Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Mateusz Madejski
Mateusz Madejski
|

Ceny mieszkań. Warszawiacy wydają nawet mniej niż 4 tys. zł za metr. To wyraźny trend

205
Podziel się:

Ceny mieszkań nie chcą się zatrzymać i coraz więcej osób na lokum w dużym mieście po prostu nie stać. A gdyby przeprowadzić się kilka kilometrów dalej, w okolice rogatek? Sprawdziliśmy ceny, okazuje się, że można na tym oszczędzić nawet kilkaset tys. zł.

Ceny mieszkań. Warszawiacy wydają nawet mniej niż 4 tys. zł za metr. To wyraźny trend
Mieszkanie pod miastem? Można oszczędzić nawet kilkaset tys. zł (WP, Mateusz Madejski)
bEKqSUBh

370 tys. zł za 94-metrowe mieszkanie. Wychodzi 3,9 tys. zł za metr - właśnie tyle zapłacił w zeszłym roku nabywca nieruchomości w bloku w Otwocku, mieście oddalonym o kilka kilometrów od granic Warszawy.

Warszawski Ursynów. Tam w zeszłym roku sprzedano podobne mieszkanie, 92-metrowe. Nabywca zapłacił za nie 1,26 mln zł - wynika z danych firmy Cenatorium. To już 13,7 tys. zł za metr kw.

bEKqSUBj

Różnica w cenie pomiędzy nieruchomościami jest zatem ogromna. Jednak różnica w odległości obu mieszkań od centrum Warszawy już taka wielka wcale nie jest. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób się zastanawia, czy mieszkanie w mieście ma ciągle sens.

Zobacz także: Postawił dwa domy. Koszty? Nie płaci żadnych rachunków

- Im bardziej rosną ceny w miastach, tym więcej osób zastanawia się, czy nie przeprowadzić się nieco dalej. Na pewno można tu mówić o trendzie - mówi money.pl Bartosz Turek, ekspert z HRE Investments.

bEKqSUBp

Mieszkanie pod miastem. Ile można zyskać?

Aby się dostać z Otwocka do centrum Warszawy, trzeba pokonać 25 kilometrów. Z Ursynowa jest 12 kilometrów, do tego ta dzielnica jest dość dobrze skomunikowana - dojeżdża tam metro. Jednak w 2020 r. przeciętna cena metra kw. w bloku w Otwocku wyniosła niecałe 5,9 tys. zł, podczas gdy na Ursynowie przekroczyła 10,2 tys. zł.

Niegdyś za alternatywę dla życia w mieście uznawano dom na przedmieściach. Jednak, jak zauważa Bartosz Turek, teraz coraz więcej osób myśli o przeprowadzce do zwykłego mieszkania. - Ten trend nie dotyczy Warszawy, widzimy to właściwie w całej Polsce - mówi ekspert.

bEKqSUBq

Ile można zatem zaoszczędzić na przeprowadzce poza miasto w innych aglomeracjach? Z danych firmy Cenatorium wynika, że we wrocławskiej dzielnicy Krzyki metr kw. kosztował w zeszłym roku 7,3 tys. zł. To dość modna dzielnica, do tego od ścisłego centrum miasta dzieli ją niecałe 6 kilometrów.

Alternatywą może być mieszkanie w Bielanach Wrocławskich. Ta miejscowość jest oddalona od centrum metropolii o 11 kilometrów, ale jest tam zdecydowanie taniej niż w samym Wrocławiu. Sporo mieszkań sprzedano w zeszłym roku w cenie poniżej 4 tys. zł za metr, dodatkowo często nabywcy mogli liczyć np. na przydomowe ogródki. Średnia cena w Bielanach Wrocławskich to raptem 4,3 tys. zł.

Sporo też można oszczędzić, wybierając mieszkanie pod Poznaniem. Średnia cena w dzielnicy Winogrady to 7,6 tys. zł, ale już na przedmieściach w Swarzędzu wynosi ona 5,2 tys. zł. Winogrady dzielą od ścisłego centrum Poznania jednak 3 kilometry, Swarzędz aż 11.

bEKqSUBr

Kto się przeprowadza?

Według Bartosza Turka, trudno mówić o konkretnej grupie, która wybiera mieszkania podmiejskie. - Często są to młode rodziny, które liczą, że w mieście mogą mieć tylko kawalerkę, a na przedmieściach dwa, a czasem i trzy pokoje. Ale są to też np. emeryci, którzy mogą z zyskiem sprzedać mieszkanie w centrum i przenieść się w nieco spokojniejsze miejsce - mówi.

Turek jest zresztą przekonany, że podmiejskich inwestycji deweloperów będzie coraz więcej. - Skoro jest popyt, to logiczne jest, że takich mieszkań będzie przybywać. Choć nie tylko dlatego. W dużych miastach po prostu deweloperom nierzadko już brakuje miejsca na nowe inwestycje, a poza ich granicami działek jest jeszcze sporo - opowiada.

bEKqSUBs

Ekspert zaznacza jednak, że rynek podmiejski nie działa w próżni - i ceny na nim również rosną. - Pod miastami rosną ceny działek, rosną też koszty budowy - mówi Turek.

