Całkowity lockdown w Irlandii. Państwo daje po 350 euro tygodniowo "na przetrwanie"

Irlandia przeżywa powtórkę sytuacji sprzed kilku miesięcy. Z powodu pandemii władze państwowe postanowiły zamknąć kraj na sześć tygodni. Polacy opowiadają nam, jak to wygląda w praktyce. Nie można np. oddalić się od domu dalej niż na 5 km. Ale w przypadku utraty pracy państwo daje też 350 euro tygodniowo.

"Nie ma paniki w Irlandii" - mówi pan Michał, właściciel kawiarnii."Nie ma paniki w Irlandii" - mówi pan Michał, właściciel kawiarnii.
Źródło zdjęć: © pexels | Lukas Kloeppel
Marcin Łukasik

Irlandia nie bawi się w półśrodki. Rząd tego kraju zdecydował się wprowadzić pełen lockdown w związku z pandemią COVID-19. Kraj będzie funkcjonować w takim reżimie łącznie przez sześć tygodni - do 1 grudnia. Wszystko to z powodu galopującej liczby nowych zakażeń, która łącznie przekroczyła 10 tys. przypadków.

"Musimy pamiętać, że robimy to, by chronić nasze rodziny i najbardziej wrażliwych członków naszej społeczności" - napisał na Twitterze premier Irlandii Micheal Martin.

Lockdown oznacza konkretne obostrzenia dla mieszkańców Irlandii. Nie mogą oni pracować stacjonarnie ani też oddalać się od własnych domów dalej niż na odległość 5 km. Wyjątkiem są osoby, które pełnią funkcje niezbędne do działania państwa. Zakazane są także spotkania z dalszą rodziną oraz znajomymi na terenie domów i przydomowych ogródków.

Prywatne szpitale dostaną stawkę jak publiczne. "Nie będzie pacjenta covidowego prywatnego lub publicznego"

Większość sklepów detalicznych pozostaje nieczynna. Działają tylko supermarkety. Otwarte pozostały także szkoły. Irlandzki rząd przewiduje, że sześciotygodniowe zamrożenie gospodarki przyczyni się do wysłania 200 tys. osób na bezrobocie. Takie osoby będą otrzymywać specjalne, awaryjne zasiłki w wysokości 350 euro tygodniowo.

- Te środki starczą, aby mieć na opłaty i skromne przeżycie. Oczywiście przy założeniu, że żyje się w parze w mieście. Na wsi czy w małym miasteczku za tę kwotę można przyzwoicie pożyć – mówi money.pl Michał Piękny, który pracuje w gastronomii.

Pan Michał jest jednym ze 120 tys. Polaków, którzy mieszkają i pracują w Irlandii i którzy również odczuwają lockdown. Co zmieniło zamrożenie gospodarki?

- 80 proc. Polaków, przynajmniej spośród tych, których ja znam, to typ śmiejący się z osób, które noszą maseczki. Pozostali to zwykli ludzie, którzy nie poddali się w swojej walce z pandemią, choć nikomu nie jest lekko – przyznaje pan Michał

Nasz rozmówca wskazuje, że przed największym wyzwaniem stoją osoby związane z gastronomią i turystyką. Oba te sektory stanowią ok. 20 proc. całej gospodarki Irlandii, a jednocześnie są jej ważnym elementem tożsamościowym. W Irlandii rzadko gotuje się w domach. Dużo czasu spędza się w pubach, a te zamknięto teraz na cztery spusty.

- Irlandczycy cierpią, gdy nie mogą iść do pubu – mówi pan Michał. - Pub w tym kraju jest wszystkim. Knajpą, ławką przed blokiem, wizytą u cioci. Do pubu idziesz na lunch, na randkę czy na spotkanie firmowe – tłumaczy mężczyzna.

Pan Michał dodaje, że w pubie, w którym pracuje, zdarza się wyprawiać zarówno urodziny, chrzty, jak i komunie. Irlandczycy idą do pubu bez względu na to, czy jest Wigilia, czy drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Ale teraz właściciele musieli przestawić się na przygotowanie posiłków z odbiorem własnym lub dowozem.

- To wszystko zupełnie inaczej wygląda. Właściciele małych biznesów nie walczą ze sobą, ale wspierają się. Wspierają się też lokalne społeczności, które informują się np. w mediach społecznościowych, tu przyjdź, tam zjedz, u tego zamów. Poza tym samo państwo pomaga - komentuje Michał Pietkiewicz, który mieszka w Irlandii od 16 lat i też jest związany z gastronomią i hotelarstwem. Prowadzi m.in. własną kawiarnię.

