Dolar miażdży waluty. Polski złoty mocno traci przez Fed
Po miesiącach stagnacji na rynku walutowym amerykański dolar ruszył do mocnej ofensywy. Zmiana na stanowisku szefa Fed stała się niespodziewanym impulsem do wzrostów, co błyskawicznie przełożyło się na osłabienie polskiego złotego i nerwowość na rynkach.
Przez niemal cały ubiegły rok inwestorzy obserwowali wyjątkowy spokój na głównych parach walutowych. Amerykańska waluta pozostawała w wąskim przedziale wahań, a rynki czekały na wyraźny sygnał do zmiany trendu. Ten sygnał ostatecznie nadszedł z amerykańskiego banku centralnego, całkowicie zmieniając układ sił na globalnych parkietach i uderzając w waluty rynków wschodzących, w tym w polski złoty.
Od miesięcy na rynku walutowym mieliśmy do czynienia ze swojego rodzaju klinczem. Jego przejawem była konsolidacja zarówno na głównej parze walutowej, jak i choćby u nas w notowaniach złotego do euro – analizuje dr Przemysław Kwiecień CFA, główny ekonomista XTB.
"Słabo wygląda". Oto jak polska dyplomacja radzi sobie w USA
Koniec politycznej presji na Fed
Aby zrozumieć obecne gwałtowne umocnienie dolara, należy spojrzeć na tło historyczne z ostatnich kilkunastu miesięcy. Przez rok notowania najważniejszej pary walutowej świata, czyli euro do dolara, pozostawały w bardzo ograniczonym zakresie. Wyjątkiem była jedynie końcówka stycznia, kiedy to na krótki moment wyceny przekroczyły górną granicę tego kanału.
Jak zauważają analitycy, ten marazm wynikał w dużej mierze z obaw o niezależność amerykańskiej polityki monetarnej, która bezpośrednio wpływa na stopy procentowe. Rynek znajdował się pod wpływem apogeum presji wywieranej na Rezerwę Federalną ze strony prezydenta Stanów Zjednoczonych. Inwestorzy obawiali się, że ewentualne roszady we władzach banku centralnego doprowadzą do poświęcenia długoterminowej stabilności amerykańskiej waluty na rzecz szybkich, krótkotrwałych korzyści politycznych.
Sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie po objęciu sterów w Fed przez nowego prezesa. Zmiana ta, początkowo postrzegana przez rynki jako potencjalne ryzyko dla dolara, ostatecznie okazała się potężnym katalizatorem jego wzrostów.
– Kevin Warsh zaakcentował kierunek jasno – przywrócimy stabilność cen. Choć rynek obecnie może przeszacowywać nawet nieco perspektywę podwyżek w tym roku, dla dolara przekaz jest jasny: nie ma mowy o motywowanym politycznie luzowaniu bez względu na okoliczności – podkreśla dr Przemysław Kwiecień. – To jest prawdziwy impuls, a ponieważ na rynku przez długi czas niewiele się działo, jest miejsce na ruch – dodaje ekonomista.
Gospodarka USA deklasuje Europę
Jastrzębie stanowisko nowego szefa Rezerwy Federalnej zbiegło się w czasie z publikacją twardych danych makroekonomicznych, które dodatkowo wsparły amerykańską walutę. Najnowsze wskaźniki PMI po raz kolejny okazały się znacznie bardziej korzystne dla gospodarki Stanów Zjednoczonych niż dla Starego Kontynentu.
Sytuacja w Europie budzi coraz większe obawy ekspertów, szczególnie w kontekście widocznego pogorszenia koniunktury w sektorze usług. Jak jednak zaznaczają analitycy rynkowi, przewaga gospodarcza USA nad Europą rysowała się już od dłuższego czasu, a ostatnie odczyty są jedynie potwierdzeniem tego trwałego trendu. To nie same dane przesądziły o nagłym wybiciu dolara, lecz usunięcie elementu niepewności co do przyszłości władz w banku centralnym.
Złoty ofiarą globalnych przetasowań
Powrót dolara do łask inwestorów ma swoje bezpośrednie, negatywne konsekwencje dla polskiej waluty. Złoty wyraźnie traci na wartości, a ruchy na wykresach są najbardziej zauważalne od czasu wybuchu konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie, co finalnie może przełożyć się na importowaną inflację na rodzimym rynku.
Eksperci uspokajają jednak, że obecna słabość polskiej waluty nie ma swoich źródeł w krajowej gospodarce. Nie jest to efekt gorszych danych z Polski, lecz globalnego zjawiska ucieczki kapitału od walut europejskich w stronę bezpiecznej przystani, jaką ponownie stał się dolar amerykański.
– Nie jest to kwestia nieco słabszych danych z gospodarki, a właśnie przesunięcia ze strony europejskich walut do dolara, co potencjalnie dla złotego jest niebezpieczne, szczególnie, gdyby ten ruch miał przyspieszyć – ostrzega główny ekonomista XTB.
Co dalej z rynkami wschodzącymi?
Obecnej sytuacji na rynku walutowym towarzyszy szersza nerwowość na globalnych parkietach. Analitycy dostrzegają wyraźną korelację między umacniającym się dolarem a rosnącym niepokojem na nowojorskiej giełdzie Wall Street oraz trwającą przeceną na rynku metali szlachetnych. W środowisku silnego dolara kapitał tradycyjnie odpływa z rynków wschodzących oraz surowców.
W najbliższym czasie uwaga rynków skupi się na europejskich wskaźnikach koniunktury, w tym na niemieckim indeksie Ifo, który może dostarczyć kolejnych sygnałów dotyczących ewentualnego piętrzenia się problemów gospodarczych na Starym Kontynencie. W środowy poranek za amerykańską walutę należało zapłacić 3,77 zł, podczas gdy europejska waluta wyceniana była na 4,28 zł. Za funta brytyjskiego płacono 4,97 zł, a za franka szwajcarskiego 4,64 zł.