Ceny mieszkań. Warszawiacy wydają nawet mniej niż 4 tys. zł za metr. To wyraźny trend

Ceny mieszkań nie chcą się zatrzymać i coraz więcej osób na lokum w dużym mieście po prostu nie stać. A gdyby przeprowadzić się kilka kilometrów dalej, w okolice rogatek? Sprawdziliśmy ceny, okazuje się, że można na tym oszczędzić nawet kilkaset tys. zł.

mieszkanieMieszkanie pod miastem? Można oszczędzić nawet kilkaset tys. zł
Źródło zdjęć: © WP | Mateusz Madejski
Mateusz Madejski

370 tys. zł za 94-metrowe mieszkanie. Wychodzi 3,9 tys. zł za metr - właśnie tyle zapłacił w zeszłym roku nabywca nieruchomości w bloku w Otwocku, mieście oddalonym o kilka kilometrów od granic Warszawy.

Warszawski Ursynów. Tam w zeszłym roku sprzedano podobne mieszkanie, 92-metrowe. Nabywca zapłacił za nie 1,26 mln zł - wynika z danych firmy Cenatorium. To już 13,7 tys. zł za metr kw.

Różnica w cenie pomiędzy nieruchomościami jest zatem ogromna. Jednak różnica w odległości obu mieszkań od centrum Warszawy już taka wielka wcale nie jest. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób się zastanawia, czy mieszkanie w mieście ma ciągle sens.

Postawił dwa domy. Koszty? Nie płaci żadnych rachunków

- Im bardziej rosną ceny w miastach, tym więcej osób zastanawia się, czy nie przeprowadzić się nieco dalej. Na pewno można tu mówić o trendzie - mówi money.pl Bartosz Turek, ekspert z HRE Investments.

Mieszkanie pod miastem. Ile można zyskać?

Aby się dostać z Otwocka do centrum Warszawy, trzeba pokonać 25 kilometrów. Z Ursynowa jest 12 kilometrów, do tego ta dzielnica jest dość dobrze skomunikowana - dojeżdża tam metro. Jednak w 2020 r. przeciętna cena metra kw. w bloku w Otwocku wyniosła niecałe 5,9 tys. zł, podczas gdy na Ursynowie przekroczyła 10,2 tys. zł.

Niegdyś za alternatywę dla życia w mieście uznawano dom na przedmieściach. Jednak, jak zauważa Bartosz Turek, teraz coraz więcej osób myśli o przeprowadzce do zwykłego mieszkania. - Ten trend nie dotyczy Warszawy, widzimy to właściwie w całej Polsce - mówi ekspert.

Ile można zatem zaoszczędzić na przeprowadzce poza miasto w innych aglomeracjach? Z danych firmy Cenatorium wynika, że we wrocławskiej dzielnicy Krzyki metr kw. kosztował w zeszłym roku 7,3 tys. zł. To dość modna dzielnica, do tego od ścisłego centrum miasta dzieli ją niecałe 6 kilometrów.

Alternatywą może być mieszkanie w Bielanach Wrocławskich. Ta miejscowość jest oddalona od centrum metropolii o 11 kilometrów, ale jest tam zdecydowanie taniej niż w samym Wrocławiu. Sporo mieszkań sprzedano w zeszłym roku w cenie poniżej 4 tys. zł za metr, dodatkowo często nabywcy mogli liczyć np. na przydomowe ogródki. Średnia cena w Bielanach Wrocławskich to raptem 4,3 tys. zł.

Sporo też można oszczędzić, wybierając mieszkanie pod Poznaniem. Średnia cena w dzielnicy Winogrady to 7,6 tys. zł, ale już na przedmieściach w Swarzędzu wynosi ona 5,2 tys. zł. Winogrady dzielą od ścisłego centrum Poznania jednak 3 kilometry, Swarzędz aż 11.

Kto się przeprowadza?

Według Bartosza Turka, trudno mówić o konkretnej grupie, która wybiera mieszkania podmiejskie. - Często są to młode rodziny, które liczą, że w mieście mogą mieć tylko kawalerkę, a na przedmieściach dwa, a czasem i trzy pokoje. Ale są to też np. emeryci, którzy mogą z zyskiem sprzedać mieszkanie w centrum i przenieść się w nieco spokojniejsze miejsce - mówi.

Turek jest zresztą przekonany, że podmiejskich inwestycji deweloperów będzie coraz więcej. - Skoro jest popyt, to logiczne jest, że takich mieszkań będzie przybywać. Choć nie tylko dlatego. W dużych miastach po prostu deweloperom nierzadko już brakuje miejsca na nowe inwestycje, a poza ich granicami działek jest jeszcze sporo - opowiada.

Ekspert zaznacza jednak, że rynek podmiejski nie działa w próżni - i ceny na nim również rosną. - Pod miastami rosną ceny działek, rosną też koszty budowy - mówi Turek.

Wyprowadzka prawdopodobnie jeszcze długo będzie opłacalna, choć ceną oszczędności będzie zwykle dodatkowy czas, który trzeba spędzić na dojazdy do pracy czy szkoły. Analityk z HRE Investments zauważa jednak, że podmiejskie miejscowości są coraz lepiej skomunikowane. - Idealnie, gdy do centrum dojeżdża regularnie pociąg, i często tak właśnie jest. Ale i połączenia drogowe są coraz lepsze - mówi.

Wybrane dla Ciebie
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Jeden z najpoważniejszych kryzysów. "Grenlandia staje się pretekstem" [OPINIA]
Jeden z najpoważniejszych kryzysów. "Grenlandia staje się pretekstem" [OPINIA]
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł