Cicha ofiara rewolucji AI. Dlaczego Kowalski płaci krocie za pamięć do komputera?
To miał być rok stabilizacji na rynku podzespołów komputerowych, ale rzeczywistość brutalnie zweryfikowała portfele konsumentów. Ceny pamięci RAM i dysków SSD w Polsce i na świecie szybują, a analitycy nie mają złudzeń: to dopiero początek drożyzny. Za gwałtownymi podwyżkami stoi ten sam czynnik, który napędza giełdowe rekordy w USA – sztuczna inteligencja.
Klienci odwiedzający w ostatnich tygodniach polskie sklepy z elektroniką przecierają oczy ze zdumienia. Zestawy pamięci RAM DDR5, które jeszcze wiosną można było kupić za 400–450 złotych, dziś kosztują 600, a nawet 700 złotych. Jeszcze drastyczniej wygląda sytuacja w segmencie dysków SSD, gdzie popularne modele o pojemności 1 TB podrożały w ciągu roku o kilkadziesiąt procent.
To nie jest lokalna anomalia ani efekt inflacji nad Wisłą. To globalny trend, który eksperci określają mianem "strukturalnego niedoboru", a jego skutki będziemy odczuwać co najmniej do 2026 roku.
Sztuczna inteligencja pożera zasoby
Kluczem do zrozumienia obecnej sytuacji jest rewolucja związana z generatywną sztuczną inteligencją. Modele takie jak GPT-4 czy Gemini wymagają do działania potężnych centrów danych, wyposażonych w tysiące procesorów graficznych. Te z kolei potrzebują specyficznego rodzaju pamięci – HBM (High Bandwidth Memory), która jest znacznie szybsza, ale też trudniejsza i droższa w produkcji niż standardowe kości DDR stosowane w domowych pecetach.
Mówi, na co uważać we franczyzie. "Wtedy wiadomo, że to ściema"
Dla producentów półprzewodników rachunek jest prosty. Marże na pamięciach HBM są wielokrotnie wyższe niż na produktach konsumenckich. W efekcie trzej główni gracze, którzy kontrolują niemal cały światowy rynek pamięci – południowokoreańskie Samsung i SK Hynix oraz amerykański Micron – drastycznie zmienili swoje priorytety. Linie produkcyjne, z których dotychczas zjeżdżały kości do laptopów i smartfonów, są teraz przestawiane na produkcję HBM.
Problem leży głęboko w fizyce produkcji. Wytworzenie pamięci HBM zużywa znacznie więcej "wafla" krzemowego niż produkcja standardowej pamięci DDR5. Szacuje się, że ta sama powierzchnia krzemu, która pozwoliłaby wyprodukować tysiące kości RAM do laptopów, w procesie HBM daje znacznie mniejszy uzysk, a sam proces jest bardziej czasochłonny. Każda decyzja o zwiększeniu produkcji dla AI oznacza więc automatyczne i bolesne cięcie podaży dla rynku konsumenckiego. To gra o sumie zerowej, w której przeciętny użytkownik komputera stoi na straconej pozycji.
– Popyt na produkty do centrów danych napędzany przez AI powoduje ograniczenia w dostępności naszych najbardziej zaawansowanych węzłów technologicznych – stwierdził Sanjay Mehrotra, prezes Micron Technology, podczas ostatniej konferencji wynikowej firmy. Jego słowa nie pozostawiają złudzeń co do przyszłości rynku. – Oczekujemy, że ceny będą rosły przez cały rok kalendarzowy 2025, ponieważ podaż pozostaje ograniczona, a my koncentrujemy się na wysokomarżowych produktach dla sektora enterprise – dodał Mehrotra.
Polska w cieniu globalnych trendów
W Polsce skutki tej strategii są już widoczne gołym okiem. Analiza cen w największych sieciach handlowych pokazuje, że najbardziej podrożały najnowsze standardy pamięci. Za zestaw 32 GB pamięci DDR5 o wysokim taktowaniu trzeba dziś zapłacić o blisko 70 procent więcej niż na początku roku. Wzrosty nie ominęły też starszego standardu DDR4, choć tu skala podwyżek jest nieco mniejsza, rzędu 20–30 procent.
Przykłady? Moduł pamięci Patriot Viper Venom DDR5 32 GB z częstotliwością 6000 MT/s kosztował we wrześniu 359 złotych. Dziś jego cena oscyluje wokół 749 złotych. To wzrost prawie o sto procent. Bardziej drastycznie wygląda sytuacja modułów premium – zestaw G.Skill Trident Z5 DDR5 48 GB 7200 MT/s podrożał z 1014 złotych do 2360 złotych, czyli o 133 procent w zaledwie trzy miesiące.
Nawet tańsze warianty nie cieszą się spadkami. Pamięć G.Skill Aegis DDR4 16 GB, którą kojarzymy z budżetowymi konfiguracjami, skoczyła z 165 złotych do 319 złotych – wzrost o 93 procent. Różnice między sklepami internetowymi sięgają trzech setek złotych, a w skrajnych przypadkach dobijają się tysiąca dwustu złotych.