- Przy pierwszym lockdownie miałem spadek obrotów o 15 proc., ale zawieszono pobór niektórych danin, więc w ogóle tych problemów nie odczułem - dodaje.

Nasi rozmówcy zauważyli, że gdy za pierwszym razem zamknięto gospodarkę, część właścicieli pubów nie rozliczyła się z dostawcami, ale nikt z tego powodu nie wnosił przeciwko sobie pozwów. Każdy rozumiał wyjątkowość sytuacji. Przyjęto raczej podejście "oddasz, gdy będziesz miał". Czy i tym razem wszystkim uda się zachować chłodną głowę?

- Wszystko zaczęło się jakieś dwa tygodnie temu, kiedy niespodziewanie sztab kryzysowy ogłosił konieczność wprowadzenia lockdownu. Największe zmiany, które wprowadzono od czwartku, to zamknięcie punktów usługowych i ograniczenia w przemieszczaniu się. Sprawdziłam z mężem na mapie, że najbliższe miejsca rekreacyjne leżą poza naszym zasięgiem - tłumaczy Marta Markey, doktorantka Trinity College w Dublinie.

Jak dodaje, lockdown nie ma wpływu na jej sytuację zawodową. Od marca zajęcia odbywają się zdalnie, a większość ludzi i tak pracuje głównie przy komputerze. Jest jednak inna zmiana.

- Przy pierwszym lockdownie było trochę paniki, ale też jakaś ekscytacja nową sytuacją, tak teraz jest spokój i rezygnacja. Mówi się, że coraz więcej osób ma problemy ze stanami depresyjnymi w związku z izolacją i niepewnością - dodaje.

Irlandia jest silna dzięki eksportowi, inwestycjom i obecności tech-gigantów, takich jak Facebook, Google czy Apple, które skusiła przyjazna polityka fiskalna. Wielu pamięta pewnie czas prosperity sprzed 4-5 lat, gdy gospodarka urosła o 26 proc. Co będzie teraz? W drugim kwartale tego roku gospodarka kraju skurczyła sie o 6 proc., a w pierwszym kwartale o 2 proc.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
200 tys. zł zamiast 800 plus? Ministra odpowiada
200 tys. zł zamiast 800 plus? Ministra odpowiada
Jasna deklaracja Tuska. Pieniądze z SAFE nie odpłyną z Polski do Niemiec
Jasna deklaracja Tuska. Pieniądze z SAFE nie odpłyną z Polski do Niemiec
Niepokojące dane o bezrobociu. Ministra zabiera głos
Niepokojące dane o bezrobociu. Ministra zabiera głos
Dłużej się nie da ukrywać faktów. Rosyjska gospodarka trzeszczy
Dłużej się nie da ukrywać faktów. Rosyjska gospodarka trzeszczy
Światowe giełdy wysyłają światu ważny sygnał. Co się dzieje?
Światowe giełdy wysyłają światu ważny sygnał. Co się dzieje?
Ministra broni reformy PiP. "Pracowałam na śmieciówkach"
Ministra broni reformy PiP. "Pracowałam na śmieciówkach"
Ceny ropy wciąż rosną. Napięcie wokół Iranu elektryzuje rynki naftowe
Ceny ropy wciąż rosną. Napięcie wokół Iranu elektryzuje rynki naftowe
Wielkie przejęcie. Tak pracownik CNN zareagował, że będzie miał nowego szefa
Wielkie przejęcie. Tak pracownik CNN zareagował, że będzie miał nowego szefa
Netflix wycofuje się z walki o Warner Bros. Rynek zareagował pozytywnie
Netflix wycofuje się z walki o Warner Bros. Rynek zareagował pozytywnie
ZUS przyspieszył wypłaty. Większe emerytury już na kontach
ZUS przyspieszył wypłaty. Większe emerytury już na kontach
Stoi na czele Wenezueli i apeluje do Trumpa o zmianę kluczowej decyzji
Stoi na czele Wenezueli i apeluje do Trumpa o zmianę kluczowej decyzji
Biały Dom spowolnił sprzedaż Łukoilu. Chce blokować wypływy. To ma być karta przetargowa
Biały Dom spowolnił sprzedaż Łukoilu. Chce blokować wypływy. To ma być karta przetargowa