Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
tvp
06.03.2020 23:00

Finansowanie mediów publicznych. Polska to europejski fenomen

Teoretycznie polskie media publiczne utrzymywane są przede wszystkim z abonamentu. To europejski standard. W praktyce jednak to, co w Polsce ostatnio jest uznawane za "abonament", jest tak naprawdę rządową kroplówką. Na podobne "prezenty" w takiej wysokości nie może liczyć żaden nadawca publiczny w Unii.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Forum)
W Europie media publiczne utrzymują się głównie z abonamentu. Rządowe kroplówki to polski ewenement

Roczny abonament RTV to w Polsce teraz 245,15 zł. W założeniu przede wszystkim z tej opłaty powinny się utrzymywać publiczne radio i telewizja. Nie wszyscy jednak abonament płacą, poza tym sporo osób jest zwolnionych z jego płacenia (na przykład osoby po 75. roku życia).

Rząd od kilku lat stara się więc "zrekompensować" mediom publicznym "straty z tytułu nieopłaconego abonamentu". "Rekompensaty" jednak budzą gigantyczne emocje, nie tylko zresztą ze względu na ich wysokość. Na przełomie 2017 i 2018 r. mediom przyznano 980 mln zł za utracone pieniądze z abonamentu z poprzednich siedmiu lat (do TVP trafiło 860 mln zł). Rok później media dostały 1,26 mld zł (z tego 1,12 mld zł poszło dla TVP).

Tymczasem w 2020 rząd chciał przyznać już niemal 2 mld zł. Ostatecznie zgodził się na to prezydent, który w piątek wieczorem poinformował, że podpisał ustawę, choć "pod pewnymi warunkami" dotyczącymi m.in. funduszy na ochronę zdrowia i wzmocnienia ośrodków regionalnych TVP.

Juliusz Braun, były prezes TVP, w rozmowie z money.pl, zwracał uwagę, że nie rozumie, czemu rekompensata za kilka lat abonamentowych strat (czyli ta przyznana na przełomie 2017/2018) ma być dwa razy niższa niż rekompensata planowana w 2020 roku.

Palikot o sporze ws. dotacji dla TVP. "To gra polityczna". Obejrzyj wideo:

Czy w innych krajach publiczni nadawcy też mogą liczyć na takie kroplówki od rządu? Sprawdziliśmy.

(WP.PL)
(Fot: Money.pl)

Abonament dominuje w Europie

Z raportu Europejskiej Unii Nadawców (EBU) wynika, że abonament radiowo-telewizyjny funkcjonuje w blisko połowie krajów Unii. Nie zawsze jednak jest on głównym źródłem zysków dla mediów publicznych.

Tak jest jednak w największych krajach wspólnoty - w Niemczech, Francji, we Włoszech. Tak jest również w Wielkiej Brytanii, która opuściła Unię, choć w raporcie EBU została jeszcze uwzględniona.

Tak też jest i w Polsce. Choć do "abonamentu" wlicza się u nas nie tylko wpłaty od osób prywatnych, ale też rządową kroplówkę. A to wielkie pieniądze. Poza dopłatą za 2020 rok, wcześniej władze przyznały mediom publicznym w latach 2017-2019 łącznie ponad 2 mld zł rekompensat. Dla porównania - szacuje się, że przez pierwsze trzy kwartały 2019 roku TVP z reklam, licencji i umówi sponsoringowych uzyskała 1,25 mld zł.

W Niemczech nie ma mowy o dużych rządowych dotacjach dla mediów publicznych. Tam każdy zobowiązany jest do płacenia miesięcznego abonamentu - w tej chwili opłata dla rodzin wynosi 17,50 euro, a więc ok. 75 zł. Zbieraniem i dysponowaniem tymi funduszami zajmuje się niezależna instytucja - Beitragsservice.

Niemieckie media publiczne co prawda czasem emitują reklamy lub przyjmują rządowe granty, jednak stanowi to niewielką część ich dochodów.

Również w Wielkiej Brytanii media publiczne żyją głównie z abonamentu, który wynosi 154 funty rocznie, a więc ok. 764 zł. Z tego do BBC trafia nawet 4 mld funtów rocznie. Rozgłośnie i stacje BBC też czasem dostają od rządu granty. Zwykle jednak nie więcej niż 250 mln funtów, więc nie jest to najważniejsza pozycja w budżecie BBC. Znacznie więcej publiczny nadawca zarabia na sprzedaży praw do znanych programów, na przykład "Top Gear".

Niepłacenie abonamentu w Wielkiej Brytanii i Niemczech jest traktowane bardzo poważnie przez państwowe instytucje. Za unikanie tego obowiązku można nawet trafić do więzienia.

W Holandii dotacje z budżetu ministerstwa kultury

A jak jest w krajach, w których nie obowiązuje abonament? W Holandii na przykład media publiczne utrzymywane są w większości za rządowe pieniądze. Państwo przeznacza na stacje telewizyjne i rozgłośnie niemal 800 mln euro rocznie, a z emitowania reklam holenderskie media mają dodatkowe 200 mln euro.

Pieniądze jednak trudno uznać za rządowe kroplówki - stawka jest względnie stała, a fundusze pochodzą ze środków ministerstwa kultury i nauki.

Polski sposób finansowania mediów - w dużej mierze poprzez kroplówki od rządu - to więc ewenement. Jednak Polska tu wyróżniała się zawsze na tle Europy. Przed rządami PiS przez wiele lat głównym źródłem finansowania dla mediów publicznych były reklamy. Taki model to też duża rzadkość. W tej chwili obowiązuje on jedynie na Malcie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
06-03-2020

TakW Europie są media publiczne. To jest regulowane ustawowo i obyczajowo. My nie mamy mediów publicznych. Mamy propagandową machinę PiS, na niskim … Czytaj całość

06-03-2020

Ewa W-waTe pieniądze prezydent powinien przeznaczyć na badania, sprzęt i wszelkie środki przeciwdzialanie korona wirusowi, a nie żeby zasponsorować sobie i … Czytaj całość

06-03-2020

obserwatorA może napiszcie jakie sa kary w Niemczech za niepłacenie abonamentu. Że sa kontrole sprawdzające kto ma telewizor w domu lub radio w samochodzie. … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (452)