Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Dalsze zwolnienie z ZUS, bank godzin, dłuższe umowy okresowe. Biznes chce zmian w tarczy

Zdaniem pracodawców, najgorsze w gospodarce nadejdzie dopiero jesienią. Do tego czasu chcą nowej tarczy, a w niej m.in wydłużenia na kolejne miesiące zwolnienia z ZUS i podatków czy wydłużenia rozliczeń czasu pracy do 24 miesięcy. Związkowcy chcą rozmawiać, ale stawiają twarde warunki.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Getty Images)
Przemysł motoryzacyjny prosi rząd o wydłużenie rozliczeń czasu pracy do 24 miesięcy.

Oferta współpracy przy konstruowaniu następnej tarczy antykryzysowej wyszła z rządu. Do współpracy i konsultacji zaproszono przedsiębiorców, związki zawodowe oraz samorządowców. Pracodawcy potraktowali tę ofertę bardzo poważnie i zamierzają brać czynny udział w pracach nad kolejnymi rozwiązaniami antykryzysowymi.

Według prof. Jacka Męciny, byłego ministra pracy i polityki społecznej, wykładowcy Uniwersytetu Warszawskiego i doradcy Konfederacji Lewiatan, rząd musi przygotować się na dwa kiepskie scenariusze w tym roku. Bardziej optymistyczny jest taki, że rejestrowane bezrobocie wzrośnie "tylko" do 9-10 proc. Gorszy zakłada, że pod koniec roku bez pracy będzie już ok. 14 proc. Polaków.

O co proszą rząd małe firmy?

W obu przypadkach pracodawcy oczekują pomocy. Różnej w zależności od skali biznesu. Zgoda jest co do jednego: zarówno mali, jak i duzi przedsiębiorcy chcą przede wszystkim przedłużenia zwolnień z opłat w ZUS oraz dalszych dopłat do wynagrodzeń i zawieszenia podatków.

Kodeks pracy w czasach koronawirusa. "Musimy działać w granicach prawa"

- Z deklaracji firm wynika, że najważniejsze są rozwiązania związane z ograniczeniem kosztów pracy i zawieszeniem składek ZUS - łącznie ponad 2/3 firm wskazują na taką potrzebę, z czego ponad 70 proc. to firmy mikro i małe, a około 50 proc. to firmy średnie i duże, które dotychczas nie korzystały z tego rozwiązania, gdyż pomoc ta kierowana jest do mikro i małych firm - relacjonuje prof. Męcina.

Mali przedsiębiorcy domagają się również zawieszenia podzielnej płatności, czyli split paymentu i uwolnienia środków z VAT, które są zamrażane na ich kontach bankowych.Chcą swobodnie dysponować swoim kapitałem tak, by nie musieć zaciągać kredytów i pożyczek w bankach.

- Najważniejszym postulatem jest umożliwienie przedsiębiorstwom swobodnego dysponowania środkami zgromadzonymi na kontach VAT - takie oczekiwania formułuje ponad połowa badanych, z czego aż 60 proc. to małe firmy - komentuje prof. Jacek Męcina.

Duże firmy chcą więcej

A o co proszą duże przedsiębiorstwa? Przede wszystkim o dalsze wsparcie w zakresie dofinansowania miejsc pracy, a jeśli chodzi o prawo pracy, dla dużych pracodawców kluczowe są trzy kwestie.

Pierwsza to wydłużenie umów okresowych z obecnych maksymalnie 36 miesięcy do 48 miesięcy. - Pracodawcy funkcjonują obecnie w dużej niepewności. Takie rozwiązanie zachęciłoby ich, by nie zawierali z pracownikami umów cywilnoprawnych, ale właśnie umowy o pracę. Zapobiegnie to również powiększeniu się szarej strefy w zatrudnieniu – uważa prof. Męcina.

Kolejna kwestia do przemyślenia dla rządu to tzw. banki czasu pracy. Obecna ustawa antykryzysowa pozwala co prawda pracodawcom rozliczać czas pracy w perspektywie 12 miesięcy, pracodawcy uważają jednak, że to za mało czasu i proszą o wydłużenie tego okresu do 24 miesięcy na zasadach ustalonych z reprezentacją związkową.

