Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Mateusz Gąsiorowski
Mateusz Gąsiorowski
|

Francja przejmuje stery. Nad Polską mogą zebrać się ciemne chmury

244
Podziel się:

Z początkiem roku Francja objęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Francuskie przywództwo przebiegnie w cieniu kampanii wyborczej, która może zdecydować o losach Wspólnoty. Zmiana na czele UE to również ważny znak dla Polski. Oznaczać może bowiem powrót do kwestii praworządności i wyciszonej przez Słowenię procedury w ramach art. 7 Traktatu UE.

Francja przejmuje stery. Nad Polską mogą zebrać się ciemne chmury
Objęcie przez Francję prezydencji w Radzie UE może wpłynąć m.in. na sprawę polskiej praworządności (East News, THIERRY MONASSE/REPORTER)

1 stycznia, po raz pierwszy od 14 lat, Francja przejęła sześciomiesięczne przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej od Słowenii. Jej zadaniem w tym czasie będzie prowadzenie posiedzeń Rady UE, kierowanie pracami nad zmianami w unijnym prawie czy negocjowanie kompromisów. Wprawdzie Traktat Lizboński ograniczył kompetencje prezydencji, jednak każde państwo ustala na ten czas własne priorytety, które mogą rzutować na działania podejmowane przez Wspólnotę.

Mówiąc o priorytetach na najbliższe pół roku, prezydent Emmanuel Macron przyznał, że chce przejścia od Europy współpracującej wewnątrz swych granic do Europy mocarstwa — całkowicie suwerennego i wyznaczającego swą przyszłość. - Aby osiągnąć całkowitą suwerenność, konieczne jest panowanie nad granicami i nad tym, co dzieje się w sąsiedztwie, jak i wspólna europejska obrona – wyliczał Macron. Wyraził jednocześnie wolę "zharmonizowania reguł przyznawania azylu" i reformy systemu Schengen.

Zobacz także: Polexit absurdalnym pomysłem? Ekspert wyjaśnia

Francuski prezydent przyznał, że Europejczycy nie narzekają już, że Europa robi za dużo, ale raczej, że robi za mało.

Dlatego też Unia od czterech lat realizuje agendę suwerenności: w sprawach gospodarczych ze wspólnym długiem; ekologicznych z neutralnością węglową do 2050 r.; obronnych z pierwszym wspólnym budżetem wojskowym; oraz społecznych z rewizją dyrektywy o pracownikach delegowanych. Europa już teraz przejmuje odpowiedzialność za swój los — podkreślił.

Zapowiedział również, że program na rzecz suwerennej Europy zostanie przyspieszony przez francuską prezydencję. - Europa musi stawić czoła głównym wyzwaniom gospodarczym, edukacyjnym, migracyjnym i militarnym. Prezydencja francuska musi być momentem prawdy dla regulacji i odpowiedzialności platform cyfrowych, cen węgla na granicach europejskich, płac minimalnych i naszych stosunków z Afryką — mówił.

Francja przejmuje unijną prezydencję

Objęcie przez Francję prezydencji w Radzie UE może wpłynąć m.in. na sprawę polskiej praworządności. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Paryż będzie chciał zorganizować wysłuchanie naszego kraju w ramach art. 7 Traktatu UE. Chodzi tutaj o procedurę rozpoczętą przez KE w 2017 r. Do tej pory odbyły się cztery wysłuchania. Ostatnie w czerwcu, podczas prezydencji Portugalii. Później jednak unijne przywództwo przejęła Słowenia, która nie przykładała do sprawy dużej wagi, m.in. z uwagi na fakt, że sama jest oskarżana o łamanie unijnych wartości we własnym kraju.

