Drożyzna wymyka się spod kontroli. Rosjanie liczą każdy rubel
Ceny w Rosji rosną szybciej, niż pokazują statystyki. Choć państwo uspokaja i mówi o sezonowości oraz podatkach, Rosjanie liczą każdy rubel. Wojna, podatki i wydatki zbrojeniowe coraz mocniej uderzają w domowe budżety.
Wieczorne zakupy stały się w Moskwie taktyką przetrwania. Coraz więcej osób poluje na produkty z przeceny, gdy sklepy obniżają ceny mięsa i nabiału z krótką datą ważności. To już nie wyjątek, lecz codzienność – pisze "The Moscow Times".
Jak zauważa gazeta, media społecznościowe pełne są nagrań porównujących dzisiejsze ceny z zeszłorocznymi. Rosjanie mówią wprost: drożeje wszystko – od żywności i alkoholu po rachunki za mieszkanie. Oficjalne dane rozmijają się z realnymi doświadczeniami.
Według Rosstatu (Federalnej Służby Statystyki Państwowej) inflacja na koniec 2025 r. wyniosła 5,6 proc., a średni wzrost cen 4,2 proc. Bank Rosji podkreśla, że płace urosły o 15 proc., a w 19 regionach przekroczyły 100 tys. rubli miesięcznie (1306 dolarów). Problem w tym, że konsumenci tego nie czują.
Inflacja "na papierze" kontra ta odczuwalna
Badanie Fundacji Opinii Publicznej (FOM) pokazuje, że odczuwalna inflacja sięga 14,5 proc. To niemal trzykrotnie więcej niż w oficjalnych statystykach. Różnica jest największa poza wielkimi miastami.
W Moskwie na żywność idzie 23,5 proc. pensji, w miastach powyżej miliona mieszkańców 29 proc., a w mniejszych miejscowościach i na wsiach aż 37,5 proc. To tam nawet niewielkie podwyżki cen wywracają domowy budżet.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że inflacja w Rosji w 2025 r. wyniesie 9 proc., ponad dwukrotnie więcej niż globalna średnia (4,1 proc.). Najbardziej zagrożeni są emeryci i pracownicy sektora publicznego, bo ich świadczenia są indeksowane według oficjalnej, a nie realnej inflacji.
Wojna, podatki i "ściśnięta sprężyna" cen
Styczeń przyniósł kolejne podwyżki. W niespełna dwa tygodnie, od 1 do 12 stycznia, ceny wzrosły o 1,26 proc. To sześciokrotnie więcej niż w ostatnim tygodniu grudnia. Najmocniej podrożały ogórki (34,4 proc.), pomidory (19,4 proc.), ziemniaki (10,3 proc.) i marchew (8,3 proc.). Jednocześnie tylko 7 z 108 kategorii produktów potaniało.
Kreml tłumaczy wzrost cen podwyżką VAT z 20 proc. do 22 proc. oraz sezonowością. Władimir Putin powiedział, że styczniowa inflacja była zgodna z oczekiwaniami, i zapowiedział jej spadek do 5 proc. do końca roku. Bank Rosji utrzymuje stopy procentowe powyżej 16 proc., by hamować wzrost cen.
Część ekonomistów widzi jednak głębszy problem: wojnę, rekordowe wydatki wojskowe i deficyt budżetu rzędu 5,65 bln rubli (73,4 mld dolarów). Mniej towarów, więcej pieniędzy w obiegu i wyższe podatki tworzą mieszankę, którą jeden z ekspertów porównał do "ściśniętej sprężyny" – ceny odbijają naraz.
Źródło: "The Moscow Times"