Szpital w Lesku nie ma na wypłaty. "Sytuacja jest gorzej niż fatalna"
Od dwóch miesięcy załoga szpitala nie dostaje pełnego wynagrodzenia. Szpital wnioskuje o kredyt na restrukturyzację - powiedział PAP p. o. dyrektora placówki Mirosław Leśniewski. - Lecznica jest zadłużona na 123 mln zł, sytuacja jest gorzej niż fatalna - dodał.
W związku z trudną sytuacją finansową szpitale powiatowe ogłosiły "Czarny protest", który trwał do piątku. Dokładną liczbę placówek, które wzięły udział w pięciodniowej akcji organizator, czyli Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych ma podać 27 kwietnia.
Z raportu opublikowanego przez Związek Powiatów Polskich wynika, że ponad 90 proc. szpitali powiatowych zakończyło ubiegły rok stratą finansową, średnio na poziomie 6 milionów 120 tysięcy złotych.
Budżet nie bilansuje się szpitalowi w Lesku. Mimo to placówka nie przystąpiła do protestu, choć nie dlatego, że z założeniami akcji nie zgadza się zarządzający lecznicą.
- Cały czas jestem zaangażowany w gaszenie pożarów w szpitalu. Nie miałem czasu na angażowanie się w protesty - przyznał pełniący obowiązki dyrektora SP ZOZ w Lesku Mirosław Leśniewski.
Demograficzna bomba uderzy w ceny mieszkań? Analityk nie ma wątpliwości
W rozmowie z PAP zauważył, że połowa zadłużenia szpitala to zobowiązania wymagalne, czyli takie, które muszą być spłacone w ciągu trzydziestu dni. Od początku roku fundusz płac przekracza wpływy, najpierw o 2 proc., w marcu już nawet o prawie 8 proc. Załoga od dwóch miesięcy dostaje trzy czwarte wynagrodzenia.
Dyrekcja szpitala ma pomysł na uratowanie placówki. - Chcemy się przekształcić ze szpitala ostrego na planowy. To pozwoli nam zaoszczędzić na strukturze jednostki i dyżurach - powiedział dyrektor. Przyznał, że najbardziej w tej chwili nie bilansuje się OIOM. Wcześniej była to też ginekologia i położnictwo, ale od stycznia - właśnie z tego powodu - oddział został zamknięty.
Żeby przeprowadzić tę reformę potrzebne są pieniądze na zobowiązania. Pieniądze oferowane przez resort zdrowia na konsolidację nie jest rozwiązaniem, bo może być przeznaczona na inwestycje. Dlatego dyrektor wnioskuje o kredyt z BGK na restrukturyzację.
Miesięczne niedobory lecznicy sięgają ponad 1,5 mln zł, z czego milion złotych brakuje na płace, a pół miliona na wykonanie płatności orzeczonych przez sąd na rzecz dłużników. Bo jak całe pieniądze z NFZ-tu pochłaniają wynagrodzenia, to jak mam płacić dostawcom? - powiedział dyrektor.
Budżet w Lesku przestał się spinać w 2022 roku - od czasu przyjęcia ustawy o regulacji płac w służbie zdrowia, która wprowadziła podwyżki dla personelu, nie przewidując ich finasowania.
Do protestu przyłączył się SP ZOZ w Dębicy. Starosta dębicki (powiat jest organem założycielskim szpitala) Piotr Chęciek także wskazał na podwyżki, do których wypłacenia szpitale są zobowiązane, ale nie dostają na nie pieniędzy. Zwrócił uwagę na problem systemowy. - Jeśli co roku zwiększa się wynagrodzenie o 15 procent, a składka zdrowotna się nie zwiększa, to skąd, na Boga, mają się wziąć te pieniądze? - pytał samorządowiec.
Wyliczył też, co to konkretnie znaczy dla szpitala w Dębicy. - Podwyżka, którą musimy wypłacać od 1 lipca wygeneruje dodatkowy miesięczny koszt w wysokości 1,5 mln zł, czyli do końca roku prawie 10 milionów złotych - powiedział starosta. Jednocześnie szpital dostał na 2026 rok kontrakt o kilka procent mniejszy niż na 2025.
- Mniejszy, mimo że są podwyżki, a nie bierzemy pod uwagę cen paliw, energii, czyli wzrostu kosztów funkcjonowania - podkreślił starosta. W ubiegłym roku placówka miała stratę w wysokości 19 mln. zł.
Szpitale szukają oszczędności
Powiat dębicki także ma plan na restrukturyzację, która będzie polegała głównie na szukaniu oszczędności. Po pierwsze w planach jest uszczuplenie personelu - o około 100 osób do końca roku. Jak zapewnił starosta to głównie pracownicy, którzy mogą już przejść na emeryturę. - Nie będzie zwolnień grupowych, jesteśmy po rozmowach ze związkami zawodowymi - powiedział samorządowiec. Drugi krok to likwidacja oddziału rehabilitacji.
W stracie szpitala w Dębicy w 2025 roku sporą część stanowiły niezapłacone przez NFZ nadwykonania - prawie 4 mln. zł. Na nierozliczone świadczenia zwrócił uwagę także prezes szpitala powiatowego w Środzie Wielkopolskiej Paweł Dopierała. W przypadku tej placówki, także za ubiegły rok, to łącznie 1,7 mln zł.
Prezes wymienił systemowe problemy. Na pierwszym miejscu znów znalazła się podwyżka płac bez zapewnienia jej finasowania. Kolejny punkt to opóźnienia w płatnościach NFZ-tu. Szpitale i dostawcy kredytują NFZ, a to kosztuje. W działanie szpitali uderzają także decyzje podejmowane "z dnia na dzień".
- Potrzebujemy stabilności, długofalowej strategii. I dialogu. A nie są nim jednostronnie podejmowane, zaskakujące decyzje - podsumował prezes.
Ponad 4 mld zł dla szpitali z KPO
NFZ poinformował w poniedziałek, że rozlicza środki z placówkami medycznymi, głównie szpitalami, za nadwykonania, czyli świadczenia wykonane ponad zakontraktowany plan. Kolejnego dnia Ministerstwo Zdrowia poinformował, że do szpitali powiatowych ze środków KPO popłynie ok. 4,2 mld zł na opiekę długoterminową, onkologię, kardiologię i cyfryzację szpitali. Ponadto resort zaznaczył, że przekazał do NFZ 4 mld zł z rezerwy celowej na sfinansowanie nierozliczonej części nadwykonań za 2025 rok.
We wrześniu ub. roku weszła w życie ustawa reformująca szpitalnictwo. Daje szpitalom możliwość konsolidacji oraz przeprofilowania oddziałów bez ryzyka utraty kontraktu z NFZ. Na konsolidację lecznic rząd ma przeznaczyć 1,149 mld złotych.
MZ przekonuje, że dostosowuje system ochrony zdrowia do realiów określonych przez demografię. Zmiany wymusza także luka w finansowaniu zdrowia. W budżecie NFZ w 2026 r. (to w sumie 221 mld zł) została ona oszacowana najpierw na 23 mld zł, obecnie resort mówi o ok. 18 brakujących w tym roku miliardach zł.