Gospodarka Libanu na krawędzi. Całkowite uzależnienie od dostaw zewnętrznych
W 2025 roku Liban odnotował pierwszy od lat wzrost gospodarczy. Kruchy optymizm studzą trwające ataki Izraela. Kraj, który dopiero co rozpoczął reformę, może ugiąć się pod ekonomicznymi skutkami konfliktu. Według Banku Światowego strukturalne uzależnienie od importu i ogromny dług pozostają dla Bejrutu barierami nie do przebicia.
Gospodarka Libanu, po latach drastycznego kurczenia się i paraliżu finansowego, w 2025 roku zaczęła wykazywać pierwsze oznaki stabilizacji. Zeszłoroczny raport Banku Światowego "Lebanon Economic Monitor" wskazywał na umiarkowane odbicie gospodarcze kraju, które stało się bezpośrednio zagrożone przez eskalację konfliktu z Izraelem. Głębokie wady strukturalne państwa opartego na konsumpcji i imporcie tylko pogłębiają ryzyko zatrzymania szansy na wzrost.
Zgodnie z danymi przedstawionymi przez Bank Światowy w styczniu 2026 roku, realny PKB Libanu wzrósł w 2025 roku o 3,5 proc. Jest to wynik znaczący, biorąc pod uwagę, że stanowi on najszybsze tempo wzrostu od początku kryzysu finansowego w 2019 roku. Należy jednak zaznaczyć, że pierwotne prognozy były znacznie wyższe i zakładały wzrost na poziomie 4,7 proc. Rewizja ta jest bezpośrednim skutkiem osłabienia sezonu turystycznego, który ucierpiał z powodu trwającego konfliktu regionalnego oraz incydentów bezpieczeństwa.
Trump nie martwi się o zbrodnie wojenne. USA zniszczą Iran?
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Izrael zaatakował Liban na początku marca, a Iran odpowiedział atakami na infrastrukturę energetyczną w krajach Zatoki Perskiej, co wywołało gwałtowny wzrost cen ropy naftowej na światowych rynkach. Turystyka, obok przekazów pieniężnych od diaspory, pozostaje bowiem głównym silnikiem napędowym libańskiej gospodarki, a każda destabilizacja na granicy z Izraelem natychmiast odbija się na wynikach sektora usług.
Eksperci Banku Światowego podkreślają, że obecne ożywienie ma charakter niezwykle kruchy.
Niedawne zyski gospodarcze Libanu podkreślają znaczenie trwających reform – wskazuje w raporcie Jean-Christophe Carret, dyrektor Banku Światowego na region Bliskiego Wschodu.
Jego zdaniem utrzymanie tej tendencji będzie wymagało szybszych i bardziej ambitnych zmian makrofinansowych oraz sektorowych, aby osiągnąć trwałą stabilność i wzrost sprzyjający włączeniu społecznemu. Bez tych działań Liban pozostanie zakładnikiem doraźnych wpływów dewizowych, które nie budują długofalowej odporności państwa.
Strukturalna pułapka importu i surowców
Analiza libańskiej gospodarki obnaża jej fundamentalną słabość: całkowite uzależnienie od dostaw zewnętrznych. Liban funkcjonuje obecnie głównie jako importer towarów, w tym kluczowych surowców energetycznych i materiałów budowlanych, co przy niemal całkowitym braku własnej produkcji przemysłowej generuje ogromny deficyt handlowy. Szacuje się, że deficyt obrotów towarowych w 2025 roku wyniósł aż 33,2 proc. PKB. Import produktów energetycznych stanowił ponad 25 proc. całego rachunku za towary sprowadzane z zagranicy, co czyni kraj niezwykle wrażliwym na wahania cen ropy na rynkach światowych.
Wzrost gospodarczy, który odnotowano w ostatnim roku, był napędzany przede wszystkim przez konsumpcję prywatną. Ta z kolei jest podtrzymywana przez dwa filary: wspomniane przekazy pieniężne od Libańczyków mieszkających za granicą oraz postępującą dolaryzację gospodarki. Przekazy te w 2024 roku stanowiły równowartość 26 proc. PKB. Zjawisko to, choć ratuje budżety domowe, utrwala model ekonomiczny, w którym kraj konsumuje znacznie więcej, niż produkuje. Bank Światowy zauważa, że deficyt na rachunku obrotów bieżących jest finansowany przez ogromną "gospodarkę gotówkową", co utrudnia skuteczną kontrolę nad przepływami kapitałowymi i osłabia system bankowy.
Sytuację komplikuje fakt, że Liban musi importować niemal wszystkie materiały niezbędne do odbudowy zniszczonej infrastruktury. W 2025 roku odnotowano gwałtowny wzrost importu wyrobów niemetalicznych oraz maszyn i urządzeń, co świadczy o próbach wznowienia aktywności inwestycyjnej mimo ryzyka wojennego. Jednak bez dostępu do międzynarodowych rynków kapitałowych, z których Liban jest wykluczony od czasu ogłoszenia niewypłacalności w 2020 roku, finansowanie tych potrzeb opiera się wyłącznie na bieżących wpływach i rezerwach, co jest strategią krótkowzroczną.