Teraz temat może powrócić. Stéphane Séjourné, były doradca Emmanuela Macrona i przewodniczący frakcji Renew Europe w Parlamencie Europejskim, powiedział w rozmowie z Polsat News, że praworządność stanowi minimalny wymóg członkostwa w Unii Europejskiej. - Dlatego trzeba być nieustępliwym. I to prawda, że dziś musimy przypominać niektórym europejskim rządom o naszych wspólnych zasadach, których przestrzeganie pozwala na przynależność do UE, a które powinny być naszym wspólnym DNA, jeśli mamy działać dla dobra publicznego w 27 państwach i ponosić za nie zbiorową odpowiedzialność — podkreślił.

Polityk zwrócił uwagę, że "Wspólnota Europejska to dobry europejski projekt, który pozwolił na uniknięcie wojen, pozwolił na życie w pokoju od ponad 30 lat". - Dlatego trzeba, by dalej istniał i by wszyscy respektowali jego zasady — mówił Séjourné.

Wybory prezydenckie we Francji

Nie ulega wątpliwości, że francuska prezydencja będzie przebiegała w cieniu ważnej kampanii wyborczej, bo na wiosnę, 10 kwietnia, we Francji odbędą się wybory prezydenckie. I choć Macron, mimo że jeszcze oficjalnie nie ogłosił kandydowania, prowadzi w sondażach, to nie może być pewny reelekcji. Najpoważniejszą rywalką urzędującego prezydenta jest kandydatka Republikanów Valérie Pécresse. Znaczącym poparciem mogą pochwalić się również skrajnie prawicowi Marine Le Pen i Eric Zemmour.

Przeciwnicy Macrona zarzucają mu, że planuje wykorzystać prezydencję w kampanii wyborczej, pokazując swoje silne przywództwo w kwestiach europejskich. "Politico" zwróciło uwagę, że w rzeczywistości polityka krajowa wpłynęła na francuską prezydencję w UE jeszcze przed jej oficjalnym rozpoczęciem. Priorytety, które ogłosił Macron, są bowiem silnie ukierunkowane na wyborców w kraju. "Obejmując prezydencję i demonstrując siłę Francji w Unii, Macron ma szansę pokazać swoim potencjalnym wyborcom, w jaki sposób Unia Europejska przynosi im codzienne korzyści, a także odeprzeć retorykę skrajnej prawicy o upadku Francji" - napisał portal.

Kwietniowe wybory będą mieć znaczenie nie tylko dla Francji, ale dla całej Europy. Ponad jedna trzecia wyborców deklaruje w sondażach, że zagłosuje na skrajnie prawicowych, proputinowskich i eurosceptycznych kandydatów, takich jak Marine Le Pen czy Eric Zemmour. Wybór jednego z antyeuropejskich kandydatów, otwierający de facto perspektywę opuszczenia Unii przez Francję, postawiłby pod znakiem zapytania cały unijny projekt. Brexit był bowiem dla UE bardzo mocnym ciosem, ale frexit — z uwagi na fakt, że współpraca niemiecko-francuska leży u podstaw jednoczącej się od lat 50. Europy — byłby już ciosem śmiertelnym.

Jednym z głównych tematów wyborczych nad Sekwaną jest migracja. Dlatego też Macron, mówiąc o priorytetach unijnej prezydencji, wyszedł z inicjatywą zreformowania funkcjonowania strefy Schengen i popchnięcia do przodu europejskiego pakietu migracyjnego. Prezydent promuje również w Unii francuskie spojrzenie na kształt jednolitego rynku i ożywienie gospodarcze, mówiąc raczej o potrzebie ochrony miejsc pracy i wspieraniu przedsiębiorstw, a nie o otwieraniu rynku dla większej liczby zagranicznych konkurentów. - Musimy mieć jedną obsesję — jest nią tworzenie miejsc pracy i walka z bezrobociem — powiedział Macron.

Współpraca francusko-niemiecka w Europie

Duży wpływ na losy Unii Europejskiej w dłuższej perspektywie niż najbliższe sześć miesięcy będzie miała też współpraca francuskiego rządu z Niemcami, gdzie niedawno doszło do zmiany na szczytach władzy.

