Co daje rozejm polskiej i światowej gospodarce? "To nie jest koniec niepewności"
Zawieszenie broni w konflikcie USA i Izraela z Iranem wywołało spadek rentowności polskich obligacji, ale eksperci ostrzegają: to nie koniec problemów. Wysokie ceny paliw, inflacja i geopolityka nadal są zagrożeniem dla stabilności rozwoju światowej i polskiej gospodarki.
Po tym, jak w nocy z wtorku na środę Donald Trump ogłosił dwutygodniowy rozejm na Bliskim Wschodzie, doszło do gwałtownego spadku rentowności polskich obligacji skarbowych o dziesięcioletnim terminie zapadalności. Na przestrzeni zaledwie kilku dni notowania kluczowego instrumentu dłużnego przeszły wyraźną i dynamiczną korektę. Po osiągnięciu lokalnego szczytu w okolicach 5,90 proc. we wtorek, w środę kurs gwałtownie zanurkował - w stronę poziomu 5,50 proc. Taki ruch odzwierciedla spadek premii za ryzyko geopolityczne, która w ostatnich tygodniach dławiła globalne parkiety.
Utrzymywanie się rentowności na poziomie 5,5-5,55 proc. w trakcie piątkowej sesji stanowi potwierdzenie, że inwestorzy z ulgą przyjęli sygnały o deeskalacji konfliktu. Przełożyło się to na poprawę nastrojów na rynkach wschodzących, do których zaliczana jest Polska, a w konsekwencji na to, że nasz kraj może teraz zadłużać się po mniejszym koszcie niż przed ogłoszeniem zawieszenia broni.
Trump nie martwi się o zbrodnie wojenne. USA zniszczą Iran?
"Niepewność będzie cały czas wysoka"
Nie ma jednak pewności, że to spojrzenie na polski dług się utrzyma. Jak wskazują eksperci, z którymi rozmawiał money.pl, fundamenty sporu na linii Waszyngton-Teheran pozostają nienaruszone, a rynki surowcowe nadal działają w trybie podwyższonej gotowości. Zwracają oni uwagę na fakt, że geopolityczna układanka w regionie Zatoki Perskiej jest zbyt skomplikowana, by rozwiązać ją pojedynczą deklaracją polityczną.
Podpisuję się pod tym, że niepewność będzie cały czas bardzo wysoka. Oficjalnie cieśnina Ormuz nie została jeszcze odblokowana, a sam Iran chce pobierać dodatkowe opłaty za przepłynięcie tankowców, na co USA się nie godzą. Dalecy jesteśmy od długotrwałej stabilizacji w tym regionie - ocenia w rozmowie z money.pl Arkadiusz Balcerowski z Departamentu Sprawozdawczości Finansowej mBanku.
- W ciągu najbliższych dwóch tygodni najpewniej będziemy świadkami wielu zwrotów akcji. Warto jeszcze zaznaczyć, że 10-punktowy plan Iranu, w kontekście potencjalnego zakończenia wojny, jest praktycznie nieakceptowalny przez Amerykanów. W tym świetle rozpoczynające się w sobotę rozmowy pokojowe mogą być tym bardziej interesujące. Premia geopolityczna na cenach energii prędko nie zniknie - prognozuje ekspert.
Wtóruje mu Mateusz Sutowicz z banku ING, który w rozmowie z money.pl zwraca uwagę na bezpośrednie przełożenie doniesień z frontu na wyceny aktywów.
- Z pewnością to nie jest koniec niepewności na rynkach finansowych. Czwartkowa sesja pokazuje, iż sporo z środowego entuzjazmu rynkowego związanego z zawarciem dwutygodniowego zawieszenia ognia pomiędzy USA a Iranem zdążyło już wyparować. Jest to wynik zarówno raportowanych złamań rozejmu, dalszego uszkadzania infrastruktury energetycznej, jak arabski ropociąg East-West, utrzymania obecności wojsk USA w regionie Bliskiego Wschodu, jak również trwającej blokady cieśniny Ormuz. W efekcie – jak wspomniałem – nastroje rynkowe nie są już tak optymistyczne, a emocjonalny rollercoaster trwa - mówi analityk.
Podkreśla przy tym, że w czwartek ponownie zdrożała m.in. ropa naftowa (która w piątek nieco jednak potaniała w porównaniu z czwartkowym maksimum, ale nadal jest droższa niż w środę), a sytuacja na rynkach surowcowych pozostaje głównym kanałem oddziaływania na pozostałe aktywa.
Warto zwrócić uwagę, iż rynki finansowe zaczynają stopniowo przestawiać się ze swoich obaw inflacyjnych, generujących do niedawna presję na wzrost dwuletniego długu, na obawy dotyczące uszczerbku wojny w Iranie dla wzrostu gospodarczego. Podsumowując, niepewność na rynkach finansowych utrzyma się, gdyż obawy o trwałość pokoju na Bliskim Wschodzie nie ustały. Sygnałem do powrotu optymizmu będzie natomiast odblokowanie cieśniny Ormuz, która jest kluczowa dla ustabilizowania sytuacji wokół Iranu, - ocenia ekspert ING.
Koszty wojny pogłębiły stare problemy
- Nie powiedziałbym, że to koniec niepewności. Rozejm jest kruchy i przede wszystkim żadna ze stron konfliktu nie osiągnęła celów, które deklarowała na początku. To oznacza, że fundamenty sporu nie zniknęły, a ryzyko nawrotu napięć pozostaje wysokie - ocenia w rozmowie z money.pl Marcin Materna z Banku Millennium.
Jak dodaje, skala zniszczeń powoduje, iż ceny ropy i gazu mogą utrzymywać się na podwyższonych poziomach jeszcze przez dłuższy czas. - To z kolei oznacza przedłużoną presję inflacyjną – zarówno po stronie kosztów energii, jak i całych łańcuchów dostaw. Tu nie ma szybkiego powrotu do warunków sprzed wojny - mówi.
Warto też pamiętać, że sam konflikt przez pewien czas działał jak "zasłona dymna" dla problemów sprzed wojny: wysokiego zadłużenia, napiętych finansów publicznych czy strukturalnie wyższych stóp procentowych. Rozejm nie sprawia, że te wyzwania znikają – wręcz przeciwnie, koszty wojny tylko je pogłębiły. Dla inwestorów giełdowych oznacza to środowisko, w którym niepewność wcale nie znika, ale moim zdaniem staje się nową normą – dziś news i spadki, jutro inny news i silne wzrosty - podkreśla Marcin Materna.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie ma wymierny wpływ również na politykę monetarną Polski. Środowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu stopy referencyjnej na niezmienionym poziomie 3,75 proc. jest bezpośrednim echem niestabilności wywołanej starciami na linii USA-Izrael-Iran.
Według najnowszej analizy Ośrodka Studiów Wschodnich wejście w proces negocjacyjny jest dla Teheranu próbą rozładowania narastającego kryzysu wewnętrznego w obliczu minimalnych szans na militarne rozstrzygnięcie konfliktu. Eksperci podkreślają, że mimo deklaracji o wstrzymaniu ognia, sytuacja polityczna i gospodarcza Iranu pozostaje bardzo trudna, a realne udrożnienie strategicznej cieśniny Ormuz wciąż stoi pod znakiem zapytania.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl