Europa bije się o białoruskich informatyków
Tysiąc programistów i przedsiębiorców branży IT z Białorusi otrzymało polskie wizy w ramach programu Poland.Business Harbour. Polska jednak może przegrać rywalizację o białoruskich informatyków, bo ściągnąć do siebie chcą ich także kraje Europy zachodniej, a także Litwa czy Rosja.
Europa bije się o informatyków z Białorusi. Są wysoko oceniani, a z powodu autorytarnego reżimu w swoim kraju chętnie wyjeżdżają za granicę. Choć – jak twierdzą eksperci, na których powołuje się "Rzeczpospolita" – Polska w tej rywalizacji nie jest bez szans, to zachęty ze strony wielu innych krajów na dziś są dla Białorusinów bardziej atrakcyjne.
Organizacja pracodawców sektora IT - SoDA - uważa, że głównymi przeszkodami utrudniającymi ściąganie talentów do Polski są zbyt długie procedury wizowe i te związane z uzyskiwaniem pozwolenie na pracę. Kolejna bariera to wysokie koszty pracy. Na Białorusi informatycy mają liczne zwolnienia podatkowe. W efekcie zarabiają często lepiej niż polscy informatycy. Spółki technologiczne są tam zwolnione z VAT-u i CIT-u. To takie rozwiązania sięgają też Bułgaria, Rumunia czy Ukraina.
– Może w Polsce trzeba powołać, jak na Białorusi, coś na kształt Parku Wysokich Technologii, który objęty jest specjalnymi podatkami – proponuje Przemysław Mikus, członek zarządu SoDA. W Polsce co prawda jest podatkowa ulga IP BOX oraz ulga na prace badawczo-rozwojowe, ale nie są one wśród spółek IT zbyt popularne.
Dla przedsiębiorców IT z Białorusi rząd uruchomił we wrześniu program Poland.Business Harbour i przynosi on już pierwsze owoce. W związku z kryzysem politycznym na Białorusi z opcji tej skorzystało już ponad 300 naszych wschodnich sąsiadów (wiz PBH wystawiono w sumie już ok. 1 tys.) - podała "Rz".