Duży problem z ruchem rządu. Ekspert: nie z 8 na 7 zł, a z 11 na 10 zł
Premier ogłosił, że rząd przygotował pakiet obniżający podatek VAT na paliwa z 23 do 8 proc. oraz akcyzę do poziomu minimalnego, jaki dopuszcza Unia Europejska. Decyzja jest reakcją na galopujące ceny w związku z wojną na Bliskim Wschodzie. Taka interwencja ma jednak słabe strony - wskazują eksperci.
Obniżenie stawki VAT na paliwa z 23 na 8 proc., obniżenie akcyzy do minimalnej stawki dopuszczalnej przez UE o 29 groszy dla benzyny i 28 groszy dla oleju napędowego, a do tego maksymalna cena paliwa w sprzedaży detalicznej - takie rozwiązania przewiduje pakiet, jaki rząd wdroży w celu zwalczenia rosnących cen paliw w związku z wojną na Bliskim Wschodzie.
W czwartek po południu cena za baryłkę ropy Brent ponownie przekroczyła 100 dolarów, a amerykańskiej WTI 93 dolary. Premier poinformował, że różnice na stacjach paliw możemy odczuć najwcześniej w przyszłym tygodniu.
Zatankowaliśmy na rządowej stacji paliw. Tyle zapłaciliśmy
Tak ceny paliw potaniałyby dziś
Obniżenie VAT na paliwa to jedno ze spodziewanych rozwiązań. Według średnich cen na 25 marca, zweryfikowanych przez branżowy serwis e-petrol.pl, litr diesla kosztował 8,69 zł, benzyny Pb-95 7,14 zł, benzyny Pb-98 7,89 zł, a autogazu 3,64 zł.
Z wyliczeń Piotra Juszczyka, analityka InFakt, wynika, że po obniżce podatków spadłyby:
- za litr benzyny Pb-95 do 5,99 zł (o 1,15 zł na litrze),
- diesla do 7,34 zł (o 1,35 zł),
- benzyny Pb-98 do 6,65 zł (o 1,24 zł).
Dla typowego Kowalskiego będzie to odczuwalna obniżka, przy tankowaniu 50-litrowego baku do pełna oszczędność wyniesie ok. 60 zł. Na firmy, które odpisują VAT w swojej działalności gospodarczej, nie będzie to miało przełożenia - tłumaczy money.pl Piotr Juszczyk.
"Już nie z 8 na 7 zł za litr, tylko z 11 na 10 zł"
Problem w tym, że cena ropy cały czas oscyluje wokół 100 dolarów za baryłkę, a wojna USA z Iranem trwa.
Oszczędności (po uruchomieniu rządowego pakietu "CPN" - red.) wyniosą 1-1,2 zł na litrze paliwa. Należy zaznaczyć, że to wszystko przy obecnym założeniu i baryłce ropy (Brent) po 100 dolarów. Przy dalszej blokadzie cieśniny Ormuz w kwietniu i wzroście ceny baryłki do 150 dol. paliwo, owszem, będzie tańsze, ale już nie z 8 na 7 zł za litr, tylko z 11 na 10 zł. Czynnik geopolityczny pozostaje kluczowy - podkreśla Dawid Czopek, ekspert rynku paliw z FIZ Polaris.
Sieci stacji paliw naciskały na rząd
Obniżenie podatków paliwowych w sytuacji, w której konflikt na Bliskim Wschodzie się nie kończy, a ceny ropy rosną, popierała branża. Zbigniew Łapiński, dyrektor ds. zaopatrzenia, logistyki i klientów kluczowych Anwim, spółki odpowiadającej za sieć stacji Moya, mówił nam - jeszcze przed czwartkową konferencją premiera - że w obecnych realiach rynkowych jest to najwłaściwsze i najbezpieczniejsze narzędzie wpływu na poziom cen paliw.
Polska musi importować około 40 proc. paliw, aby pokryć krajowy popyt. Obniżenie cen paliw na krajowym rynku poniżej cen międzynarodowych czyni działalność importową nieopłacalną. Ograniczanie dostaw z zagranicy prowadzi z kolei do braków paliwa na rynku. Z takim zjawiskiem mieliśmy do czynienia w drugiej połowie 2023 roku - wskazywał.
I podkreślił, że rynek paliw w Polsce jest silnie powiązany z rynkami międzynarodowymi, zarówno pod względem cen, jak i dostępności surowca.
Ekspert wskazuje kolejny słaby punkt interwencji
Dawid Czopek zaznacza w rozmowie z money.pl, że ceny na stacjach urosły i tak wolniej, niż wynikałoby wprost z trendu w cenach hurtowych. - W sobotę cena diesla w hurcie (ponad 7,2 tys. zł za m sześc.) była taka, że powinien w detalu kosztować 9 zł za litr, a nie 8,2 zł. Teraz, choć mamy kolejną obniżkę w hurcie, to niepokoi to, że w notowaniach giełdowych diesel drożeje o 5 proc. na rynkach. Nie działają komunikaty o uspokojeniu nastrojów w Zatoce Perskiej - uważa Czopek.
- Jeśli zrobimy nierynkowy ruch, że do części detalicznej Orlen dopłaca, ale zarabia na części rafineryjnej, to zabraknie paliwa, bo ktoś, kto sprowadza paliwo do Polski, nie ma zysku z części rafineryjnej, więc musiałby na tym tracić. A nie będzie dokładał. To studium przypadku Orlenu za prezesury Obajtka przed wyborami w 2023 roku - dodaje.
Bartłomiej Chudy, dziennikarz i wydawca money.pl