Stabilizacja walutowa pod kontrolą banku centralnego
Jednym z nielicznych pozytywnych sygnałów płynących z Bejrutu jest względna stabilizacja kursu walutowego. Od sierpnia 2023 roku funt libański utrzymuje się na poziomie około 89 500 LBP za dolara amerykańskiego. Jest to efekt rygorystycznej polityki Banque du Liban (BdL), który zaprzestał finansowania deficytu budżetowego poprzez emisję pieniądza. Zamiast tego, bank centralny skupia się na zarządzaniu płynnością w walucie krajowej i gromadzeniu rezerw walutowych, które między lipcem 2024 a lipcem 2025 roku wzrosły o ponad 586 mln dolarów.
Stabilizacja kursu oraz niemal pełna dolaryzacja cen towarów i usług doprowadziły do wyhamowania inflacji. O ile w poprzednich latach Liban zmagał się z hiperinflacją sięgającą setek procent, o tyle w 2025 roku prognozuje się jej spadek do poziomu 15,2 proc. Bank Światowy przewiduje, że przy zachowaniu obecnej dyscypliny w 2026 roku inflacja może po raz pierwszy od siedmiu lat spaść do wartości jednocyfrowych. Należy jednak pamiętać, że ceny usług krajowych, takich jak czynsze czy edukacja, wciąż rosną szybciej niż globalna średnia, co wynika z ograniczonej konkurencji i struktur rynkowych o charakterze oligopolistycznym.
Warto przypomnieć, że fundamentem tej stabilizacji jest poprawa ściągalności podatków i ostrożne zarządzanie budżetem. Rząd Libanu zakłada osiągnięcie równowagi budżetowej w 2025 i 2026 roku, co jest krokiem milowym w porównaniu do lat głębokiego deficytu. Niemniej jednak, dług publiczny Libanu wciąż pozostaje na bardzo wysokim poziomie, a relacja długu do PKB, choć prognozowana na poziomie 157,4 proc. w 2025 roku, spada głównie dzięki wzrostowi nominalnego PKB, a nie realnej redukcji zadłużenia.
Cień kryzysu bankowego i brakujące reformy
Mimo optymistycznych danych o wzroście, libański sektor bankowy pozostaje w stanie głębokiej zapaści. Szacowane straty systemu finansowego wynoszą około 72 mld dolarów, co stanowi równowartość 300 proc. PKB kraju. Choć w lipcu 2025 roku parlament uchwalił ustawę o restrukturyzacji sektora bankowego, jej skuteczność jest ograniczona. Jak czytamy w raporcie, ustawa ta stanie się w pełni efektywna dopiero po przyjęciu tzw. ustawy o luce finansowej (Financial Gap Law), która określi zasady podziału strat między państwo, banki i deponentów.
– Restrukturyzacja i rehabilitacja sektora bankowego, przywrócenie zdolności do obsługi długu oraz zwiększenie przestrzeni fiskalnej na budowę potencjału instytucjonalnego to reformy, które mogłyby postępować szybciej – zauważają autorzy raportu Banku Światowego. Obecnie system bankowy niemal nie pełni swojej podstawowej funkcji, jaką jest pośrednictwo finansowe. Aktywność kredytowa jest minimalna, a większość transakcji w gospodarce odbywa się w formie gotówkowej, co sprzyja nieformalności i utrudnia prowadzenie nowoczesnej polityki gospodarczej.
Prognozy na 2026 rok już nieaktualne?
Przyszłość Libanu w 2026 roku miała zależeć od trzech czynników: utrzymania stabilności politycznej, braku dalszej eskalacji militarnej oraz determinacji w wdrażaniu reform przed zaplanowanymi na maj wyborami parlamentarnymi. Bank Światowy prognozuje wzrost PKB na poziomie 4 proc. w 2026 roku, jednak zaznacza, że ryzyka są skierowane głównie w dół. Możliwe zmęczenie społeczności międzynarodowej powolnym tempem reform oraz niepewność co do napływu środków na odbudowę kraju mogą zatrzymać obecne, kruche ożywienie.
Te prognozy w obliczu ataków ze strony Izraela wydają się jednak nieaktualne. Sytuacja geopolityczna w regionie okazała się kluczowym czynnikiem ryzyka dla libańskiej gospodarki. Choć Donald Trump ogłosił zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie, mówiąc o możliwej "złotej erze" dla regionu, eksperci pozostają ostrożni w prognozach. Konflikt, który eskalował przez ostatnie miesiące, wywołał nie tylko bezpośrednie zniszczenia infrastruktury, ale również sparaliżował sektor turystyczny w całym regionie, zmuszając rządy do uruchamiania specjalnych funduszy pomocowych dla turystów. Liban, jako kraj szczególnie uzależniony od przychodów z turystyki i przekazów od diaspory, odczuwa te wstrząsy szczególnie dotkliwie. Dodatkowo wahania cen ropy naftowej, które według analityków skandynawskich mogły sięgnąć nawet 150 dolarów za baryłkę w najgorszych scenariuszach, bezpośrednio uderzają w gospodarkę całkowicie uzależnioną od importu energii.
Liban pozostaje krajem o ogromnym potencjale ludzkim, który jednak wciąż dusi się w gorsecie niewydolnych instytucji i strukturalnego uzależnienia od zewnętrznych dostaw surowców.