Jest fundusz na odbudowę rosyjskiego Biełgorodu. Ale nie ma w nim pieniędzy

Spore problemy finansowe ma rosyjskie miasto Biełgorod położone tuż przy granicy z Ukrainą. Gubernator obwodu biełgorodzkiego Wiaczesław Gładkow już zapowiedział, że nie ma pieniędzy na odbudowę zniszczonych przez ostrzał mieszkań.

Zniszczony blok mieszkalny w Szebiekienie w obwodzie biełgorodzkimZniszczony blok mieszkalny w Szebiekienie w obwodzie biełgorodzkim
Źródło zdjęć: © Getty Images, | 2022 Anadolu Agency

Jak informuje "Kommiersant" gubernator podkreślił, że w trzech osadach rejonu szebiekińskiego, gdzie doszło do poważnych zniszczeń, nie można jeszcze rozpocząć prac. Powodem jest brak środków w funduszu, który został utworzony na odbudowę.

Dziś w funduszu, który utworzyliśmy, brakuje pieniędzy na odbudowę - dziennik cytuje Gładkowa.

Według danych władz lokalnych tylko w ciągu ostatniego tygodnia w rejonie Szebiekińskim zniszczono 1150 mieszkań w 67 budynkach wielorodzinnych oraz 370 domów. Natomiast łączna liczba, nienadających się do użytku mieszkań, wynosi blisko 2,5 tys.

Ucieczka z Szebiekina

Przypomnijmy, że z miasta Szebiekino, które położone jest 6 km od granicy z Ukrainą, zaczęli w ostatnich kilkunastu dniach uciekać mieszkańcy. Oficjalnej ewakuacji nie ma, lecz władze zapowiadają, że pomogą wyjechać każdemu, kto o to poprosi.

Jak podają WP Wiadomości w Szebiekinie "sytuacja wymknęła się spod kontroli. Policja i wojsko miały uciec z miasta. Chaos zapanował po tym, jak wspierający Ukrainę Legion "Wolność Rosji" i Rosyjski Korpus Ochotniczy ogłosiły, że wkraczają do miejscowości".

W Szebiekinie zapanował chaos i bezprawie. Ludzie masowo okradają sklepy spożywcze, a także z elektroniką.

Wybrane dla Ciebie