Francja przejmuje stery. Nad Polską mogą zebrać się ciemne chmury

Z początkiem roku Francja objęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Francuskie przywództwo przebiegnie w cieniu kampanii wyborczej, która może zdecydować o losach Wspólnoty. Zmiana na czele UE to również ważny znak dla Polski. Oznaczać może bowiem powrót do kwestii praworządności i wyciszonej przez Słowenię procedury w ramach art. 7 Traktatu UE.

Objęcie przez Francję prezydencji w Radzie UE może wpłynąć m.in. na sprawę polskiej praworządności Objęcie przez Francję prezydencji w Radzie UE może wpłynąć m.in. na sprawę polskiej praworządności
Źródło zdjęć: © East News | THIERRY MONASSE/REPORTER
Mateusz Gąsiorowski

1 stycznia, po raz pierwszy od 14 lat, Francja przejęła sześciomiesięczne przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej od Słowenii. Jej zadaniem w tym czasie będzie prowadzenie posiedzeń Rady UE, kierowanie pracami nad zmianami w unijnym prawie czy negocjowanie kompromisów. Wprawdzie Traktat Lizboński ograniczył kompetencje prezydencji, jednak każde państwo ustala na ten czas własne priorytety, które mogą rzutować na działania podejmowane przez Wspólnotę.

Mówiąc o priorytetach na najbliższe pół roku, prezydent Emmanuel Macron przyznał, że chce przejścia od Europy współpracującej wewnątrz swych granic do Europy mocarstwa — całkowicie suwerennego i wyznaczającego swą przyszłość. - Aby osiągnąć całkowitą suwerenność, konieczne jest panowanie nad granicami i nad tym, co dzieje się w sąsiedztwie, jak i wspólna europejska obrona – wyliczał Macron. Wyraził jednocześnie wolę "zharmonizowania reguł przyznawania azylu" i reformy systemu Schengen.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Francuski prezydent przyznał, że Europejczycy nie narzekają już, że Europa robi za dużo, ale raczej, że robi za mało.

Dlatego też Unia od czterech lat realizuje agendę suwerenności: w sprawach gospodarczych ze wspólnym długiem; ekologicznych z neutralnością węglową do 2050 r.; obronnych z pierwszym wspólnym budżetem wojskowym; oraz społecznych z rewizją dyrektywy o pracownikach delegowanych. Europa już teraz przejmuje odpowiedzialność za swój los — podkreślił.

Zapowiedział również, że program na rzecz suwerennej Europy zostanie przyspieszony przez francuską prezydencję. - Europa musi stawić czoła głównym wyzwaniom gospodarczym, edukacyjnym, migracyjnym i militarnym. Prezydencja francuska musi być momentem prawdy dla regulacji i odpowiedzialności platform cyfrowych, cen węgla na granicach europejskich, płac minimalnych i naszych stosunków z Afryką — mówił.

Francja przejmuje unijną prezydencję

Objęcie przez Francję prezydencji w Radzie UE może wpłynąć m.in. na sprawę polskiej praworządności. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Paryż będzie chciał zorganizować wysłuchanie naszego kraju w ramach art. 7 Traktatu UE. Chodzi tutaj o procedurę rozpoczętą przez KE w 2017 r. Do tej pory odbyły się cztery wysłuchania. Ostatnie w czerwcu, podczas prezydencji Portugalii. Później jednak unijne przywództwo przejęła Słowenia, która nie przykładała do sprawy dużej wagi, m.in. z uwagi na fakt, że sama jest oskarżana o łamanie unijnych wartości we własnym kraju.

Teraz temat może powrócić. Stéphane Séjourné, były doradca Emmanuela Macrona i przewodniczący frakcji Renew Europe w Parlamencie Europejskim, powiedział w rozmowie z Polsat News, że praworządność stanowi minimalny wymóg członkostwa w Unii Europejskiej. - Dlatego trzeba być nieustępliwym. I to prawda, że dziś musimy przypominać niektórym europejskim rządom o naszych wspólnych zasadach, których przestrzeganie pozwala na przynależność do UE, a które powinny być naszym wspólnym DNA, jeśli mamy działać dla dobra publicznego w 27 państwach i ponosić za nie zbiorową odpowiedzialność — podkreślił.

Polityk zwrócił uwagę, że "Wspólnota Europejska to dobry europejski projekt, który pozwolił na uniknięcie wojen, pozwolił na życie w pokoju od ponad 30 lat". - Dlatego trzeba, by dalej istniał i by wszyscy respektowali jego zasady — mówił Séjourné.

Wybory prezydenckie we Francji

Nie ulega wątpliwości, że francuska prezydencja będzie przebiegała w cieniu ważnej kampanii wyborczej, bo na wiosnę, 10 kwietnia, we Francji odbędą się wybory prezydenckie. I choć Macron, mimo że jeszcze oficjalnie nie ogłosił kandydowania, prowadzi w sondażach, to nie może być pewny reelekcji. Najpoważniejszą rywalką urzędującego prezydenta jest kandydatka Republikanów Valérie Pécresse. Znaczącym poparciem mogą pochwalić się również skrajnie prawicowi Marine Le Pen i Eric Zemmour.

