Finał awantury o wyjęcie jedzenia z pojemnika przy Biedronce. Sąd uchyla karę

Pani Ewelina dostała 200 zł mandatu za to, że sięgnęła po warzywa, owoce i nabiał, wyrzucone przez pracowników Biedronki do śmietnika. Ponieważ kobieta nie zgodziła się z karą, sprawa trafiła do sądu. W poniedziałek Sąd Rejonowy w Białymstoku stanął po jej stronie - nie było wykroczenia i podstawy prawnej do ukarania.

Biedronka zakupy sklepFinał awantury o wyjęcie jedzenia z pojemnika przy Biedronce. Sąd uchyla karę
Źródło zdjęć: © money.pl | Rafał Parczewski
oprac.  TOS

Postanowienie jest niezaskarżalne i prawomocne. Sprawa ma swój początek w sierpniu tego roku, kiedy to pani Ewelina wyjęła kilka produktów z pojemnika na odpady przy jednym z białostockich sklepów sieci Biedronka. Jak podawał "Kurier Poranny", były to nadające się do spożycia banany, pomidory, marchewka, winogrona, jogurty i śmietana.

31-latka sama o sobie mówi, że "bierze jedzenie ze śmietników", by żywność się nie marnowała i jest to jej przejaw dbałości o środowisko. Jednak gdy pakowała jedzenie do samochodu, zatrzymała ją ochrona sklepu. Kobieta relacjonowała, że została zaatakowana gazem, gdy próbowała schronić się w aucie. Ochroniarz miał też próbować założyć jej kajdanki.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Złe wieści dla najuboższych Polaków. Ekonomista mówi o cenach w Polsce

Ostatecznie białostoczanka zgodziła się wejść do sklepu ze skrzynką rzeczy wyjętych ze śmietnika, a ochrona wezwała policję. - Po rozmowie z pracownikami sklepu, którzy przekazali informacje, że pojemniki ReFood znajdowały się na terenie sklepu i zawierały towary, z których są rozliczani, policjanci ukarali kobietę mandatem karnym w wysokości 200 zł. Straty oszacowano na 108,99 zł - relacjonowała w sierpniu w rozmowie z "Kurierem Porannym" Katarzyna Molska-Zarzecka z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku.

Czy można wyciągnąć jedzenie z przysklepowego śmietnika

31-latka w pierwszym odruchu przyjęła mandat, ale po przemyśleniu sprawy złożyła do sądu wniosek o jego uchylenie. Jak mówiła dwa tygodnie temu na rozprawie, śmietnik był otwarty i na otwartej przestrzeni. - Po prostu wzięłam kilka rzeczy, które jeszcze nadawały się do zjedzenia, żeby się nie zmarnowały (...). Mam ogromne poczucie niesprawiedliwości, że jestem karana za coś, co jest tak naprawdę dobre dla planety i dla innych ludzi - tłumaczyła w sądzie.

W poniedziałek Sąd Rejonowy w Białymstoku 200-złotowy mandat uchylił. Sędzia Tomasz Pannert argumentował, że pani Ewelina w ogóle nie popełniła wykroczenia, o które została obwiniona, czyli nie dokonała kradzieży mienia. Wyjaśniał, że do dokonania takiego czynu potrzebny jest zamiar bezpośredni przywłaszczenia czyjejś rzeczy. Do tego rzeczy porzucone nie mogą być przedmiotem kradzieży, a przedmiot kradzieży musi mieć określoną wartość.

A obwiniona założyła, iż produkty spożywcze w kontenerze są niezdatne do dalszej sprzedaży i - jak mówił sędzia Pannert - nie można uznać, że udała się na sklepowy parking ze świadomością i zamiarem dokonania zaboru rzeczy należących do sieci sklepu. Dodał, że był to zwykły pojemnik na śmieci. Nie był oznaczony w żaden szczególny sposób, "pozwalający osobie postronnej na inną ocenę jego charakteru, aniżeli zwyczajowo i społecznie przyjęta".

- Tym samym w ocenie takiej statystycznej osoby postronnej w koszu na śmieci, co wydaje się oczywiste, znajdują się na przykład dla jednych odpady, a dla innych śmieci, co nie zmienia wszak faktu, iż są to rzeczy, co do których pierwotny właściciel, umieszczając je w takim pojemniku, dał jednoznaczny wyraz, że chce się ich pozbyć. Że one są mu zbędne i niepotrzebne - uzasadniał sędzia.

Znak dla innych

Pytał też retorycznie, na podstawie jakich okoliczności pani Ewelina miała wiedzieć, że zwykły pojemnik na śmieci nim nie jest. Powiedział też, że dysponent takiego pojemnika na śmieci, jeśli postawił go w miejscu ogólnodostępnym, a traktuje go jednak inaczej niż zwyczajowo, powinien go stosownie i jednoznacznie oznaczyć.

- Cieszę się, że wywalczyłam sprawiedliwość, że się udało. To jest też znak dla innych osób, które to robią: że można, żeby pamiętały o swoich prawach i o tym, że nie robią nic złego - skomentowała pani Ewelina dziennikarzom po ogłoszeniu postanowienia przez sąd.

Jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami ekonomicznymi i biznesowymi, skorzystaj z naszego Chatbota, klikając tutaj

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"
Cła na pomagających Grenlandii. Kallas: Chiny i Rosja muszą się świetnie bawić
Cła na pomagających Grenlandii. Kallas: Chiny i Rosja muszą się świetnie bawić