. Objęcie sankcjami transportu LNG do krajów trzecich będzie więc uderzać w Rosję, wypychając ją w stronę floty cienia. To oznacza dla Moskwy wyższe koszty i trudności logistyczne - przypomina Konrad Popławski z OSW.
Ale jest jeszcze jedna strona, znacznie mniej szczytna. Mimo, że Wielka Brytania aktywnie działała na rzecz Ukrainy, kolejno wprowadzając sankcje, wpierw na rosyjski węgiel, później na ropę i w końcu również na gaz, to od początku pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainie, to brytyjskie towarzystwa ubezpieczeniowe obsługiwały transporty rosyjskich węglowodorów.
- Jak wynika z raportu CREA, nawet 76 proc. transportów rosyjskiego LNG było realizowane przez brytyjskie firmy i przez nie ubezpieczane - zaznacza analityk OSW.
"Analiza CREA wykazała również, że statki LNG będące własnością brytyjskich firm lub ubezpieczone w Wielkiej Brytanii przewiozły rosyjski gaz skroplony o wartości 45 miliardów funtów od początku pełnoskalowej inwazji do końca pierwszego kwartału 2025 roku. Oznacza to, że 76 proc. łącznej wartości eksportu rosyjskiego LNG zostało przetransportowane na statkach będących własnością lub objętych ubezpieczeniem w Wielkiej Brytanii" - czytamy w raporcie.
Według analizy CREA brytyjskie usługi morskie ułatwiły przewóz rosyjskiej ropy, produktów ropopochodnych i LNG o łącznej wartości 205,8 miliarda funtów od początku inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r. do końca pierwszego kwartału 2025 roku — to ponad dwukrotność rocznych wydatków wojskowych Kremla, które w 2024 roku wyniosły 97 miliardów funtów.
Konkluzja zawarta w raporcie była jednoznaczna: "Wielka Brytania musi aktywnie wzmocnić sankcje energetyczne wobec Rosji, aby ograniczyć jej przychody i źródła finansowania wojny przeciwko Ukrainie".
- Raport CREA przedstawiony został przed brytyjskim parlamentem w połowie maja. Stanowił zapewne impuls do działania. W efekcie wiele specjalistycznych statków LNG nie będzie mogło już transportować rosyjskiego gazu - pokreśla Popławski.
Chirurgiczne cięcie
Dlaczego cios w ubezpieczenia transportów morskich jest bardzo precyzyjnym uderzeniem? Jak wyjaśnialiśmy w money.pl, uzyskanie certyfikatu zdolności żeglugowej jest wymagane do zawarcia ubezpieczenia i uzyskania zgody na wpływanie do portów. Zgodnie z prawem morskim brak tego ubezpieczenia automatycznie uniemożliwia transport.
Co oznacza więc dla Rosji odcięcie od międzynarodowych ubezpieczeń i certyfikacji? Konieczność poszukiwania alternatywy, problemy logistyczne, utrudnienia w eksporcie, a w dłuższej perspektywie poważny wzrost kosztów ich frachtu morskiego.
Przypomnijmy, że dokładnie ten sam mechanizm uruchomiła Unia Europejska w 2022 roku, sankcjonując certyfikację i ubezpieczenia statków przewożących rosyjską ropę.
Rynek ubezpieczeń żeglugowych jest zdominowany przez zachodnie firmy, oprócz Wielkiej Brytanii to również podmioty z UE, USA i Kanady, jednak mocno stoją na tym polu również Hongkong i Szanghaj. Rosja szukała więc zewnętrznych ubezpieczycieli, również sama wystawiała takie dokumenty. Ostatecznie jednak zmuszona była przerzucić transport ropy na statki z tzw. floty cieni, co łączy się z większym ryzykiem i dużymi kosztami.
- Najważniejsze, aby sankcje były dynamiczne, bo Rosja próbuje uciekać i się dostosowuje - podkreśla Popławski.
Cios w dochody Rosji
Jak oceniło brytyjskie MSZ, "Kreml stara się rozszerzyć eksport skroplonego gazu ziemnego (LNG), aby wesprzeć swoją trzeszczącą gospodarkę wojenną".
Udział LNG w eksporcie gazu znacząco wzrósł w ostatnich latach. W 2024 roku wpływy z sektora "ropa i gaz" dla federacyjnego budżetu Federacji Rosyjskiej wyniosły około 11,1 bln rubli, co stanowiło około 30 proc. całkowitych dochodów budżetowych.
Dlatego uderzenie wpierw w ropę naftową, a teraz również LNG, bezpośrednio wpływa na kondycję finansową Rosji. Ministerstwo Finansów Federacji Rosyjskiej już obniżyło prognozę rocznych dochodów z ropy i gazu z pierwotnych 10,94 biliona rubli do 8,32 biliona rubli.
- Kolejne sankcje mają pokazać Putinowi, że jest wola polityczna dla dalszych restrykcji, które będą obejmować kolejne sektory. Taktyka urabiania Trampa i usypiania Zachodu przestaje działać. Po okresie odwilży Zachód znów przechodzi do ofensywy - mówi Konrad Popławski.
W 2025 roku każdego miesiąca inflacja utrzymuje się powyżej poziomu 8 proc., a firmy coraz częściej mają problemy z obsługą zadłużenia i dostępem do finansowania. Wzrost PKB w drugim kwartale wyniósł zaledwie 0,1 proc., a w pierwszym kwartale gospodarka skurczyła się o 0,6 proc. To wpisuje się w definicję tzw. recesji technicznej. Już prawie co trzeciej rosyjskiej firmie (32,5 proc.) grozi utrata stabilności finansowej w 2026 r.
- Na ile to dokręcanie śruby zaszkodzi gospodarce rosyjskiej, trudno określić. Pełnego obrazu nie uzyskamy, gdyż nie mamy dostępu do wiarygodnych danych. Te prezentowane przez Rosjan mają dowodzić, że sytuacja kraju jest stabilna. Zachodnie analizy wskazują jednak na poważny problemy gospodarcze. Nigdy nie wiadomo, czy kolejne sankcje będą tym "klockiem domino", który ruszy lawinę - zaznacza Konrad Popławski.
Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl