Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Agnieszka Zielińska
|

Deweloperzy biją własne rekordy, eksperci ostrzegają przed przegrzaniem rynku. "Pozostaje nadzieja, że to strachy na lachy"

24
Podziel się:

Polacy kupują więcej mieszkań niż w poprzednich latach, co przekłada się na rekordową sprzedaż. Jednocześnie ceny mieszkań rosną, podobnie jak materiałów i usług. Mimo to chętnych na nowe lokale nie brakuje.

Deweloperzy biją własne rekordy, eksperci ostrzegają przed przegrzaniem rynku. "Pozostaje nadzieja, że to strachy na lachy"
Chętnych na mieszkania jest tak dużo, że deweloperzy nie nadążają z budową (East News, Tomasz Paczos)

Koniunktura na rynku nowych mieszkań trwa już ósmy rok z rzędu. Pandemia jej nie zaszkodziła, wręcz przeciwnie, rynek mieszkaniowy jest rozpędzony jak nigdy dotąd.

Świadczy o tym m.in. liczba ponad 91 tys. nowych pozwoleń na budowę wydanych w pierwszym półroczu tego roku, co stanowi wzrost o ponad 58 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem.

Wzrosła także liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto. Jak podaje portal RynekPierwotny.pl, w okresie od stycznia do maja tego roku wystartowało blisko 72 tys. nowych mieszkaniowych inwestycji. To więcej o ponad 64 proc. niż rok wcześniej.

Zobacz także: Mieszkania bez wkładu własnego. Wiceminister tłumaczy zasady nowego programu

Rekordowy popyt na nowe mieszkania przekłada się m.in. na świetne wyniki deweloperów, a zwłaszcza giełdowych. Z danych wynika, że tylko w drugim kwartale tego roku szesnastu największych deweloperów giełdowych zakontraktowało (czyli sprzedało lub rezerwowało) blisko 7,2 tys. lokali. W porównaniu z analogicznym okresem sprzed roku to wzrost aż o 72 proc. Są to zarazem najwyższe wyniki w historii tych spółek.

- Popyt na rynku mieszkaniowym rzeczywiście znajduje się na bardzo wysokim poziomie. Jeżeli dobre wyniki deweloperów z drugiego i trzeciego kwartału utrzymają się, wówczas będzie to rekordowy rok w historii branży deweloperskiej - komentuje Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Budują więcej, ale to wciąż mało

Według niego najnowsze wyniki deweloperów giełdowych pokazują dwa zjawiska. - Swoje wyniki poprawili głównie deweloperzy, którzy mieli co sprzedawać. Pozostała część ma problem z uzupełnieniem oferty. Powodem jest fakt, że uzyskiwanie decyzji poprzedzających budowę jest tak długie i trudne, że deweloperzy nie są w stanie nadążyć z uzupełnianiem swojej oferty - wyjaśnia.

Tymczasem, jak wynika z danych GUS dotyczących liczby nowych pozwoleń na budowę, deweloperzy budują więcej niż w poprzednich latach. Dlaczego więc nie mogą nadążyć z ofertą?

- Powód jest prosty. Firmy deweloperskie budują więcej nowych inwestycji, ale jednocześnie Polacy kupują więcej mieszkań niż kiedyś. Od kilku lat popyt rośnie szybciej niż podaż. Deweloperzy nie nadążają z budową nowych mieszkań, bo sprzedają je szybciej niż budują - dodaje dyrektor PZFD.

Jego zdaniem w efekcie dochodzi do takich sytuacji, że np. w niektórych miastach po pierwszym kwartale tego roku oferta mieszkań w sprzedaży była najniższa od 13, a nawet 14 lat.

Zagrożenie dla prosperity

Na razie nic nie wskazuje jednak na to, aby dobra koniunktura miała się załamać.

- Zestawienie ze statystykami z okresu poprzedzającego wybuch pandemii nie pozostawia już złudzeń co do trwałości i siły obecnej prosperity. Mamy nie tylko powrót do koniunktury sprzed pandemii, ale wręcz znaczące przyśpieszenie - komentuje Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Jego zdaniem powodem do niepokoju są jednak rosnące ceny usług budowlanych, które systematycznie pną się do góry. - Generalni wykonawcy borykają się już od kilku lat z problemami kadrowymi, co winduje koszty robocizny. Jest coraz gorzej, bo pracowników nie przybywa w stopniu adekwatnym do dynamiki boomu inwestycyjnego w mieszkaniówce - wyjaśnia.

W efekcie już dziś dochodzi do sytuacji, że wielu dużych deweloperów organizuje własne ekipy wykonawcze i nie zleca robót, ale to tylko częściowo neutralizuje problem. - Na koszty wykonawstwa mają wpływ rosnące niemal z dnia na dzień ceny materiałów budowlanych, dopiero w drugim rzędzie koszty robocizny, ale i one w coraz bardziej odczuwalnym stopniu - dodaje Jarosław Jędrzyński.

Według niego poważnym zagrożeniem są także sygnały o braku dostępności niektórych materiałów budowlanych, co jest sytuacją bez precedensu od lat. Konsekwencje rynkowe długotrwałego deficytu materiałów mogą okazać się opłakane w skutkach.

- Trudno przewidzieć, czy jest to stan przejściowy, czy wręcz przeciwnie, będzie się pogłębiać. Jeśli przyjąć mniej optymistyczne założenie, to problemy z dostawą na czas odpowiednich materiałów mogą dotknąć nawet największych deweloperów. Na szczęście na razie prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest znikome - ocenia ekspert.

Niepokojące są jednak galopujące ceny nowych mieszkań, które rosną trzeci miesiąc z rzędu i chwiejna równowaga popytu z podażą, pomimo wysokiej aktywności deweloperów. Pojawiają się także symptomy tzw. owczego pędu do zakupów nowych mieszkań.

- Potwierdza to świetną koniunkturę, ale ostrzega przed jej przegrzaniem. Pozostaje nadzieja, że to przysłowiowe "strachy na lachy", i że popyt niebawem odpuści w reakcji na szybujące ceny, a sytuacja się w miarę szybko ustabilizuje - podsumowuje Jarosław Jędrzyński.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(24)
Ekonomista
10 miesięcy temu
Jest drogo to nie kupuj. Dobra rada.
Dziadzio Teo
10 miesięcy temu
Skoro jest tak cacy, to dlaczego moja i nie tylko moja skrzynka mailowa jest codziennie zapychana ofertami od deweloperów ?
smutas
10 miesięcy temu
Teraz maja rozdać jeszcze po 12 tys, jak myślicie co z tymi pieniędzmi zrobia "inwestorzy"?
realista
10 miesięcy temu
kupują ????? to sprzedawaj , dobra rada
Ratatuj.....
10 miesięcy temu
A jak na rynek po mieszkania wejdą ludzie, co będą mieli kasę zaoszczędzoną z 500 plus, to jeszcze bardziej to wszystko skoczy w górę. No chyba, że inflacja będzie już tak duża, że te zaoszczędzone pieniądze starczą tylko na waciki....
...
Następna strona