Dyski SSD też drożeją. Popularne dyski PCI-Express 4.0 podrożały o kilkadziesiąt procent. Dysk Lexar NQ790 o pojemności 1 terabajta kosztował pod koniec października około 250 złotych. Dziś jego cena wynosi około 350 złotych – przyrost czterdziestu procent. Kingston KC3000 1 TB przesunął się z poziomu 350 złotych do 400 złotych. Nowsze dyski PCIe 5.0 również uczestniczą w rajdzie: Crucial P510 2 TB podrożał z około 650 złotych do około 850 złotych.
Powód? Ten sam co w przypadku RAM-u. Pamięci NAND Flash, będące sercem dysków SSD, są masowo wykupywane przez operatorów chmur obliczeniowych i serwerowni, którzy rozbudowują infrastrukturę pod AI.
Ma być drożej
K.S. Pua, prezes firmy Phison, jednego z największych na świecie producentów kontrolerów do dysków SSD, ostrzega przed długotrwałym kryzysem. W wywiadzie dla mediów branżowych stwierdził wprost, że obecne niedobory to nie chwilowa czkawka, ale problem, który może potrwać lata.
– Widzimy strukturalny wzrost zapotrzebowania na pamięć masową, którego branża nie jest w stanie zaspokoić w krótkim terminie. Budowa nowych fabryk trwa lata, a obecne moce są w pełni wykorzystane lub przekierowane na inne cele – powiedział K.S. Pua. Według jego prognoz, niedobory pamięci NAND mogą utrzymać się nawet przez dekadę, jeśli nie nastąpią gigantyczne inwestycje w nowe moce produkcyjne. Pua podkreśla, że producenci pamięci są ostrożni w inwestycjach po "krwawej łaźni" cenowej z lat ubiegłych, co tworzy błędne koło niedoborów.
Koniec ery taniej elektroniki
Analitycy rynkowi z firmy TrendForce, monitorującej globalny rynek półprzewodników, potwierdzają te ponure prognozy. W swoich najnowszych raportach wskazują, że ceny kontraktowe pamięci DRAM wzrosły w trzecim kwartale 2025 roku o ponad 170 procent w ujęciu rocznym. Choć dynamika wzrostów może nieco wyhamować w końcówce roku, nie ma mowy o powrocie do cen z 2023 roku.
Avril Wu, starsza wiceprezes w TrendForce, zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. – Producenci nauczyli się zarządzać podażą. Po gigantycznych stratach finansowych w 2023 roku, kiedy magazyny pękały w szwach, teraz bardzo ostrożnie podchodzą do zwiększania produkcji. Wolą utrzymać wysokie ceny i marże, niż ryzykować kolejną nadpodaż – ocenia analityczka. Wu dodaje, że rynek HBM, choć stanowi wciąż mniejszość wolumenu, odpowiada już za ponad 30 proc. wartości całego rynku DRAM, co pokazuje, gdzie leżą priorytety biznesowe gigantów.
Dla polskiego konsumenta oznacza to jedno: planowanie zakupu komputera lub modernizacja obecnego sprzętu będzie kosztować znacznie więcej. Co gorsza, wzrost cen podzespołów przekłada się bezpośrednio na ceny gotowych urządzeń. Laptopy, smartfony, a nawet konsole do gier mogą w nadchodzących miesiącach drożeć, gdyż producenci sprzętu będą musieli przerzucić wyższe koszty komponentów na klientów końcowych.
Efekt domina i nadchodzący "Supercykl"
Sytuację komplikuje fakt, że w październiku 2025 roku kończy się oficjalne wsparcie dla systemu Windows 10. To wydarzenie, które zazwyczaj napędza falę wymiany sprzętu w firmach i urzędach. Miliony komputerów na całym świecie będą musiały zostać zmodernizowane lub wymienione na nowe, co wygeneruje dodatkowy popyt na rynku, który już teraz ledwo zipie.
Eksperci ostrzegają, że kumulacja tych czynników – boomu na AI, ograniczonej podaży i cyklu wymiany sprzętu biurowego – może doprowadzić do sytuacji, którą pamiętamy z czasów pandemii, gdy dostępność elektroniki była mocno ograniczona, a ceny spekulacyjne. Analitycy coraz częściej używają terminu "supercykl", opisując nadchodzące lata jako okres rekordowych przychodów dla producentów pamięci i rekordowych wydatków dla klientów.
Czy jest nadzieja na poprawę?
W krótkim terminie – nie. Inwestycje w nowe fabryki półprzewodników, ogłaszane szumnie w USA i Europie, zaczną przynosić owoce najwcześniej za 3–4 lata. Do tego czasu rynek będzie uzależniony od strategii azjatyckich tygrysów, dla których priorytetem jest teraz wyścig zbrojeń w dziedzinie sztucznej inteligencji.
Warto też zauważyć, że obecne podwyżki mają charakter fundamentalny. To nie jest efekt zerwanego łańcucha dostaw przez statek blokujący Kanał Sueski czy chwilowego przestoju w jednej fabryce. To efekt trwałej zmiany w strukturze popytu na krzem. Świat danych potrzebuje coraz więcej pamięci, a fizyki nie da się oszukać – produkcja zaawansowanych układów scalonych staje się coraz trudniejsza i bardziej kosztowna.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl