Gospodarka może odetchnąć? "Pojawił się promyk nadziei". Ale są też ukryte ryzyka

Globalna gospodarka nie wróci szybko do równowagi. Są jeszcze miejsca, w których skutki wojny amerykańsko-irańskiej nie zdążyły się ujawnić. Ale zmalało ryzyko tego, że będziemy zmagać się ze stagflacją - przekonuje w wywiadzie dla money.pl prof. Beata Javorcik, główna ekonomistka Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

Gospodarka uniknie recesji? Beata Javorcik: ryzyko zmalałoGospodarka uniknie recesji? Beata Javorcik: ryzyko zmalało
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, EBOR, Getty Images, mat. prasowe | Alex Brandon-Pool, Beata Zawrzel, Miha Creative, ZipZapic.com
Tomasz Setta
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy
  • Dopóki nie ma pewności, że cieśnina Ormuz pozostanie otwarta, tak długo ceny ropy mogą pozostawać na wyższych poziomach niż przed wybuchem konfliktu - stwierdza w rozmowie z money.pl Beata Javorcik.
  • Pojawił się promyk nadziei, że unikniemy scenariusza stagflacji i będziemy się zmagać tylko z inflacją - ocenia główna ekonomistka EBOR.
  • Jak mówi, odblokowanie unijnych pieniędzy to gospodarczy efekt, który Węgrzy zauważyliby najszybciej w przypadku zmiany rządu.

Tomasz Setta, dziennikarz money.pl: Świat odetchnął z ulgą - zamiast zapowiadanej eskalacji działań wojennych USA mamy dwutygodniowe zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie. Globalna gospodarka też ma szansę na złapanie oddechu?

Prof. Beata Javorcik, główna ekonomistka Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR): Myślę, że powiało optymizmem, ale różowo nie jest.

Powiało optymizmem, bo jest szansa na zakończenie konfliktu. Jeśli tankowce będą rzeczywiście przepływać przez cieśninę Ormuz, to ograniczy presję na światowych rynkach energetycznych. Ale nawet gdyby dzisiaj został podpisany pokój, to efekty tej wojny pozostaną z nami na dłużej.

Pokerowa zagrywka Orbana. Specjalny telefon do Trumpa podczas wiecu

Pamiętajmy, że zostały zniszczone m.in. zakłady eksportujące gaz ziemny. Według katarskich źródeł naprawienie tych szkód może teraz potrwać od dwóch do nawet pięciu lat. Do tej pory Katar eksportował około 17 proc. światowej produkcji gazu LNG, a to oznacza, że braki tego surowca na rynku pozostaną z nami jeszcze przez jakiś czas. W rezultacie ceny gazu ziemnego, szczególnie w Europie, też pozostaną podwyższone.

W czasie, kiedy rozmawiamy, cena ropy naftowej jest poniżej 100 dolarów za baryłkę. To wyraźnie mniej, ale wciąż daleko nam do cen sprzed konfliktu. Jak długo światowa gospodarka może teraz wracać do stanu względnej równowagi?

Chwilę to potrwa, ale sytuacja będzie różnie wyglądać w różnych częściach świata.

W Europie w kwietniu 2020 roku ceny gazu ziemnego były takie same, jak w Stanach Zjednoczonych. Potem - przed wybuchem wojny w Ukrainie - koszty tego surowca poszły w Europie bardzo mocno w górę w stosunku do cen w USA. Przed ogłoszeniem zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie to już była sześciokrotność amerykańskich cen. A ponieważ eksport gazu z Kataru szybko nie powróci na rynki, to te wysokie ceny mogą się utrzymywać w naszej części świata przynajmniej do końca roku, co ogranicza naszą europejską konkurencyjność.

Pamiętajmy też, że rezerwy gazu w Europie są teraz na najniższym poziomie od pięciu lat. I my w tym momencie musimy go kupować, żeby te rezerwy wypełnić przed następnym sezonem grzewczym.

Amerykańsko-izraelski atak na Iran nastąpił w bardzo niewygodnym momencie dla Europy, ponieważ zachodnioeuropejski przemysł dopiero co zaliczył odbicie. Indeks PMI zaledwie w lutym przekroczył poziom 50 punktów, co oznaczało lekko optymistyczne nastroje w tej części gospodarki.

Donald Trump mówi o "totalnym i kompletnym zwycięstwie", bo - jak przekonywali w środę Amerykanie - udało się odblokować cieśninę Ormuz. Ale ten szlak był zablokowany właśnie z powodu ataków Stanów Zjednoczonych i Izraela, a teraz to otwarcie cieśniny może się wiązać z poborem opłat. To chyba nie brzmi jak "zwycięstwo"?

Opłaty to jedno, ale jest także niepewność co do dalszego rozwoju sytuacji. Takie opłaty mogą oczywiście w jakimś stopniu podwyższać ceny ropy naftowej. Natomiast największym problemem jest brak pewności, czy za dwa tygodnie ten szlak nadal będzie otwarty, a surowiec będzie można eksportować. A mówimy tutaj o 18 proc. światowej produkcji, która normalnie pokonuje tę trasę. 

Krótko mówiąc: dopóki nie ma pewności, że cieśnina pozostanie otwarta, tak długo ceny ropy mogą pozostawać na wyższych poziomach niż przed wybuchem konfliktu.

Pamiętajmy też, że część pól naftowych została zamknięta przez kraje regionu. Ponowne ich otwarcie i uruchomienie produkcji na nowo potrwa kilka tygodni. Ale przecież nikt nie będzie tego robił, jeśli nie ma pewności, że wydobyty surowiec będzie można potem przetransportować i sprzedać.

Słowo klucz naszej rozmowy to "niepewność". Stany Zjednoczone pokazały w tym konflikcie, że są obecnie niebezpiecznym i dość nieprzewidywalnym graczem. To może utrudniać planowanie biznesu i hamować rozwój gospodarczy?

Te okresy niepewności są już z nami dosyć długo. Mieliśmy pandemię Covid-19, wojnę w Ukrainie, teraz sytuacja na Bliskim Wschodzie…

Chce pani powiedzieć, że firmy nauczyły się już żyć z tą niepewnością? A jeśli jeszcze tego nie zrobiły, to powinny się do tego przyzwyczaić?

Spójrzmy na poziom inwestycji, na przykład w krajach Europy Wschodniej w obrębie Unii Europejskiej. Po globalnym kryzysie finansowym mieliśmy najpierw spadek, później odbicie. Kto dzisiaj inwestuje? W krajach naszego regionu mamy przede wszystkim inwestycje publiczne, związane np. ze środkami unijnymi.

Apetyt na inwestycje prywatne jest umiarkowany, a to problem z punktu widzenia wzrostu gospodarczego. Natomiast prędzej czy później biznes przyzwyczai się do tej niepewności, bo nie będzie miał po prostu innego wyjścia. Na to wszystko nakłada się jeszcze wątek stóp procentowych…

Pani zdaniem czeka nas teraz fala podwyżek kosztu pieniądza, czy raczej utrzymanie tego obecnego poziomu i rezygnacja z planowanych wcześniej obniżek?

Wszystko zależy od rozwoju wydarzeń na Bliskim Wschodzie i tego, jak długo pozostanie otwarta cieśnina Ormuz. Gdyby ceny ropy naftowej pozostały teraz przez resztę roku na poziomie ok. 100 dolarów za baryłkę, to globalna inflacja byłaby wyższa o 1,5 pp. W Europie mamy jeszcze dodatkowo wspomniany już wątek podwyższonych cen gazu, które pozostaną z nami na dłużej.

Jeśli przyjmiemy wariant optymistyczny i cieśnina pozostanie jednak otwarta, to sądzę, że obniżki stóp procentowych nastąpią, ale później niż planowano to jeszcze przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Przed wojną w Iranie inflacja w Polsce systematycznie spadała i utrzymywała się w granicach celu NBP. Wydarzenia na Bliskim Wschodzie wytrąciły nas na trwałe z tego kursu czy to znów zależy od rozwoju wypadków?

Na takie oceny jest za wcześnie. Ale tu jeszcze wrócę do wpływu tych ostatnich wydarzeń na światową gospodarkę. Wspomniana już przez nas niepewność powoduje, że inwestorzy żądają wyższej premii za pożyczanie pieniędzy.

W zeszłym tygodniu byłam w Rumunii, gdzie tamtejszy minister finansów opowiadał o bardzo wysokich kosztach zadłużania za granicą, które dopiero dzięki polityce "zaciskania pasa" udało się obniżyć w ciągu kilku miesięcy o dwa punkty procentowe.

Tyle że w ciągu tych czterech pierwszych tygodni wojny ten koszt znowu poszedł do góry - o jeden punkt procentowy. To pokazuje, że kraje, które nie są bezpośrednio zaangażowane w konflikt, też boleśnie odczuwają jego skutki. A ponieważ wszyscy są dosyć mocno zadłużeni, to uderza w budżety poszczególnych państw.

Pamiętajmy też, że wiele krajów pomaga gospodarstwom domowym w uporaniu się z wysokimi cenami. Jeśli takie działania nie będą później skompensowane np. za pomocą podatków nałożonych na firmy z sektora energetycznego, to mamy tu kolejne obciążenie dla finansów publicznych.

Względnie wysoki koszt pożyczania pieniędzy przez państwa, ale też przez firmy, zakłócenia w logistyce, podwyższone ceny surowców, niepewność geopolityczna. To wszystko brzmi jak przepis na stagflację (czyli połączenie wysokiej inflacji i stagnacji gospodarczej). Jesteśmy bliżej czy dalej takiego scenariusza?

Pojawił się promyk nadziei, że unikniemy scenariusza stagflacji i będziemy się zmagać tylko z inflacją. 

W przypadku inflacji pesymistyczny scenariusz zakłada np., że ceny nawozów, które poszły w górę po ataku na Iran, nadal pozostaną wysokie, a przed nami okres, kiedy takich nawozów wykorzystuje się bardzo dużo na naszej półkuli. Gdyby tak się stało, to ceny produktów rolnych i żywności też będą wysokie. Innymi słowy, taka inflacja wciąż może w nas uderzyć - nie natychmiast, ale z pewnym opóźnieniem. Ale dziś jeszcze nie wiemy, czy to się wydarzy.

Dodatkowo mamy zakłócenia w łańcuchach dostaw, np. aluminium, ważnego surowca dla przemysłu samochodowego. Obok tego jest jeszcze siarka i hel. Myślę, że mamy jeszcze dużo takich miejsc, gdzie jest ryzyko zakłóceń dostaw, ale nie wszystkie problemy zdążyły się ujawnić, bo kryzys trwał nieco ponad miesiąc.

Na ten moment jest nadzieja, że konflikt będzie zażegnany. A to sprawia, że ryzyko stagflacji spadło.

Czy z tego konkretnego kryzysu energetycznego płynie dla nas jakaś lekcja? W Polsce skupiliśmy się głównie na redukcji cen paliw, ale to - umówmy się - raczej krótkoterminowe rozwiązanie. Co możemy zrobić, żeby w długim terminie zwiększyć naszą odporność na takie szoki?

Musimy zadbać o nasze długoterminowe bezpieczeństwo energetyczne. Ropę naftową i gaz musimy pozyskiwać od różnych dostawców i z różnych kierunków, tak żeby nie być uzależnionymi od jednego dostawcy czy jednego szlaku handlowego. Musimy dywersyfikować nasz miks energetyczny, w czym pomagają nam wyższe nakłady na odnawialne źródła energii…

To wszystko prawda, tylko o tym samym była mowa już w trakcie kryzysu naftowego lat 70. XX wieku. Rozumiem, że wciąż mamy jeszcze dużo do zrobienia?

Tak, ale pamiętajmy też, że od tamtej pory sporo się zmieniło.

Nasza produkcja nie jest już tak ropochłonna, jak jeszcze 50 lat temu. Z obliczeń EBOR-u wynika, że baryłka ropy Brent musiałaby dziś kosztować 225 dolarów (teraz to ok. 100 dolarów - red.), żeby skala wstrząsu dla gospodarki była taka, jak w czasie kryzysu naftowego. To pokazuje, że zrobiliśmy duży postęp i w pewnym sensie jesteśmy już bardziej odporni.

Pamiętajmy również, że w naszym regionie zwiększył się udział usług w PKB. A usługi są z reguły mniej energochłonne - może z wyjątkiem rozwoju sztucznej inteligencji, gdzie centra danych potrzebują bardzo dużo energii.

Na koniec zapytam jeszcze o Węgry. Przed nami wybory parlamentarne i prawdopodobna zmiana rządu w Budapeszcie - tak wynika z sondaży. Jak taki scenariusz może wpłynąć na węgierską gospodarkę?

Pewnym natychmiastowym efektem mogłoby być odblokowanie unijnych pieniędzy dla Węgier z funduszu odbudowy. Problem polega jednak na tym, że termin na wykorzystanie tych środków mija w sierpniu tego roku. W tej sytuacji kluczowe pytanie brzmi, czy w tak krótkim czasie Węgrom udałoby się w jakiś sposób spożytkować te pieniądze. Niemniej to byłby prawdopodobnie najszybciej zauważalny efekt gospodarczy.

Rozmawiał Tomasz Setta, dziennikarz money.pl

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
"Trwały ślad". Dyrektor MFW nie ma złudzeń ws. wojny z Iranem
"Trwały ślad". Dyrektor MFW nie ma złudzeń ws. wojny z Iranem
"Pancerna Ela" odwołana. Trzęsienie ziemi w zakładach zbrojeniowych
"Pancerna Ela" odwołana. Trzęsienie ziemi w zakładach zbrojeniowych
Fala upadłości firm w Niemczech. Najgorszy wynik od ponad 20 lat
Fala upadłości firm w Niemczech. Najgorszy wynik od ponad 20 lat
"Nie zrezygnował". Donald Trump nadal chce Grenlandii
"Nie zrezygnował". Donald Trump nadal chce Grenlandii
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 09.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 09.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 09.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 09.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 09.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 09.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 09.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 09.04.2026
"Haniebny epizod w historii USA". Pracował w Białym Domu, podsumowuje wojnę
"Haniebny epizod w historii USA". Pracował w Białym Domu, podsumowuje wojnę
Zwrot na stacjach paliw w Niemczech. Przerwana seria podwyżek diesla
Zwrot na stacjach paliw w Niemczech. Przerwana seria podwyżek diesla
"Rozpoczęło się jakieś szaleństwo". Szef NBP o reakcji na "SAFE 0 procent"
"Rozpoczęło się jakieś szaleństwo". Szef NBP o reakcji na "SAFE 0 procent"
Wielka promocja na rosyjski gaz LNG. Są chętni
Wielka promocja na rosyjski gaz LNG. Są chętni