Bardzo wysokie temperatury przełożyły się w ostatnich dniach na większe zapotrzebowanie na moc i energię elektryczną, głównie przez pracę klimatyzatorów i urządzeń chłodniczych.
- W miniony weekend najwyższe zapotrzebowanie wyniosło 20,5 GW (odnotowane w sobotę wieczorem), natomiast w piątek wynosiło 23 GW, było zatem istotnie wyższe - informował kilka dni temu w rozmowie z money.pl Maciej Wapiński, rzecznik prasowy Polskich Sieci Elektroenergetycznych.
"Boli kieszeń i to bardzo". Oto co się dzieje na stacjach paliw
"Bardziej ekonomiczne jest założenie klimatyzacji"
Część Polaków schładzała domy pompami ciepła. Nie jest to jednak standard.
- Większość pomp ciepła ma opcje chłodzenia, chociaż bardziej ekonomiczne jest założenie klimatyzacji. Pompę ciepła trudno wyregulować, żeby nie osiągnąć punktu rosy przy chłodzeniu (temperatura, przy której para wodna w powietrzu zaczyna się skraplać na chłodnych powierzchniach – red.). Osobną kwestią są preferencje użytkownika i to, czy efekt chłodnej podłogi mu nie przeszkadza. Najczęściej do chłodzenia wykorzystuje się ogrzewanie podłogowe. Rzadko kto decyduje się na klimakonwektor – tłumaczy Krystian Łuczak z firmy Kromic.
W firmie ZIS Wodnik z Podkarpacia słyszymy, że w chłodzeniu podłogowym kluczowa jest izolacja, "żeby nie spuchło, gdy wejdzie punkt rosy".
Użytkownicy pomp ciepła, którzy wykorzystali je do chłodzenia domów, informują w social mediach, że podczas upałów w ciągu doby wykorzystali od 4 do 8 kWh energii. Jeden z nich przedstawił dane, z których wynika, że 29 czerwca średnie zużycie przy chłodzeniu wyniosło 7,14 kWh (najwięcej w godzinach 14-17).
Wszystko jednak zależy od wielkości powierzchni, długości użytkowania czy dostosowania budynku do samego użycia pompy. Dla porównania popularna klimatyzacja typu split o mocy chłodniczej 3,5 kW średnio pobiera od 0,8 kWh do 1,1 kWh energii.
Firma Terme podaje na swojej stronie internetowej, że "chłodzenie wodą z COP 4-5 (czyli 1 kWh prądu odpowiada za 4-5 kWh chłodu) jest znacznie bardziej ekonomiczne niż standardowa klimatyzacja". Ostrzega jednak, że nie każda instalacja się do tego nadaje. I dodaje, że "latem pompa ciepła wcale nie odpoczywa – choć nie grzeje domu, wciąż może zapewniać komfort użytkowania ciepłej wody".
Jeśli urządzenie jest dobrze dobrane i skonfigurowane, są dobrze dobrane komponenty jak zasobnik, bufor, to pompy bez problemu poradzą sobie w temperaturach ponad 40 stopni – przekonuje Krystian Łuczak.
Paweł Lachman, prezes Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PORT PC), mówi, że duża część nowych pomp ciepła już jest przygotowana do pracy w temperaturach przekraczających 45 stopni. W przypadku jeszcze wyższych temperatur pompa może się wyłączyć, żeby zapobiec uszkodzeniu sprzętu, ale gdy temperatura się obniży, to uruchomi się ponownie bez awarii.
– Ograniczenia to normalna rzecz, w ten sposób chroni się urządzenie. Wszystko zależy od tego, w co inwestujemy – możemy zamontować "pompowego mercedesa" na rynku albo "malucha". Najlepsza jest japońska technologia. Są prekursorami i to ich goni świat – twierdzi Łuczak.
Rachunki grozy?
Media wielokrotnie obiegały informacje o rachunkach grozy za pompy ciepła. Jedna z rodzin dwa lata temu skorzystała z programu "Czyste Powietrze" i otrzymuje wysokie rachunki za prąd (ok. 4 tys. zł co dwa miesiące), o czym informował dziennikarz Mariusz Szczygieł.
Według relacji rodziny instalator miał jednak nie poinformować jej, że "stara instalacja z żeliwnymi grzejnikami nie nadaje się do pomp, a same pompy przy dużych mrozach sobie nie radzą". Rodzina nie wykonała też termomodernizacji.
Niestety, znam wiele przypadków błędnych doborów pomp, gdzie handlowcy na siłę proponowali urządzenia, które nie nadawały się do danego budynku. I tam faktycznie są rachunki grozy. Dom musi być dobrze izolowany termicznie i wtedy nadaje się do pompy ciepła. Pompy ciepła nie wybaczają błędów projektowych oraz konfiguracyjnych. Najgorsze są firmy, które sprzedają, montują i znikają, a potem jest problem z diagnozą i naprawą. Czasem koszt naprawy jest tak duży, że nie ma uzasadnienia ekonomicznego – tłumaczy w rozmowie z nami Łuczak.
Właściciel firmy Kromic przekonuje, że dobrze zamontowana pompa w przygotowanym do tego budynku to realne oszczędności. – Nie ma się czego bać, gdy ktoś jest dobrze przygotowany. Klient w nowym budownictwie o powierzchni ok. 120 m kw. przez cały sezon grzewczy zużył ok. 4 tys. kWh energii – wskazuje.
Według szacunków takie zużycie energii w 2026 r. może kosztować ponad 4 tys. zł. Ostateczna kwota zależy od taryfy czy wybranego dostawcy.
– Klient ma dom z lat 60., 10 cm styropianu, powierzchnia 110 m kw., czteroosobowa rodzina. Za zimę z instalacją grzejnikową zapłacili 1700 zł – mówi nam przedstawiciel ZIS Wodnik.
Jednocześnie firma z Podkarpacia dodaje, że panuje wzmożony ruch na pompy gruntowe, bo konsumenci nie ufają powietrznej pompie ciepła właśnie z powodu "rachunków grozy".
Dane Porozumienia Branżowego Na Rzecz Efektywności Energetycznej POBE wskazują, że roczny koszt ogrzewania budynku o powierzchni 150 m kw. dla czteroosobowej rodziny przy założeniu zużycia 140 kWh na m kw. wyniesie od 5 do 8 tys. zł w zależności od SCOP, czyli sezonowego współczynnika efektywności. Dane uwzględniają koszty energii w II kw. 2026 r.