Przeciwnicy Macrona zarzucają mu, że planuje wykorzystać prezydencję w kampanii wyborczej, pokazując swoje silne przywództwo w kwestiach europejskich. "Politico" zwróciło uwagę, że w rzeczywistości polityka krajowa wpłynęła na francuską prezydencję w UE jeszcze przed jej oficjalnym rozpoczęciem. Priorytety, które ogłosił Macron, są bowiem silnie ukierunkowane na wyborców w kraju. "Obejmując prezydencję i demonstrując siłę Francji w Unii, Macron ma szansę pokazać swoim potencjalnym wyborcom, w jaki sposób Unia Europejska przynosi im codzienne korzyści, a także odeprzeć retorykę skrajnej prawicy o upadku Francji" - napisał portal.

Kwietniowe wybory będą mieć znaczenie nie tylko dla Francji, ale dla całej Europy. Ponad jedna trzecia wyborców deklaruje w sondażach, że zagłosuje na skrajnie prawicowych, proputinowskich i eurosceptycznych kandydatów, takich jak Marine Le Pen czy Eric Zemmour. Wybór jednego z antyeuropejskich kandydatów, otwierający de facto perspektywę opuszczenia Unii przez Francję, postawiłby pod znakiem zapytania cały unijny projekt. Brexit był bowiem dla UE bardzo mocnym ciosem, ale frexit — z uwagi na fakt, że współpraca niemiecko-francuska leży u podstaw jednoczącej się od lat 50. Europy — byłby już ciosem śmiertelnym.

Jednym z głównych tematów wyborczych nad Sekwaną jest migracja. Dlatego też Macron, mówiąc o priorytetach unijnej prezydencji, wyszedł z inicjatywą zreformowania funkcjonowania strefy Schengen i popchnięcia do przodu europejskiego pakietu migracyjnego. Prezydent promuje również w Unii francuskie spojrzenie na kształt jednolitego rynku i ożywienie gospodarcze, mówiąc raczej o potrzebie ochrony miejsc pracy i wspieraniu przedsiębiorstw, a nie o otwieraniu rynku dla większej liczby zagranicznych konkurentów. - Musimy mieć jedną obsesję — jest nią tworzenie miejsc pracy i walka z bezrobociem — powiedział Macron.

Współpraca francusko-niemiecka w Europie

Duży wpływ na losy Unii Europejskiej w dłuższej perspektywie niż najbliższe sześć miesięcy będzie miała też współpraca francuskiego rządu z Niemcami, gdzie niedawno doszło do zmiany na szczytach władzy.

Macron chce, żeby francusko-niemiecki tandem nadal inspirował zacieśnianie integracji. Łukasz Maślanka, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, zwraca uwagę, że testem trwałości partnerstwa francusko-niemieckiego będą wybory we Francji oraz stosunek gabinetu Olafa Scholza do priorytetów francuskiej prezydencji. "Macron chce wykorzystać porozumienie wokół planu odbudowy, a także przychylność SPD i Zielonych wobec pogłębienia integracji europejskiej, by uzyskać poparcie Niemiec dla swoich postulatów budżetowych. W pierwszej kolejności chodzi o – ogłoszoną jako część programu francuskiej prezydencji w Radzie UE – reformę kryteriów z Maastricht i paktu stabilności, w tym zwłaszcza odejście od limitu 3 proc. deficytu budżetowego" - napisał ekspert.

Oprócz poparcia w kwestiach budżetowych Macron będzie również oczekiwał od Niemiec ustępstw w kwestiach autonomii strategicznej i roli energetyki atomowej poprzez uwzględnienie jej w zielonej taksonomii UE.

Maślanka ocenia, że różnica spojrzeń Francji i Niemiec na politykę energetyczną zwiększa znaczenie Europy Środkowej i Polski w polityce Francji. "Polska nie wyraziła jednoznacznego stanowiska wobec podnoszonych przez Francję i grupę państw południowej części UE postulatów reformy polityki budżetowej i gospodarczej Unii. W interesie Polski leży zwłaszcza podkreślanie konieczności dalszego prowadzenia polityki spójności oraz przypominanie o ryzyku związanym z poluzowaniem zasad udzielania pomocy publicznej (zakłócenie swobód rynkowych i konkurencji). Znaczenie polskiego głosu w tej dyskusji ogranicza pozostawanie poza strefą euro oraz konflikt w sprawie zatwierdzenia Krajowego Planu Odbudowy" - ocenił analityk PISM.

Następnym krajem, który będzie sprawować unijną prezydencję od 1 lipca 2022 r., będą Czechy. Przewodnictwo Polski planowane jest na pierwszą połowę 2025 r.

Wybrane dla Ciebie