Duże zakłady pracy proszą rząd również o zmiany w dopłatach do wynagrodzeń i co ciekawe, nie chodzi tyle o wysokość rządowych dopłat, ale o reguły. Pracodawcy mogą skorzystać z tego narzędzia tylko w okresie pełnych miesięcy. Chcą jednak uelastycznienia, tak by firmy mogły zawieszać i odwieszać działalność każdego dnia miesiąca, kiedy np. przyjdzie duże zlecenie. Bez obaw, że będą musiały zwracać udzieloną przez państwo pomoc.

- Przedsiębiorcy chcą powrotu do normalności. Tymczasem, aż 70 proc. z nich zwraca uwagę rządowi na brak jasnej strategii i współpracy z naszym największym partnerem gospodarczym, czyli Niemcami. Zarówno mali, jak i duzi pracodawcy domagają się od polityków większej koordynacji działań na szczeblu międzynarodowym, bo dzięki lepszej koordynacji łatwiej będzie odbudować przerwane łańcuchy dostaw oraz ruszyć z eksportem – podkreśla prof. Męcina.

Ważna jest też dobra koordynacja współpracy rządu i samorządów. Dodaje, że ilustracją problemu może być np. zamieszanie z otwieraniem żłobków i przedszkoli, na które nie zgodziło się wiele samorządów w Polsce.

Jak to widzą związki?

Co na stół negocjacyjny położą największe związki zawodowe? Jarosław Lange, przewodniczący wielkopolskiej NSZZ "Solidarność" nie ma wątpliwości, że w obliczu zwolnień i bezrobocia, trzeba pilnie zabezpieczyć byt bezrobotnych.

- Postulowaliśmy podniesienie zasiłku dla bezrobotnych do połowy minimalnego wynagrodzenia, czyli do kwoty 1300 zł brutto, ale ostateczna propozycja rządu, że będzie to 1200 zł brutto, jest również akceptowalna - przyznaje związkowiec.

Związki zawodowe nie mają w planach inicjować zmian, czekają raczej na propozycje.

- Zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji w kraju, nie chcemy dopuścić do wzrostu bezrobocia i zamykania firm. Będziemy jednak pilnować, by wdrażane przez rząd kolejne rozwiązania antykryzysowe nie naruszały podstawowych praw pracowniczych i by pracodawcy nie nadużywali swojej przewagi. Ratowanie firm nie może odbyć się jedynie kosztem pracowników. Dlatego tak ważne jest, by wszystkie wdrażane w zakładach rozwiązania były wypracowywane wspólnie, z udziałem zakładowych organizacji związkowych - podkreśla Lange.

Związkowcy zgadzają się na niektóre proponowane przez pracodawców rozwiązania, ale warunkowo. Chcą, by szczegóły były wypracowywane wspólnie, a nie narzucane. Przepisy miałyby też obowiązywać tylko na czas walki z pandemią. Związki obawiają się pokusy wpisania pewnych rozwiązań na stałe do Kodeksu pracy, co spowoduje, że będą one nadużywane.

- Zarówno postulat banków czasu pracy, jak i uelastycznienia przestojów to rozsądne pomysły, które można byłoby wdrożyć w konkretnych przypadkach, o ile w firmach tych odbyłoby się wcześniej negocjacje i doszłoby do wypracowania kompromisu ze związkami - tłumaczy nasz rozmówca.

Natomiast postulat wydłużenia z 36 do 48 miesięcy umów okresowych, zdaniem "Solidarności" nie rozwiązuje problemu "umów śmieciowych". - To od ilości zamówień zależy sytuacja firmy i popyt na pracownika, a nie od formy zatrudnienia. Zliberalizowanie w tym zakresie prawa nie zapewni pracownikowi poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji, dlatego uważamy, że ten pomysł jest chybiony - kwituje krótko związkowiec.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
22-05-2020

PolMoże za darmo będziemy pracować.

22-05-2020

eegospodarka najszybciej ruszy jak robol zarobi 500 zł netto miesięcznie bo po co mu więcej, jego siła nabywcza będzie tak duża wówczas, że napędzi … Czytaj całość

22-05-2020

jarko640Apelujcie sobie o piniondze do Vincentego-Rostowskiego, bo na jesieni, to on wam będzie piniondze rozdawał...

Rozwiń komentarze (201)