Wyprowadzka prawdopodobnie jeszcze długo będzie opłacalna, choć ceną oszczędności będzie zwykle dodatkowy czas, który trzeba spędzić na dojazdy do pracy czy szkoły. Analityk z HRE Investments zauważa jednak, że podmiejskie miejscowości są coraz lepiej skomunikowane. - Idealnie, gdy do centrum dojeżdża regularnie pociąg, i często tak właśnie jest. Ale i połączenia drogowe są coraz lepsze - mówi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
bEKqSUBK
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(205)
gilus1
2 miesiące temu
Otwock vs Ursynów i odległość do centrum 😁 Z Ursynowa po 15 min jazdy metrem jesteś na Śródmieściu. Ruszając z Otwocka, po 15 minutach możesz czekać na SKM lub przejeżdżać przez Józefów. Przeliczając koszty dojazdów to mieszkanie w Warszawie nie jest drogie.
Taka prawda p...
2 miesiące temu
Turek to typowy cwaniak z miodem w uszach... A zarazem wyjątkowo bezczelny, etatowy naganiacz! Tym razem ma zapłacone, by naganiać na sprzedaż dogodnie i korzystnie zlokalizowanych mieszkań. Najwyraźniej bardzo brakuje idiotów, którzy byliby skłonni zamienić te swoje naprawdę sensownie położone nieruchomości na jakieś Otwocki, Rembertowy, Falenice czy inne jeszcze podwarszawskie ksiuny... I nic dziwnego, że brakuje. Wystarczy przejechać się raz i drugi do owych miejscowości i z powrotem... Najlepiej w godzinach szczytu ;))) Następnie oszacować wartość tych wszystkich godzin swojego żywota, spędzonych "w trasie". Warto też uwzględnić aspekt zdrowotny - a to za sprawą tych wszystkich wioskowych mistrzów kierownicy, którymi zapchane są podwarszawskie szlaki komunikacyjne. Tych typów jest chyba więcej niż muszek owocówek w pełni lata! Każdy ma czapeczkę z daszeczkiem - i oczywiście każdemu wydaje się, że umiejętnościami swymi powinni nieustająco wprawiać w zachwyt wszystkich pozostałych uczestników ruchu drogowego... Tak więc panie Turek - sorry, ale ja wybieram metro z Ursynowa ;) Notabene sam mieszkam na Powiślu, więc nawet i to metro nie jest mi wcale niezbędne - wystarczy rower a czasami po prostu buty... ;)) A jeśli już do Otwocka, Rembertowa czy Falenicy - to wyłącznie na wycieczkę, i to chyba jednak znacznie chętniej rowerową niż autem (bo na mistrzów w czapeczkach mam już ewidentną alergię! :))
Taka prawda p...
2 miesiące temu
Turek to typowy cwaniak z miodem w uszach... A zarazem wyjątkowo bezczelny, etatowy naganiacz! Tym razem ma zapłacone, by naganiać na sprzedaż dogodnie i korzystnie zlokalizowanych mieszkań. Najwyraźniej bardzo brakuje idiotów, którzy byliby skłonni zamienić te swoje naprawdę sensownie położone nieruchomości na jakieś Otwocki, Rembertowy, Falenice czy inne jeszcze podwarszawskie ksiuny... I nic dziwnego, że brakuje. Wystarczy przejechać się raz i drugi do owych miejscowości i z powrotem... Najlepiej w godzinach szczytu ;))) Następnie oszacować wartość tych wszystkich godzin swojego żywota, spędzonych "w trasie". Warto też uwzględnić aspekt zdrowotny - a to za sprawą tych wszystkich wioskowych mistrzów kierownicy, którymi zapchane są podwarszawskie szlaki komunikacyjne. Tych typów jest chyba więcej niż muszek owocówek w pełni lata! Każdy ma czapeczkę z daszeczkiem - i oczywiście każdemu wydaje się, że umiejętnościami swymi powinni nieustająco wprawiać w zachwyt wszystkich pozostałych uczestników ruchu drogowego... Tak więc panie Turek - sorry, ale ja wybieram metro z Ursynowa ;) Notabene sam mieszkam na Powiślu, więc nawet i to metro nie jest mi wcale niezbędne - wystarczy rower a czasami po prostu buty... ;)) A jeśli już do Otwocka, Rembertowa czy Falenicy - to wyłącznie na wycieczkę, i to chyba jednak znacznie chętniej rowerową niż autem (bo na mistrzów w czapeczkach mam już ewidentną alergię! :))
bEKqSUBL
mania warszaw...
2 miesiące temu
Przeciętny warszawiak raczej nie przeprowadzi się pod miasto, bo dla niego to już wiocha, tak jak jak wszystko w Polsce poza Warszawą.
poznaniok
2 miesiące temu
Wszystko zależy od przepustowości komunikacji. W Poznaniu przejazd z Dębca na Naramowice jest w godzinach szczytu nawet do 3.5 godziny. Natomiast przejazd z Kazimierza, Lusówka pod Poznaniem na Naramowice lub Dębiec wystarczy 1godzina. Nie wspomnę o hałasie i spalinach. Mieszkanie w mieście najlepsze dla imprezowych ludzi (nawaleni Ukraińcy) , chociaż w dzisiejszych czasach to grill czy impra w podmiejskiej willi jest 100 razy lepsza.
...
Następna strona