Hotelowy gigant tonie. Zarządzał 250 hotelami w Europie
Jeszcze kilka lat temu zarządzała setkami hoteli w całej Europie i dynamicznie przejmowała kolejne obiekty. Teraz Revo Hospitality Group wyprzedaje znaczną część swojego portfela, a setki pracowników stracą pracę. To efekt ogłoszonej w lutym niewypłacalności i problemów finansowych, które narastały od lat - opisał bankier.pl.
Revo Hospitality Group rozpoczęła szeroko zakrojony program restrukturyzacyjny po ogłoszeniu niewypłacalności. Jak informuje niemiecki portal Merkur, około 120 hoteli zarządzanych przez grupę trafi do nowych właścicieli.
Nieruchomości mają zostać przejęte przez pięciu międzynarodowych inwestorów i operatorów hotelowych. Szczegóły transakcji, w tym jej wartość, nie zostały ujawnione. Wśród zainteresowanych zakupem mediów wymieniały izraelską Fattal Hotel Group oraz sieci Accor i Wyndham.
Proces sprzedaży cieszył się dużym zainteresowaniem rynku. Według informacji przekazanych przez kancelarię prowadzącą transakcję chęć zakupu wyraziło ponad 100 podmiotów. Ostatecznie wpłynęło około 20 konkretnych ofert, z których wybrano pięć. W Polsce grupa zarządzała sześcioma hotelami Vienna House zlokalizowanymi w Krakowie, Warszawie, Łodzi, Katowicach i Międzyzdrojach.
To nie dieta ani sport. Profesor wskazuje klucz do długiego życia
Zwolnienia mimo ratowania działalności
Jednym z kluczowych elementów restrukturyzacji jest zachowanie miejsc pracy w hotelach. Potwierdzono ciągłość zatrudnienia dla ponad 5,4 tys. pracowników związanych z przejmowanymi obiektami.
Nie wszyscy unikną jednak redukcji etatów. Pracę straci około 450 osób zatrudnionych w centrali grupy w Berlinie. Zwolnienia obejmą m.in. pracowników działów HR, kadr, rezerwacji, rozliczeń, gastronomii oraz wsparcia IT.
Wcześniej grupa sprzedała już 45 obiektów. Kolejnych 10 hoteli nadal poszukuje nabywców - czytamy.
Szybki wzrost zakończył się problemami
Model biznesowy Revo Hospitality Group opierał się na zarządzaniu hotelami działającymi pod rozpoznawalnymi markami. Goście nocowali m.in. w obiektach Ibis, Ramada, Mövenpick czy IntercityHotel, często nie wiedząc, że za ich codziennym funkcjonowaniem stoi właśnie berlińska grupa.
Firma współpracowała zarówno z właścicielami nieruchomości, jak i globalnymi sieciami hotelowymi, które dostarczały markę, standardy oraz systemy rezerwacyjne. Revo odpowiadało natomiast za bieżące zarządzanie obiektami.
Z czasem model ten zaczął jednak generować coraz większe problemy. Wśród przyczyn wymienia się rosnące koszty działalności, słabsze wyniki noclegowe oraz trudności związane z integracją kolejnych przejętych obiektów. Według medialnych doniesień grupa nie osiągała zysków od 2014 r., a pod koniec 2025 r. jej zadłużenie sięgnęło niemal 20 mln euro.
Od jednego hotelu do 250 obiektów
Revo Hospitality Group rozpoczęła działalność od zarządzania pojedynczym hotelem w 2008 r. W 2020 r. posiadała już 51 obiektów, by w ciągu kilku kolejnych lat rozrosnąć się do około 250 hoteli w 12 krajach.
To właśnie tempo ekspansji jest dziś wskazywane przez wielu ekspertów jako jedna z głównych przyczyn problemów finansowych. W części publikacji strategię firmy określano nawet mianem "megalomanii".
Postępowanie upadłościowe nie obejmuje wszystkich aktywów grupy. Wyłączone zostały m.in. obiekty znajdujące się w Szwajcarii, Czechach, Francji i we Włoszech. Oznacza to, że część działalności poza Niemcami będzie kontynuowana niezależnie od trwającej restrukturyzacji.
Jednym z najbardziej znanych obiektów pozostających poza niemieckim postępowaniem jest pięciogwiazdkowy hotel Seehof w Davos, kojarzony ze Światowym Forum Ekonomicznym. Obiekt pozostanie jednak zamknięty przynajmniej do rozpoczęcia kolejnego sezonu zimowego.