"KO funduje sobie samo-grillowanie". Afera z lekarzem-milionerem zmieni niewiele?

– W przyszłym tygodniu resort przedstawi jakieś fragmentaryczne zmiany, które częściowo uspokoją emocje społeczne, jak likwidacja "saloników VIP" czy uderzenie w wygórowane zarobki niektórych lekarzy. Prawdziwych reform systemowych z tego nie będzie – ocenia skutki afery w Warszawskim Szpitalu Południowym były minister zdrowia Marek Balicki.

"KO funduje sobie samo-grillowanie". Marek Balicki komentuje aferę z lekarzem-milionerem"KO funduje sobie samo-grillowanie". Marek Balicki komentuje aferę z lekarzem-milionerem
Źródło zdjęć: © East News | Anita Walczewska
Tomasz Sąsiada

– Głębokie zmiany personalne na stanowiskach ministra zdrowia i prezesa NFZ są po prostu konieczne. Trudno oczekiwać od ludzi, którzy przez tyle czasu nie przygotowali żadnej reformy strukturalnej, że nagle uzdrowią system. Do tego potrzeba nowej ekipy - stwierdził w piątkowej rozmowie z Polską Agencją Prasową Marek Balicki, który był ministrem zdrowia w gabinetach Leszka Millera i Marka Belki (w 2003 roku oraz w latach 2004–2005).

Jego zdaniem Szpital Południowy jak w soczewce skupił fundamentalne problemy systemu ochrony zdrowia – a w szczególności całkowity brak skutecznego nadzoru nad placówkami publicznymi. Balicki nie spodziewa się jednak prawdziwych zmian w najbliższym czasie.

Jest najbogatszym Polakiem. Tak zarobił pierwszy milion

Marek Balicki: prawdziwych reform systemowych z tego nie będzie

– W przyszłym tygodniu resort przedstawi jakieś fragmentaryczne zmiany, które częściowo uspokoją emocje społeczne, jak likwidacja "saloników VIP" czy uderzenie w wygórowane zarobki niektórych lekarzy. Prawdziwych reform systemowych z tego nie będzie – ocenił. Były minister zaznaczył, że nawet jeśli resort zdrowia spełni oczekiwania premiera (który podczas piątkowej konferencji prasowej zaznaczył, że oczekuje od Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia rozwiązań, które "uporają się z najbardziej oburzającymi praktykami") i uniknie dymisji, kryzysu to nie rozwiąże, a koalicja będzie dalej za to płacić politycznie.

– Najbardziej cierpi na tym wizerunkowo sam rząd. Słuchając wypowiedzi premiera, można odnieść wrażenie, że kryzys wcale się nie kończy, a Koalicja Obywatelska funduje sobie "samo-grillowanie". W tym przypadku sprawdza się zasada: o jeden dzień za późno, o jeden dolar za mało – wyjaśnił.

Balicki, pytany o to, czy sytuację w ochronie zdrowia pomoże uzdrowić m.in. zbieranie danych o zarobkach medyków, zwrócił uwagę, że podczas dyskusji w Komisji Zdrowia wiceminister (Katarzyna - przyp. red.) Kęcka jasno dała do zrozumienia, że ta lustracja zarobków lekarzy nastąpi dopiero jesienią.

– Tymczasem ludzie mają wrażenie, że stanie się to wkrótce i na tej podstawie rząd teraz uzdrowi sytuację. Nic wielkiego się więc nie wydarzy poza teatrem politycznym. To po prostu spóźniona, źle zarządzana odpowiedź na ten głęboki kryzys polityczny – podsumował były minister.

Tusk wskazuje trzy problemy

Premier Donald Tusk wskazał podczas piątkowej konferencji prasowej na trzy problemy: tzw. saloniki VIP w szpitalach, omijanie kolejek do świadczeń oraz bardzo wysokie zarobki niektórych medyków. Szef rządu podkreślił, że najważniejszym zadaniem jest zmiana systemu, tak by nie ułatwiał on nadużyć.

Powołując się na informacje z NFZ, premier przekazał, że w 2025 r. przeprowadzono 798 kontroli (27 zawiadomień do prokuratury na kwotę 53 mln zł, 97 proc. nieprawidłowości), z kolei w 2026 r. kontroli w placówkach ochrony zdrowia było 482, co skutkowało 11 zawiadomieniami do prokuratury na kwotę 20 mln zł, a nieprawidłowości stwierdzono w 99 proc. przypadków.

Premier zapowiedział w piątek, że jeśli do wtorku nie otrzyma precyzyjnych rekomendacji dot. ochrony zdrowia, w środę podejmie decyzje, także personalne.

Wybrane dla Ciebie