Macron chce, żeby francusko-niemiecki tandem nadal inspirował zacieśnianie integracji. Łukasz Maślanka, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, zwraca uwagę, że testem trwałości partnerstwa francusko-niemieckiego będą wybory we Francji oraz stosunek gabinetu Olafa Scholza do priorytetów francuskiej prezydencji. "Macron chce wykorzystać porozumienie wokół planu odbudowy, a także przychylność SPD i Zielonych wobec pogłębienia integracji europejskiej, by uzyskać poparcie Niemiec dla swoich postulatów budżetowych. W pierwszej kolejności chodzi o – ogłoszoną jako część programu francuskiej prezydencji w Radzie UE – reformę kryteriów z Maastricht i paktu stabilności, w tym zwłaszcza odejście od limitu 3 proc. deficytu budżetowego" - napisał ekspert.

Oprócz poparcia w kwestiach budżetowych Macron będzie również oczekiwał od Niemiec ustępstw w kwestiach autonomii strategicznej i roli energetyki atomowej poprzez uwzględnienie jej w zielonej taksonomii UE.

Maślanka ocenia, że różnica spojrzeń Francji i Niemiec na politykę energetyczną zwiększa znaczenie Europy Środkowej i Polski w polityce Francji. "Polska nie wyraziła jednoznacznego stanowiska wobec podnoszonych przez Francję i grupę państw południowej części UE postulatów reformy polityki budżetowej i gospodarczej Unii. W interesie Polski leży zwłaszcza podkreślanie konieczności dalszego prowadzenia polityki spójności oraz przypominanie o ryzyku związanym z poluzowaniem zasad udzielania pomocy publicznej (zakłócenie swobód rynkowych i konkurencji). Znaczenie polskiego głosu w tej dyskusji ogranicza pozostawanie poza strefą euro oraz konflikt w sprawie zatwierdzenia Krajowego Planu Odbudowy" - ocenił analityk PISM.

Następnym krajem, który będzie sprawować unijną prezydencję od 1 lipca 2022 r., będą Czechy. Przewodnictwo Polski planowane jest na pierwszą połowę 2025 r.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(244)
sonia
8 miesięcy temu
Ta cała skorumpowana UE potrzebna nam jak wrzód na tyłku . Bez tego kołchozu lepiej nam się żyło . To nir rok 39 żebyśmy pracowali na niemców !
wix9p-lo
9 miesięcy temu
Zlecić Francji budowę Okrętrów wojennych w Szczecinie oraz budowę 1-2 Elektrowni jądrowych. Sukcesem byłoby uruchomienie produkcji samolotów bojowych Rafal co proponują Francuzi jeżeli Amerykanie odmówią uruchomienia w Mielcu produkcji F18
LMC
9 miesięcy temu
Tylko jaką my mamy wiarygodność z tym rządem?? Zdewastowane najważniejsze instytucje państwa SN,TK,KRS, służba cywilna, korpus dyplomatyczny, służba zdrowia, edukacja, wojsko, itd,itd..Rząd nie przestrzega i nie wykonuje wyroków tak sądów krajowych jak i międzynarodowych trybunałów. Lekceważy podpisane traktaty i konwencje , łamiąc zobowiązania. Dodatkowo skłóceni jesteśmy ze wszystkimi sąsiadami ,z UE, oraz USA. PiS przyprawił nam twarz tępego, awanturniczego wieśniaka nieuznającego relacji w oparciu o dyskusję i kompromis. Kulturowo i politycznie bliżej nam do azjatyckich satrapii ,aniżeli demokratycznego europejskiego państwa.
zcx
9 miesięcy temu
Oszustów z pisu nigdzie nie trawią
Ogon
9 miesięcy temu
Mogą nam skoczyć na ładownicę.
...
Następna strona