Czesi zabierają tablice z polskich aut w leasingu. "Nie ponosimy odpowiedzialności"
Czeska policja zatrzymuje tablice rejestracyjne z polskich aut w leasingu, jeśli na koncie leasingodawcy są niezapłacone mandaty, na przykład z fotoradarów. Dotyka to kierowców, którzy nie popełnili wykroczeń, a odpowiadają za sprawy innych. Związek Polskiego Leasingu wydał już oświadczenie w tej sprawie.
"Firma leasingowa nie ponosi odpowiedzialności za wykroczenia drogowe, w tym za mandaty nałożone na kierowców korzystających z leasingowanych pojazdów, ani za konsekwencje związane z ich zatrzymaniem przez czeskie służby" - czytamy w oświadczeniu Związku Polskiego Leasingu, który zrzesza 36 firm z branży. To właśnie do tego oświadczenia odsyła nas część firm leasingowych, do których money.pl zwrócił się z prośbą o komentarz w głośnej w ostatnich dniach sprawie.
Kontrowersje wywołał temat zatrzymywania przez czeską policję tablic rejestracyjnych z polskich samochodów w sytuacji, gdy firma leasingowa ma na koncie zaległości w postaci niezapłaconych mandatów. Uniemożliwia to dalszą jazdę. Taki przypadek opisał ostatnio na TikToku Tomasz Scheller.
- Wracam z nart, kawałek przed granicą zwykła kontrola, dmuchanie oczywiście. Zero-zero. No i panowie zaczynają sprawdzać dokumenty samochodu. Okazuje się, że muszą mi zabrać tablice rejestracyjne z auta. Pytam, dlaczego? Przecież nawet mandatu nie dostaję, nic nie zrobiłem, nic tutaj nie zalegam. A oni do mnie, że ja nie zalegam, ja nic nie zrobiłem, ale leasingodawca, czyli bank, ma w Czechach nieuregulowane mandaty innych kierowców - mówił w opublikowanym nagraniu wideo.
Ceny aut spadną? "Transakcyjne już są niższe"
Problem w tym, że kierowca nie ma możliwości zweryfikowania przed wyjazdem, czy z powodu nieuregulowanych przez innych kierowców mandatów, z którymi łączy ich tylko posiadanie umowy leasingu auta w tej samej firmie, jego podróż do lub przez Czechy nie zakończy się przykrymi konsekwencjami.
Pułapka na kierowców w Czechach. Uwaga na przepisy
Związek Polskiego Leasingu wyjaśnia, że sprawa dotyczy przede wszystkim nieuregulowanych kar za wykroczenia drogowe rejestrowane w ramach kontroli policyjnych oraz z wykorzystaniem fotoradarów, odcinkowych pomiarów prędkości, kamer drogowych i monitoringu miejskiego.
W pierwszym przypadku sprawa jest prosta - odpowiada osoba siedząca za kierownicą "złapana" w trakcie kontroli policyjnej drogówki. W pozostałych przypadkach jest to bardziej skomplikowane, bo trzeba ustalić, kto w chwili popełnienia wykroczenia kierował pojazdem. I tu widoczna jest różnica w przepisach między Polską i Czechami.
W polskich przepisach właściciel pojazdu będzie obciążony mandatem jeżeli nie wskaże posiadacza pojazdu (niekoniecznie kierującego pojazdem), a w czeskich jeżeli nie wskaże bezpośrednio samego kierującego pojazdem lub wskaże i następnie nie zostanie on uznany winnym i skazany - czytamy w oświadczeniu Związku Polskiego Leasingu.
Oznacza to, że w Polsce firma leasingowa musi wskazać policji, kto był posiadaczem pojazdu w chwili popełnienia wykroczenia. Wystarczy, że udostępni dane klienta, który ma umowę na dany samochód, pobierając za to zresztą opłatę administracyjną. Wówczas to on opłaca mandat. Jeśli przepisy danego kraju na to nie pozwalają, karę płaci firma leasingowa, a następnie ściąga ją od swojego klienta.
"Bez względu jednak na formę mandat wraz z ewentualną opłatą administracyjną obciąża leasingobiorcę zgodnie z zapisami umowy. Problemy mogą pojawić się w sytuacji opóźnień w rozliczeniu mandatu lub w obiegu korespondencji - wówczas zaległość formalnie nadal istnieje i może zostać ujawniona dopiero podczas kontroli drogowej za granicą" - podkreśla PZL.
"Incydentalne przypadki"
Nie są to nowe zasady, choć dla wielu kierowców okazują się zaskoczeniem. W Czechach od 2022 r. obowiązują przepisy, które umożliwiają służbom celnym egzekwowanie niezapłaconych mandatów drogowych bezpośrednio podczas kontroli drogowej. Te same uprawnienia od 2023 r. ma także czeska policja.
Egzekucja dotyczy zarówno mandatów nałożonych na kierowcę, jak i na właściciela pojazdu. Stąd problem dotyczący samochodów w leasingu, których formalnym właścicielem, widniejącym w rejestrach, jest firma leasingowa.
- Temat jest znany w branży leasingowej od kilku lat - mówi money.pl Krzysztof Drozd z biura prasowego mBanku. To jedna z sześciu największych firm na rynku, którą poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie.
W mLeasingu takie przypadki były całkowicie incydentalne, wręcz jednostkowe, a były związane jedynie z kłopotliwym papierowym obiegiem korespondencji z Czech o wykroczeniach popełnionych przez użytkowników leasingowanych klientom pojazdów. Wszystkie zobowiązania regulujemy w mLeasingu na bieżąco, a wdrożone od dłuższego czasu rozwiązania praktycznie eliminują takie ryzyko dla naszych klientów - zapewnia.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzega
Ostrzeżenie dla kierowców wybierających się samochodem do Czech widnieje na stronach internetowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W mediach społecznościowych opublikowała je też Ambasada RP w Pradze.
"W przypadku nieuregulowania zaległej należności w miejscu kontroli, policjant ma prawo uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę i zatrzymać dokumenty lub tablice rejestracyjne pojazdu" - czytamy we wpisie ambasady w portalu X.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl