Drony niszczą magazyny w Rosji. "Wielu z nas obudziło się bankrutami"

Infrastruktura logistyczna w Rosji doświadcza serii uderzeń. Ataki ukraińskich dronów na magazyny największego rosyjskiego sklepu internetowego Wildberries wywołały popłoch wśród przedsiębiorców. - Wielu z nas obudziło się bankrutami - stwierdza jeden z poszkodowanych. Eksperci ostrzegają przed falą bankructw, a rosyjski bank centralny obniża prognozy wzrostu PKB.

Skuteczny atak na infrastrukturę rosyjskich magazynówSkuteczny atak na infrastrukturę rosyjskich magazynów
Źródło zdjęć: © East News | AFP, Alexander Kazakov, East News, IMAGO, Imago Stock and People, TATYANA MAKEYEVA
Robert Kędzierski

Zmasowane uderzenia bezzałogowców na terytorium Federacji Rosyjskiej przestały dotyczyć tylko infrastruktury energetycznej. W lipcu celem stała się infrastruktura logistyczna, w tym potężne magazyny największych rosyjskich platform handlowych. Jak podaje portal Gazeta.ua, po atakach, które nastąpiły w czwartek oraz w zeszłym tygodniu, do kolejnych uderzeń doszło w piątek. Tym razem celem były obiekty Wildberries oraz innego dużego gracza, firmy Ozon, w Petersburgu i obwodzie leningradzkim.

Władze regionu informowały o kilkudziesięciu zestrzelonych dronach, jednak z nagrań publikowanych w mediach społecznościowych wynika, że ataku nie udało się zneutralizować w całości. Na filmikach widzimy potężne pożary i kłęby dymu nad Petersburgiem. Z powodu zagrożenia tymczasowo wstrzymano ruch lotniczy.


WIDEO
Trzeba mieć pieniądze, żeby oszczędzać? Nie zgadzam się


Wcześniej celami ataków były centra dystrybucyjne w obwodzie tambowskim oraz w mieście Elektrostal pod Moskwą. Ten ostatni obiekt liczył ponad 360 tysięcy metrów kwadratowych i stanowił jeden z najnowocześniejszych węzłów w sieci Wildberries. Kolejne uderzenia miały miejsce na południu kraju, gdzie spłonęły magazyny w Krasnodarze i Niewinnomyssku.

Wybór celów nie jest przypadkowy, ponieważ ukraińskie władze wprost wskazują, że rosyjskie centra logistyczne odgrywają kluczową rolę w zaopatrywaniu armii. Przez platformy handlowe przepływa sprzęt podwójnego zastosowania, w tym optyka, systemy nawigacyjne, elementy do budowy dronów oraz oporządzenie taktyczne.

Założycielka Wildberries Tatiana Kim w swoich oświadczeniach próbowała budować narrację o atakach na obiekty cywilne i zwykłych ludzi. Jak jednak zwraca uwagę Gazeta.ua, rozwój tego giganta handlu internetowego od lat opierał się na bliskich relacjach z Kremlem oraz państwowymi bankami. Spółka korzystała z potężnych linii kredytowych, a jej niedawna fuzja z operatorem reklamowym Russ otrzymała osobiste błogosławieństwo Władimira Putina. Dodatkowo platforma wielokrotnie służyła do omijania zachodnich sankcji, co doprowadziło do nałożenia unijnych restrykcji na powiązany z nią bank.

Przedsiębiorcy liczą straty

Fizyczne zniszczenie magazynów wywołało wstrząs wśród tysięcy drobnych sprzedawców. To oni lokowali tam swoje towary i z dnia na dzień stracili dorobek życia - komentuje portal Kyiv Post. Zebrał on relacje rosyjskich biznesmenów, z których wyłania się obraz powszechnej paniki i załamania. Platforma Wildberries na krótko przed serią ataków zmieniła regulamin współpracy. Zgodnie z nowymi zapisami firma zwolniła się z odpowiedzialności za zniszczenia, które wynikają z działań sił wyższych, w tym ataków z użyciem sprzętu wojskowego.

Kyiv Post podaje, że straty w towarze szacuje się na miliardy rubli, a obietnice rekompensat ze strony zarządu firmy pozostają niejasne co do terminów i kwot. Wśród przedsiębiorców narasta natomiast gniew, który coraz częściej kieruje się w stronę władz w Moskwie. Ludzie pytają o skuteczność obrony przeciwlotniczej, która nie potrafi ochronić obiektów zlokalizowanych setki kilometrów od linii frontu.

To koniec, chłopaki. Wielu z nas obudziło się dziś bankrutami, bo magazyn w Krasnodarze spłonął. Nadal się pali. Co mamy robić? Nie wiemy – komentuje rosyjski przedsiębiorca w nagraniu opublikowanym w sieci, cytowany przez portal.

Ataki wywołują również strach wśród personelu z innych magazynów. Część pracowników odmawia przychodzenia na zmiany, ponieważ obawia się o własne życie. – Już drugi dzień boję się pójść do magazynu. Obejrzałem mnóstwo filmów, leżą tam ciała, wszystko wybucha – wyznaje pracownik centrum logistycznego w rozmowie z Kyiv Post.

Portal dodaje, że wśród przedstawicieli małego biznesu powoli pęka bariera milczenia na temat samej wojny. Koszty ekonomiczne stają się niemożliwe do udźwignięcia dla ludzi, którzy nie mają dostępu do państwowych kontraktów zbrojeniowych.

Chcę już, żeby ta specjalna operacja wojskowa się skończyła. Tak wielu ludzi ginie, tak wielu przedsiębiorców cierpi – komentuje w rozmowie z portalem sprzedawca.

Gospodarka dusi się od stóp procentowych

Utrata towarów w pożarach to tylko wierzchołek góry lodowej. Jak podaje portal The Moscow Times, rosyjski biznes wchodzi w fazę głębokiego kryzysu strukturalnego, a jesienią kraj może zalać fala bankructw. Ostrzeżenia płyną z samego serca rosyjskiego establishmentu gospodarczego. Głównym problemem nie są już tylko sankcje, ale polityka własnego banku centralnego. Choć stopniowo i delikatnie obniża on stopy procentowe, to główna stopa referencyjna wciąż jest na poziomie aż 14 proc., co ma pomóc w walce z inflacją.

Utrzymanie stopy referencyjnej na obecnym poziomie może spowodować ryzyko jesiennych bankructw z powodu kumulującego się wpływu negatywnych czynników w gospodarce – ostrzega w rozmowie z portalem Aleksander Szochin, przewodniczący Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców.

W piątek Bank Centralny Rosji obniżył też prognozę wzrostu PKB w tym roku z 0,5-1,5 proc. do 0-1 proc.

Brak inwestycji i strach przed nacjonalizacją

Dane statystyczne potwierdzają te obawy. W pierwszej połowie roku sądy ogłosiły upadłość ponad 3,5 tys. osób prawnych, co oznacza wzrost o prawie 11 procent w ujęciu rocznym - wynika z danych rejestru Fedresurs. Lawinowo rośnie też liczba wniosków o ogłoszenie niewypłacalności. Zadłużenie rosyjskiego biznesu wobec banków, państwa i kontrahentów osiągnęło astronomiczny poziom 7 bilionów rubli. Firmy nie mają przestrzeni na rozwój, a ich zyski systematycznie spadają - zwraca uwagę The Moscow Times.

Firmy zaciągają kredyty wyłącznie na łatanie dziur, a nie na rozwój – podkreśla szef Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców w rozmowie z portalem.

Chociaż Władimir Putin publicznie opowiada o skromnym wzroście gospodarczym, twarde dane z sektora inwestycji pokazują zupełnie inny obraz. Z danych Rosstatu wynika, że w pierwszym kwartale nakłady inwestycyjne spadły o ponad 14 procent, co stanowi najgorszy wynik od 15 lat. Najwięksi gracze na rynku, tacy jak Gazprom, Novatek czy Koleje Rosyjskie, radykalnie tną swoje programy rozwoju. Powodem są brak dostępu do taniego pieniądza, utrata zachodnich rynków zbytu oraz ogólna niepewność co do przyszłości.

The Moscow Times komentuje, że prywatny kapitał całkowicie wycofał się z planowania długoterminowego. Zjawisko to potęgują działania prokuratury, która od początku wojny znacjonalizowała prywatne firmy, których łączna wartość sięga 4 bilionów rubli. Strach przed utratą własności paraliżuje wszelkie inicjatywy biznesowe.

Trzeba być naprawdę szaleńcem, żeby teraz inwestować w prywatny biznes w Rosji, skoro mogą go w każdej chwili odebrać – podsumowuje ekonomista Igor Lipsic w rozmowie z serwisem.
Wybrane dla Ciebie