Służbowym autem na wakacje. Były wiceminister i wyrok
Sąd uniewinnił byłego wiceministra sprawiedliwości Bartłomieja Ciążyńskiego w postępowaniu dotyczącym wykorzystywania samochodu służbowego oraz przypisanej do tego pojazdu karty na cele prywatne. "Kropka" - skomentował w serwisie X Ciążyński. Wyrok nie jest prawomocny.
Śledztwo w tej sprawie ruszyło po publikacji Wirtualnej Polski. "Wiceminister sprawiedliwości Bartłomiej Ciążyński pojechał na rodzinne wakacje do Słowenii. Część jego wyjazdu sfinansowali podatnicy. Ciążyński wyruszył w podróż służbową limuzyną i dwukrotnie zatankował pojazd, płacąc służbową kartą" - pisali dziennikarze WP w sierpniu 2024 roku.
W momencie publikacji artykułu Ciążyński był wiceministrem sprawiedliwości, ale sama sprawa tankowania dotyczyła czasu, gdy pracował w Polskim Ośrodku Rozwoju Technologii, który był częścią Sieci Badawczej Łukasiewicz. Ciążyński usłyszał zarzuty pod koniec listopada 2024 roku.
"Niemcy są zagrożeni". Tak oceniają hotel w Pobierowie
Rzeczniczka wrocławskiej prokuratury Karolina Stocka-Mycek tłumaczyła, że chodzi o "wykorzystywanie samochodu służbowego oraz przypisanej do tego pojazdu karty flotowej do celów służbowych, podczas gdy w rzeczywistości wykorzystywał je do celów prywatnych (...) i obciążenie w związku z tym tej karty poprzez co najmniej ośmiokrotne zatankowanie do celów prywatnych paliwa do tego pojazdu i zakup płynu do spryskiwaczy". W efekcie Ciążyński miał doprowadzić Sieć Badawczą Łukasiewicz PORT do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Dochodzenie wykazało, że od 2 czerwca do 28 lipca 2024 r. polityk miał wielokrotnie używać służbowego samochodu oraz karty paliwowej do celów prywatnych, co doprowadziło do straty przekraczającej 4,6 tys. zł.
Sam zainteresowany nie przyznał się do winy, tłumacząc publicznie, że jedynym przewinieniem był błąd w wykorzystaniu majątku pracodawcy, za który przeprosił i poniósł konsekwencje (zrezygnował z funkcji wiceministra sprawiedliwości, dziś jest wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Wrocławia). W rozmowie z WP ocenił, że pomyłka wynikała z jego niewiedzy i braku doświadczenia, bo nigdy wcześniej nie miał auta służbowego i nie wiedział, że nie może go wykorzystywać do celów innych niż służbowe.
"Sąd uniewinnił mnie od wszystkich postawionych zarzutów. Kropka" - napisał w poniedziałek na portalu X Ciążyński.
Były wiceminister: nie miałem świadomości
Proces polityka ruszył w styczniu 2026 roku. Ciążyński powiedział wówczas, że odebrał służbowy samochód 9 maja 2024 r. Został wówczas poinformowany przez pracowniczkę PORT-u jedynie o tym, jak technicznie korzystać z karty flotowej.
Pytałem, czy można korzystać z auta za granicą, usłyszałem, że tak, ale oprócz Wlk. Brytanii. Pytałem, czy jest limit kilometrów, otrzymałem odpowiedź, że nie ma limitu kilometrów i kwoty - mówił Ciążyński.
Przekonywał, że nie otrzymał regulaminu korzystania z auta służbowego i nie wiedząc, że to niezgodne z nim, używał go do celów prywatnych.
- Nawet nie wiedziałem, że taki dokument istnieje. Cała moja wiedza na temat zasad korzystania z auta służbowego przekazana została mi w krótkiej rozmowie z pracowniczką podczas przekazania samochodu. Korzystałem z auta swobodnie, odwoziłem dzieci do szkoły, jeździłem tym samochodem na zakupy, również w weekend. Miałem bowiem zbudowane przeświadczenie w oparciu o tę rozmowę, że nie ma w tym nieprawidłowości - tłumaczył.
W poniedziałek Ciążyński w rozmowie z PAP skomentował, że "sąd po wnikliwym, (...) wielomiesięcznym postępowaniu dowodowym, w całej rozciągłości potwierdził to, co mówiłem od początku: nie miałem świadomości, że auto zostało mi przydzielone tylko do użytku służbowego, a nie prywatnie, podczas gdy wszyscy inni pracownicy na takim stanowisku mieli auto do użytku prywatnego".
Czuję ulgę, to oczywiste, natomiast też jest pewne poczucie straty - straty na niwie zawodowej i politycznej - dodał Ciążyński.
Polityk stwierdził, że od publikacji materiału na jego temat w mediach spotkał go "ogromny hejt". Podkreślił, że "teraz wiemy, że nie było tak, jak to zostało opisane". PAP podkreśla, że wyrok nie jest prawomocny.
Źródło: X, PAP