Polska rozwija na morzu kilka inwestycji w energetykę wiatrową. Jako pierwsza pracę rozpoczyna farma Baltic Power, zbudowana wspólnie przez Orlen i kanadyjską firmę Northland Power.
- Orlen realizuje największy w historii polskiej energetyki program inwestycyjny. Wydamy na niego łącznie nawet 380 mld złotych. Prace na morzu ruszyły na początku zeszłego roku, a już dziś pierwszy prąd trafił do sieci - mówi money.pl prezes Orlenu Ireneusz Fąfara. - To właśnie jest energia jutra. Sprawnie realizowane ambitne inwestycje, które zwiększają bezpieczeństwo energetyczne i pozwolą na oferowanie najniższych możliwych cen - dodaje szef państwowego giganta.
Baltic Power to inwestycja, która będzie pracować przez dziesięciolecia. Nie tylko dostarczy energię i wzmocni bezpieczeństwo, ale wesprze budowę nowego sektora polskiej gospodarki. Równolegle rozwijamy krajowy łańcuch dostaw i kompetencje, które pozostaną w Polsce długo po zakończeniu budowy tej farmy. To wartość, której nie mierzy się wyłącznie megawatami, ale także trwałym impulsem dla rozwoju kraju - mówi nam Ireneusz Fąfara.
"Możemy uniknąć błędów Niemiec". Sołowow o polskiej energetyce
Największy taki obiekt w Polsce
Wytworzona na Bałtyku energia elektryczna zasili resztę systemu za pomocą stacji elektroenergetycznej w gminie Choczewo na Pomorzu. To największy tego typu obiekt w Polsce, o powierzchni 25 hektarów, czyli 35 boisk piłkarskich, zbudowany w rekordowym czasie.
Przygotowania do inwestycji rozpoczęto w 2019 r. Budowa kosztowała ponad 530 mln złotych, na co w całości udało się pozyskać finansowanie z Krajowego Planu Odbudowy. Ok. 60 mln złotych miało trafić do lokalnych firm i podwykonawców.
Wszystkie inwestycje niezbędne do wyprowadzenia mocy z pierwszych polskich farm wiatrowych na Bałtyku zostały zrealizowane na czas. Był to duży wysiłek zarówno ze strony PSE, jak i lokalnych, pomorskich firm, które wybudowały stację Choczewo. To także przykład wykorzystywania środków z KPO do budowania infrastruktury przyszłości, dzięki której Polska będzie mogła się rozwijać - mówi money.pl prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski.
Poza Baltic Power do stacji Choczewo będą przyłączone też pozostałe farmy na Bałtyku. Za rok do systemu wejdzie Baltica 2 (inwestycja Polskiej Grupy Energetycznej), a za dwa lata prąd do reszty Polski popłynie również w ramach projektu C-Wind (inwestycja hiszpańskiej spółki Ocean Winds).
W sumie stacja będzie połączona z sześcioma farmami na Bałtyku. Jak mówi prezes PSE, ich łączna moc wyniesie blisko 6 GW - to więcej niż cała Elektrownia Bełchatów. W planach jest także budowa kolejnych stacji i linii elektroenergetycznych na potrzeby powstającej w pobliżu elektrowni jądrowej Choczewo.
Farmy wiatrowe na Bałtyku. Pytania o bezpieczeństwo
Kluczową sprawą pozostaje bezpieczeństwo morskich farm wiatrowych, zwłaszcza w kontekście wrogich działań ze strony Federacji Rosyjskiej. Mówił o tym kilka miesięcy temu minister finansów, Andrzej Domański, w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
- Projekty dotyczące rozwoju energetyki muszą być oceniane pod kątem efektywności kosztowej. Morska energetyka wiatrowa powstaje na Bałtyku, czyli akwenie obecnie niestabilnym. Nie mogę sobie pozwolić na to, żeby do każdego projektu kupić jedną łódź podwodną do jego obrony - dodawał szef resortu finansów.
W wywiadzie dla money.pl o tych samych wątpliwościach mówił też niedawno prezes Polskich Sieci Energetycznych, Grzegorz Onichimowski.
Ukraińską energetykę udało się uchronić dzięki dwóm elementom: energetyce jądrowej (pomijając zajęcie Zaporoskiej Elektrowni Atomowej) i energetyce rozproszonej, wliczając w to OZE, ale też małe jednostki gazowe, przywiezione do Ukrainy w ramach pomocy temu państwu. I tutaj zgoda z panem ministrem Domańskim, że mamy pewne zastrzeżenia związane z rozwojem morskiej energetyki wiatrowej, bo trudno sobie wyobrazić ochronę takich farm - tłumaczył w rozmowie prezes PSE.
Baltic Power to w sumie 76 turbin wiatrowych na morzu. Farma o mocy 1,2 GW zajmuje na Bałtyku powierzchnię ok. 130 kilometrów kwadratowych, co odpowiada wielkości Gdyni. Orlen szacuje, że wyprodukowany tam prąd zasili nawet 1,5 miliona gospodarstw domowych, co przekłada się na kilka procent zapotrzebowania Polski na energię elektryczną.